Chyba dlatego w SUV-ach jest on wręcz oczywistością. Większość modeli w tej klasie jest dostępnych wyłącznie z "Four Wheel Drive" (4WD), niezależnie od życzenia nabywcy. Przynajmniej na razie.Coraz częściej jednak producenci oferują prostsze wersje SUV-ów z napędzanymi dwoma kołami. Mniej skomplikowany układ napędowy oznacza przede wszystkim niższą cenę. Takie auta wyglądają jak terenówki, chociaż mają napędzaną tylko jedną oś.Z drugiej strony wielu producentów samochodów osobowych klasy średniej czy wyższej oraz sportowych, a nawet małych oferuje ich wersje 4x4. Zapotrzebowanie na takie auta jest coraz większe.Czy napęd na cztery koła jest niezbędny?Jednak czy inwestycja w znacznie bardziej skomplikowany układ napędowy ma sens? Jeśli tak, to gdzie i kiedy? Czy wydanie większych pieniędzy jest uzasadnione? A może 2WD sprawdza się równie dobrze co 4WD w tym samym modelu samochodu?Na te pytania odpowie nasz test. Czternastu rywali z siedmiu klas postara się udowodnić w różnych konkurencjach wyższość swojego układu napędowego. W próbach wzięły udział zarówno małe autka miejskie, rodzinne kombi, jak i samochody supersportowe. Generalnie samochody z napędem 4WD są cięższe i zużywają więcej paliwa w porównaniu do wersji 2WD. W każdej z siedmiu par takim samym próbom był poddawany samochód z napędzanymi kołami jednej i dwóch osi. Zmierzone wartości i subiektywne odczucia doprowadziły do wniosków, w których modelach i w jakich warunkach drogowych opłaca się zainwestować w 4x4. Oczywiście wyłoniliśmy też zwycięzcę. Ocenialiśmy według sześciostopniowej skali od 1 (ocena niedostateczna) do 6 (bardzo dobra).Nie zawsze superbolid jest najlepszyNa śliskiej nawierzchni moc oraz sposób napędu nie są najważniejsze. Dlatego Panda mogła w niektórych dyscyplinach pokonać Porsche. Szczególnie na śniegu 70 KM Fiata radziło sobie o wiele lepiej niż 325-konne Porsche. W kopnym śniegu dużą rolę odgrywał również prześwit. Między innymi dlatego Carrera 4 musiała uznać wyższość dużo słabszej Pandy. W celu zapewnienia najlepszych możliwych warunków testu każde z aut wyposażyliśmy w ogumienie zimowe zalecane przez jego producenta. Swoją dzielność na śniegu konkurenci musieli udowodnić na odcinkach testowych w St. Jakob w austriackich Alpach. Zamknięty fragment przełęczy górskiej z ubitym śniegiem służył za teren badania kierowalności. Wszyscy uczestnicy poddani zostali również próbie trakcji w głębokim śniegu, która pokazała jak sprawny jest każdy z napędów w ekstremalnych warunkach po obfitych opadach śniegu. Zbadaliśmy możliwości poruszania się oraz panowania nad samochodem w ciężkich zimowych warunkach. Ważne spostrzeżenie: dobre opony zimowe i odpowiedni sposób jazdy umożliwiają skuteczne przemieszczanie się także autami z napędzanymi dwoma kołami. Dzięki dobremu kierowcy nawet tylnonapędowe BMW 330i radziło sobie ze wzniesieniami o nachyleniu do 10 stopni.Lepiej napędzać przednie niż tylne kołaJednak w warunkach zimowych napęd przedni sprawdza się o wiele lepiej od tylnego. Najlepszymi przykładami są Audi A4 i Fiat Panda. Na śniegu i lodzie BMW bardzo wolno i z mozołem posuwało się naprzód. Dlatego zajęło ostatnie miejsce. Przewaga napędu przedniego nad tylnym uwidoczniła się również podczas trakcji na śliskiej nawierzchni. W tej konkurencji 3 ostatnie miejsca zajęły samochody napędzane na tylną oś. Najgorszy Mercedes uzyskał czas przejazdu 21,4 s, BMW 20,5 s, a Porsche 20 s.Na śliskim z napędem na jedną oś ani ruszWszystkie samochody 2WD na luźnym śniegu i lodzie szybko osiągały granicę swoich możliwości trakcyjnych. Na