Niebezpieczne przejazdy kolejowe to wielki problem i to od wielu lat. Kłopot w tym, że nawet podczas kosztujących miliardy złotych remontów torów dokonywanych przez Polskie Linie Kolejowe, rzadko kiedy pieniądze wydawane są na poprawę bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych. Zwłaszcza tych lokalnych. Ofiarą tych oszczędności padają szybkie i komfortowe pociągi Pendolino, które mogą jechać nawet 200 km/h. Wydano na nie setki milionów złotych, ale są one zmuszone poruszać się na trasach, które jak dotąd nie są należycie zabezpieczone.

Tyle że nie tylko składy Pendolino uczestniczą w kolizja i wypadkach na przejazdach. Według danych policji, w tym roku doszło już do ponad 150 kolizji i wypadków na przejazdach, w których ciężko rannych zostało 25 osób, a zabitych – 32 osoby. To ogromna liczba. Zdarzeń tych dałoby się łatwo uniknąć. Wystarczy, by na najbardziej uczęszczanych trasach zamontować nie tylko sygnalizator świetlny informujący o nadjeżdżającym pociągu, ale też pełne zapory, które skutecznie uniemożliwiają wjazd na tory.

Tyle że według raportu NIK przedstawionego na początku tego roku ponad połowa kontrolowanych przejazdów nie jest utrzymana we właściwym stanie technicznym, a przeszło 70 proc. nie ma odpowiedniego oznakowania. Według NIK-u inne nieprawidłowości to np. zła nawierzchnia przed przejazdami albo drzewa i krzewy ograniczające widoczność. To zwiększa ryzyko wypadków.

Niestety, wielu polskich kierowców nadal nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa związanego z niezachowaniem ostrożności na przejeździe kolejowym. Przedstawiciele policji informują, że nagminne jest wjeżdżanie na przejazd kolejowy mimo migającego światła ostrzegawczego. Nierzadko kierowców nie zniechęcają nawet opuszczające się zapory – kierowcy mają nadzieję, że zdążą przejechać w ostatniej chwili.  Podczas jednej z trwających kilka godzin akcji przeprowadzonych w województwie dolnośląskim policjanci tylko w jednym miejscu zatrzymali siedmiu kierowców, którzy złamali przepisy ruchu drogowego.

Pamiętajmy, że zbliżając się do każdego przejazdu kolejowego, musimy zwracać uwagę na to, co się dzieje na drodze. Przykładowo, nie wjeżdżajmy za rogatki (nawet podniesione), gdy za nimi stoi sznur samochodów. Nawet przez przejazdem z zaporami warto się zatrzymać i rozejrzeć. Strata tych pięciu sekund nic przecież nie kosztuje, a może uchronić nas przed wypadkiem. Oczywiście pod żadnym pozorem nie wolno wjeżdżać na przejazd kolejowych, gdy zapory są opuszczane, a sygnalizator pokazuje czerwone światło. Niezastosowanie się do tego przepisu, oznacza mandat do 500 zł oraz 4 do 6 punktów karnych.