Wchodzisz na stronę UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny), znajdujesz zakładkę „sprawdź OC”, klikasz. Teraz wystarczy, że wpiszesz numer VIN auta albo jego numer rejestracyjny i przepiszesz kod z obrazka, by się dowiedzieć, czy w danym dniu samochód miał OC, a jeśli tak, to w jakiej firmie i jaki jest numer polisy.

Wprawdzie UFG zastrzega, że dane mogą nie być aktualne, gdyż ubezpieczyciele mają 14 dni na przesłanie do UFG informacji o zawarciu umowy ubezpieczenia, niemniej jeśli pojawi się komunikat, iż UGF nie wie, czy dany pojazd jest ubezpieczony, to można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć że nie jest. By sprawdzić dane polisy OC, nie trzeba nikogo pytać o zgodę, nie trzeba mieć dowodu rejestracyjnego, wystarczy spisać sobie numer rejestracyjny auta. Proste?

Nowością jest rządowa strona historiapojazdu.gov.pl. Już działa, ale kuleje. Założenie jest takie, że można na niej sprawdzić przebieg pojazdu na ostatnim przeglądzie, status – czy jest zarejestrowany, czy ma ważną polisę OC, czy ma ważny przegląd techniczny, ilu miał właścicieli i kiedy się zmieniali. Z kwestii technicznych: można podejrzeć model i markę, moc silnika, masy, najogólniej rzecz biorąc: dane, które zawarte są w dowodzie rejestracyjnym.

Ponieważ stronę uruchomiono, zanim w bazie pojawiły się potencjalnie interesujące dane, a ponadto opiera się ona na danych z CEPiK-u (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców), nie do końca – delikatnie mówiąc – wszystko działa, jak należy.

Jak skorzystać

By poznać dane o konkretnym samochodzie w „historii pojazdu”, w przeciwieństwie do zakładki na stronie UFG, trzeba mieć dowód rejestracyjny. W formularz wpisujemy bowiem numer rejestracyjny (jest widoczny dla każ∂ego), nr VIN (w wielu autach jest widoczny z zewnątrz w „okienku” na przedniej szybie) oraz datę pierwszej rejestracji. Ta zawarta jest w dowodzie rejestracyjnym.Nie masz jej, niczego się nie dowiesz.

Jak to działa

Spośród funkcji, które mogą nas interesować, większość jeszcze nie działa, albo działa tak, że trzeba wiedzieć, jak interpretować podawane informacje.

Przebieg auta: diagności spisują stan licznika aut od początku roku. Na razie jednak zapisują te dane tylko w bazie stacji. Stacje diagnostyczne zostały już podłączone do CEPiK-u i są zobowiązane do wprowadzenia danych do końca roku, a zakłada się, że zrobią to do jesieni.

Założenie jest takie, że przebiegi aut zapisywane od stycznia zostaną wprowadzone do CEPiK-u wstecznie, a zatem jeśli w tym roku byliśmy już na obowiązkowym przeglądzie, lepiej, byśmy już licznika nie cofali. Oszustwo będzie widoczne jak na dłoni.

Ważność przeglądu: jeśli pracownik stacji, w której robiliśmy przegląd, wpisał go do bazy, to już w niej jest, jeśli tego nie zrobił, to pojawia się informacja: „brak danych”. Generalnie obowiązuje zasada jak w przypadku przebiegu auta: ma zostać wpisany wstecznie do końca roku.

Zmiany właścicieli: straszny bałagan. Jeżeli właściciel zmieniał miejsce zamieszkania, nawet w obrębie jednego powiatu i zmieniał dowód rejestracyjny, to choćby nawet samochód od pierwszej rejestracji w Polsce miał te same tablice rejestracyjne i był w tych samych rękach, każda wymiana dowodu rejestracyjnego jest interpretowana przez system jako „zmiana właściciela”.

Dlatego, jeśli ktoś twierdzi, że jest pierwszym właścicielem auta w Polsce, a z systemu wynika co innego, warto go zapytać, czy wymieniał dowód rejestracyjny np. z powodu zmiany miejsca zamieszkania. Jeśli tak, to wszystko jasne.

Aktualność polisy OC: te dane mogą być stosunkowo aktualne, z zastrzeżeniem, że po zawarciu umowy OC ubezpieczyciel ma dwa tygodnie na zgłoszenie tego faktu. Dane o aucie: marka, model i parametry techniczne są w wielu wypadkach całkowicie niezgodne z rzeczywistością. Warto zajrzeć do „historii pojazdu”, by dowiedzieć się, czy nasz Peugeot to nie np. „Peżot”, a jeśli tak, to zgłosić się do wydziału komunikacji, by sprostować oczywiste błędy w bazie danych. W przeciwnym wypadku możemy w przyszłości mieć problem ze sprzedażą samochodu.