Prób na zapanowanie nad coraz większym ruchem kołowym było wiele, ale to właśnie prosta reguła kolorowych świateł na skrzyżowaniach dróg sprawdziła się najlepiej i obowiązuje do dziś. Czerwone – stój, zielone – jedź obowiązuje we wszystkich krajach, ale w zależności od szerokości i długości geograficznej są też pewne różnice. W USA w bardzo wielu miejscach nadal nie stosuje się żółtego, a pieszym wyświetlane są najczęściej słowne komunikaty „idź”, „nie idź”. Skręcanie w prawo jest dozwolone nawet na czerwonym, chyba, że jest to wyraźnie zabronione komunikatem „Don’t turns on red”.

Foto: ACZ / Auto Świat
W niektórych krajach sygnały świetlne traktowane są tylko jak... sugestie

W krajach arabskich sygnalizatory są jedynie elementem krajobrazu. Czerwone światło oznacza mniej więcej „uważaj, z boku moźe ktoś wyjechać”. Podobnie jest we Włoszech i południowej Francji. W Skandynawii z sygnalizacją świetlną nikt nie dyskutuje – nawet piesi karnie stoją na czerwonym. W Indiach światła są, ale przy dużym natężeniu ruchu wprowadzają tylko zamęt, więc są ignorowane.

Statystycznie, każdy Europejczyk spędza czekając na czerwonym dwa tygodnie życia – czasem nie sposób pozbyć się wrażenia, że mieszkańcy dużych polskich miast, w których nikt nie próbuje nawet usprawnić ruchu pojazdów, znacznie dłużej…