przykład Mercedes E280 CDI. O ile na płaskiej nawierzchni sprawnie przedzierał się przez 15-centymetrową warstwę śniegu, to pierwsze małe wzniesienie okazało się przeszkodą nie do przebycia. Koła tylne zaczynały się ślizgać, a ESP ograniczał moc. Mercedes stawał w miejscu jak monumentalny posąg. Wyłączenie elektronicznych pomocników nic nie dało. Koła obracały się, a klasa E powoli tonęła w białym puchu. Zupełnie inaczej zachowywał się Mercedes z napisem 4Matic na pokrywie bagażnika, który bez żadnego problemu pokonał to samo wzniesienie. Wciągnął nawet na nie swojego 1,9-tonowego brata na lince holowniczej. Mercedes E 280 CDI 4Matic był prawdziwą gwiazdą testu. Osiągnął najlepszy wynik podczas jazdy na śniegu. Podobnie dobre okazało się Audi A4 Avant 2.0 TDI quattro. Jednak to Mercedes był najbardziej poręczny podczas jazdy po śniegu. W codziennej jeździe w mieście napęd 4x4 nie jest potrzebny. Jednak jak wykazał nasz test, zimą na śliskiej nawierzchni może pomóc w prowadzeniu pojazdu. Poza tym okazuje się nieoceniony podczas podróżowania w górach. Tam w ekstremalnych warunkach może być niezbędny, by bezpiecznie dojechać do celu. Test ujawnił jeszcze jedną zaletę porównywanych samochodów. Wykorzystanie napędu na obie osie nie wymaga specjalnych umiejętności z zakresu jazdy terenowej. Poza tym niepotrzebna jest wiedza techniczna. Kierowca nie włącza żadnych blokad mechanizmów różnicowych, reduktorów czy dołączenia napędu drugiej osi. Wszystko, co znajduje się na pokładzie, obsługiwane jest przez elektronikę bez ingerencji prowadzącego.Tylko 4WD nie miały problemówNa świeżym, głębokim śniegu jazda jest możliwa jedynie przy napędzie 4x4. Auta z napędzanymi 2 kołami mogą się poruszać tylko dzięki łańcuchom. Słabo radzą sobie w takich warunkach pojazdy z silnikiem z przodu i napędem na tył, jak np. Mercedes klasy E lub BMW serii 3. Z wyjątkiem 911 Carrera 4 inne modele 4x4 uzyskały dobre wyniki. Ważny jest odpowiednio duży prześwit oraz układ napędowy sprawnie przydzielający odpowiednią część mocy każdemu z kół.Nic nie zatrzyma A4 quattroA4 quattro było szybsze od wersji z napędem przednim w każdej konkurencji. Przewaga jest duża podczas jazdy w głębokim śniegu. Gdy A4 kręci bezradnie kołami, nie mogąc się ruszyć, quattro jak gdyby nigdy nic jedzie dalej. Dlatego otrzymało maksymalną ilość punktów. Na odcinku o długości 1,8 kilometra, na którym badaliśmy kierowalność na śniegu, zdobyło 50-sekundową przewagę! "Normalne" A4 miało duże problemy z jednoczesnym przeniesieniem siły napędowej i zmianą kierunku jazdy podczas pokonywania zakrętów. Obracające się koła nie znalazłszy przyczepności powodowały wczesną interwencję ESP, który ograniczał moc. Quattro w tych samych warunkach precyzyjnie odprowadzało część mocy do kół tylnych. Wprawdzie podział mocy na poszczególne koła nie następował błyskawicznie, za to bardzo skutecznie. Napęd tylny zawiódłOkazuje się, że w warunkach zimowych napęd tylny w BMW serii 3 radzi sobie bardzo słabo. Trzeba mieć naprawdę sporo szczęścia, zarówno w głębokim, jak i na ujeżdżonym śniegu, aby dojechać do celu bezpiecznie i na czas. W żadnym porównywanym duecie przewaga napędu na cztery koła nie jest równie duża co w tym samochodzie. 