Po pierwszym dobrym wrażeniu, jakie odnieśliśmy po zajęciu miejsca za kierownicą Skody Yeti za sprawą ładnego wykończenia wnętrza(najdroższa wersja Experience), czas na kolejne.

Silnik lekko i płynnie rozpędza auto, co umożliwia mu 7-stopniowa (!) przekładnia DSG, która błyskawicznie zmienia biegi. W ruchu miejskim robi tośrednio co kilka sekund.

Dobre wrażenie, jakie w pierwszej chwili zrobił zespół napędowy, zbladło, gdy spojrzeliśmy na wskaźnik zużycia paliwa. Jednostka 1.2 albo oszczędza, gdy jedzie się naprawdę powolutku, albo dużo pali. Sprawna i ekonomiczna jazda nie jest możliwa. Skoda 1.2 łatwo przekracza 10 l/100 km nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że prowadzimy bez szaleństw.

Mała pojemność silnika ma też inne strony: zimą na kilkunastokilometrowej trasie zmarzniemy – wnętrze nagrzewa się powoli. Ponadto hałasujedmuchawa, próbując rozpaczliwie napędzić ciepłego powietrza do kokpitu.

Niemniej w ruchu miejskim czuliśmy się świetnie. Na wysokim siedzeniu mieliśmy doskonałą widoczność, auto było zwinne i przyjemne. Cieszy ustawny bagażnik wyposażony w przesuwne haczyki, siatki itp.

Gorzej poczuliśmy się, gdy spróbowaliśmy wjechać ośnieżoną drogą do lasu. To, że auto jest podwyższone, niewiele wnosi. Przednie koła ślizgają się tak samo jak w osobówce. Jedyna rada to powrót do miasta lub wybór wersji 4x4. Yeti 1.8 TSI 4x4 kupimy za... 84 500 zł.