Amatorzy jazdy na motocrossach i quadach rozjeżdżają leśne ścieżki, zagrażając spacerowiczom i leśnej roślinności. Straż Leśna walczy z nimi od lat, niestety, z różnym skutkiem.

Surowa kara

Bezkarni nie są również właściciele aut, którzy przemierzają leśne drogi lub porzucają samochody u wejścia do lasów. Zapominają, że nawet tutaj obowiązują przepisy. Zgodnie z nimi "ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach".

– Do lasu nie wolno wjeżdżać pojazdem silnikowym, tzn. motocyklem, quadem, samochodem. Z wyjątkiem sytuacji, gdy przez las prowadzi droga publiczna, wtedy są odpowiednie znaki. Za wjazd do lasu pojazdem silnikowym grozi kara 500 zł mandatu. W ubiegłym roku Straż Leśna nałożyła ich 10 223 – informuje Anna Malinowska, rzecznik prasowy Lasów Państwowych. Mandat może wzrosnąć nawet do 1000 zł, jeśli przy okazji wjazdu do lasu lub postoju w miejscu niedozwolonym kierowcy zniszczą roślinność.

Leśne oko

Nad bezpieczeństwem lasów czuwają nie tylko strażnicy, ale kamery mobilne. Nagrania z nich są dowodem w sprawach o wykroczenia i przestępstwa. Leśnicy mają tę przewagę, że mogą umieszczać je w różnych miejscach: budkach lęgowych ptaków, koronach drzew, krzakach czy opuszczonych dziuplach.

Kamery mają służyć głównie do walki ze złodziejami drzewa, ale przy okazji ujawniają inne wykroczenia, m.in. popisy niesubordynowanych kierowców. Straż Leśna od lat zwraca uwagę na niebezpieczeństwo, jakie stwarzają w lesie zmotoryzowani, zwłaszcza kierowcy quadów. Ci ostatni czują się bezkarni. Jeśli strażnikom nie uda się zatrzymać właściciela quada, dotarcie do niego będzie niemożliwe, bo pojazdy te nie posiadają tablic rejestracyjnych. A wypadki na leśnych ścieżkach z udziałem quadów wcale do rzadkich nie należą.