330xi w przeciwieństwie do wersji tylnonapędowej zalicza wszystkie dyscypliny testu brawurowo, a jazdę po głębokim śniegu nawet z najwyższą liczbą punktów. Dzielność obydwu "trójek" ogranicza niestety słabe ogumienie zimowe, które nie zapewnia dobrego trzymania bocznego. Opony opracowane przez Goodyear specjalnie dla BMW (świadczy o tym gwiazdka po informacji o rozmiarze) sprawdzają się zapewne dużo lepiej na suchej nawierzchni niż w ekstremalnych warunkach. Tańsza Panda okazuje się lepszaPanda 4x4 zaliczyła bardzo dobrze próby trakcyjne na lodzie i w głębokim śniegu. Niestety, podczas zjazdów Fiat płata niebezpieczne figle. Przy zjeżdżaniu ze wzniesienia obie osie są połączone na stałe. Podczas zmniejszania prędkości przed położonym niżej zakrętem na oś tylną przez chwilę działa moment ciągnący, wywołując zdradziecką podsterowność samochodu. Panda nie popisała się także podczas wjazdu pod górę. Samochód z napędzaną osią przednią był w tej próbie szybszy. Dzieje się tak dzięki dużej masie silnika wysokoprężnego, który obciąża napędzaną oś przednią. W rezultacie przy tej samej mocy (70 KM) lżejsze o 100 kg auto szybciej wjeżdża na wzniesienie. Co ciekawe, żaden z testowanych modeli 2WD nie był w tej próbie lepszy od Fiata. Znacznie mocniejsi konkurenci mogli tylko oglądać tył Pandy.Tucson jest sprawny tylko z napędem 4x4Oto jeden z niewielu reprezentantów klasy SUV dostępny z napędzaną jedną osią. Wersję 2WD zdradza tylko brak emblematu 4WD pod lusterkami zewnętrznymi. Czy o 10 tys. zł tańszy Tucson dorównuje wersji 4WD? Oczywiście nie. We wszystkich dyscyplinach na śniegu i na lodzie 2WD mógł się pochwalić zaledwie dostatecznymi wynikami. W wysokim śniegu radził sobie wprawdzie nieźle dzięki dużemu prześwitowi, jednak przy braku wsparcia tylnej osi szybko grzązł. Hyundai 4WD przedzierał się dzielnie przez śnieg oraz skuteczniej ruszał z miejsca na lodzie, stabilnie i niewzruszenie wspinał się po górskich przełęczach. Za Tucsonem z napędzanymi wszystkimi kołami przemawia także wyższa o 200 kg dopuszczalna masa przyczepy (hamowanej). Kto zwykle porusza się po mieście, temu wystarczy Hyundai z napędem na dwa koła.Nikt nie tańczy białego walca tak jak 4MaticUkład napędowy ze stałym podziałem mocy 40/60 (przód/tył) nie należy do najnowocześniejszych, ale sprawdza się znakomicie. W teście kierowalności E 280 CDI osiąga najlepszy czas! Stabilna jazda dzięki znakomicie zaprogramowanemu ESP gwarantuje najwyższy poziom bezpieczeństwa. Świetna elektronika błyskawicznie kieruje siłę napędową do koła, które ma największą przyczepność. Klasa E robi wrażenie wysokim poziomem komfortu, który nie obniża się nawet w głębokich koleinach. Ten sam komfort zapewnia także klasa E z klasycznym układem napędowym, jednak na pokrytej świeżym śniegiem nawierzchni nie ma ona szans z 4Matikiem. W takich warunkach pomaga tylko obciążenie bagażnika i pchanie. Jednak najczęściej trzeba użyć drugiego auta i linki holowniczej, aby wydobyć z opresji pojazd.Napęd 4x4 w Porsche na niewiele się przydajePorsche w materiałach reklamowych dotyczących modelu Carrera 4 zapewnia, że napęd na cztery koła w połączeniu ze Stability Management zapewnia optymalną kierowalność i wysoką stabilność jazdy. To prawda. Tylko że różnica w porównaniu z Carrerą z napędzanymi dwoma kołami jest minimalna. Koła przednie Carrery 4 rzadko wpadają w poślizg, dociera do nich zbyt mało mocy. Auto sprawdza się lepiej jedynie w głębokim śniegu. W innych sytuacjach Carrera jeździ tak samo dobrze. Trudno uznać za znaczące jej minimalnie gorsze wyniki w próbie kierowalności (0,4 sekundy) i trakcji na śniegu (0,7 sekundy). Oczywiście, 19-calowe opony są przeznaczone do jazdy autostradą. Dlatego napęd na wszystkie koła nawet na śniegu niewiele daje i jest przede wszystkim chwytem marketingowym dającym firmie dodatkowe pieniądze.Z napędem na 4 koła SX4 radzi sobie jak SUVSuzuki SX4 (konstrukcyjnie samochód identyczny z Fiatem Sedici) jest rodzajem mini SUV-a. Z napędem na wszystkie koła świetnie radzi sobie również na ośnieżonych drogach. Gdy koła przednie zaczynają tracić przyczepność, siła napędowa jest przekazywana do tylnej osi. W warunkach ekstremalnych można włączyć dodatkowo elektroniczą blokadę centralnego mechanizmu różnicowego. Wtedy moc jest dostarczana do osi przedniej oraz tylnej w stosunku 50/50. Gwałtownym naciśnięciem pedału gazu można wprowadzić Suzuki w efektowną, kontrolowaną podsterowność. SX4 z napędem tylko na oś przednią jest za to silnie nadsterowne. ESP interweniuje w odpowiednim momencie, utrzymując bezpiecznie samochód na obranym kursie. Na ostrych zakrętach układ kierowniczy daje niestety zbyt małe czucie.Na lodzie BMW jechało najszybciejDo zbadania trakcji na lodzie wykorzystaliśmy 180-metrowy odcinek testowy pokryty blachą stalową. Jej powierzchnia była równomiernie pokryta wodą. Współczynnik tarcia wynosił zaledwie 0,15, odpowiadając oblodzonej drodze. Na gładkiej jak lustro nawierzchni podczas ruszania koła aut z napędem na jedną oś od razu zaczynały się bezradnie obracać. W modelach 4x4 w ruch szły sprzęgła i mechanizmy różnicowe. Czas, w jakim przekierowywały one moc do koła o największej przyczepności zdecydował, jak szybko auto ruszało. Kto chciał dobrze wypaść w tej próbie, musiał być wyposażony w dobre ogumienie i świetnie zaprogramowane urządzenia elektroniczne. ESP przyhamowywał obracające się, ale nie napędzające koła, co polepszało trakcję.Trudny egzamin: wjechać pod górę jak najszybciejWschodni Tyrol jest idealny do przeprowadzania testów zimowych. To najbardziej śnieżny rejon Alp. Odcinek testowy to fragment przełęczy na wysokości 2052 m. Dolny odcinek z długimi zakrętami i serpentynami służył za tor testowy. Powierzchnię stanowiła ubita pokrywa śnieżna o grubości 5 cm. Na odcinku o długości 1,8 km rywale musieli pokonać różnicę poziomów 181 m stanowiącą wzniesienie o nachyleniu 8 procent. Wykres po prawej stronie pokazuje czasy w sekundach, jakie osiągnęły obie wersje każdego modelu. Z wyjątkiem Pandy (ESP niedostępne), wszystkie auta miały włączoną stabilizację trakcji. W tej próbie tylko w parze Fiatów wersja z napędem na dwa koła osiągnęła lepszy czas. W całości triumfował Mercedes, przegrało BMW 330i.PodsumowanieMercedes klasy E 4Matic poradził sobie zdecydowanie najlepiej w naszym teście. Nie tylko uzyskał najlepszy czas w próbie kierowalności na śniegu, aletakże w innych dys-cyplinach. Podobnie dobre okazało się Audi A4 quattro, chociaż jego mechaniczny system podziału siły napędowej Torsen w bezpośrednim porównaniu pracuje trochę ociężale. Wszystkie modele z napędem na cztery koła zgodnie z oczekiwaniami nie miały dużych problemów z trakcją na zimowych drogach. Fiat Panda 4x4 płatał figle, które muszą być pilnie zlikwidowane. Jednak i on potrafił się wykazać zaletami i w niektórych konkurencjach wygrał nawet z Porsche. Największym rozczarowaniem w tym teście okazało sie BMW 330i. Bawarczyk z tylnym napędem uzyskał najgorsze wyniki, między innymi z powodu zalecanych przez producenta opon nienadających się na zimę. BMW powinno zweryfikować zalecenia odnośnie ogumienia. Zaskakująco słabo wypadły także obydwa Porsche. Zawiodła nas szczególnie wersja 4x4, która jako jedyna z 4-napędowych modeli przegrała z kilkoma autami w odmianie z napędem na jedną oś. Tylnonapędowa Carrera okazała się lepsza tylko od BMW. Także Mercedes z napędem na jedną oś nie był idealny, uzyskując słabe czasy w konkurencji poręczności na śniegu i trakcji na lodzie.