Najpierw było Vialle, które rozpracowywanie silników z bezpośrednim wtryskiem benzyny pod kątem LPG rozpoczęło od silników TSI, stopniowo rozszerzając listę przerabianych aut. Teraz pojawiła się konkurencja – holenderska firma Prins. Zasada działania instalacji Prins Direct Liqui Max jest taka sama jak konkurencyjnej, z tą różnicą, że w Vialle zestaw zaworów umieszczono we wspólnym rozdzielaczu paliw, a w Prinsie jest kilka odseparowanych urządzeń. Poza tym różnic brak.

W butli z gazem zamontowana jest pompa, która tłoczy gaz do silnika, zapewniając stałe ciśnienie niezależnie od napełnienia butli. Gaz trafia do urządzeń rozdzielających paliwa i podających je do pompy wysokiego ciśnienia – albo benzynę, albo gaz. Pompa wysokiego ciśnienia to element należący do fabrycznego osprzętu silnika z bezpośrednim wtryskiem benzyny. W aucie z instalacją gazową pompa jest zmodyfikowana o tyle, że wyposażona jest w króciec doprowadzający gaz.

Foto: Auto Świat
Po zdjęciu pokrywy widać przerobioną pompę wysokiego ciśnienia i... niewiele więcej.

Z niej paliwo (albo benzyna, albo gaz w fazie ciekłej) trafia do fabrycznych wtryskiwaczy silnika. Tyle. Instalacja nie ma parownika, monter instalacji nie musi wpinać się w układ chłodzenia, nie ma dodatkowych wtryskiwaczy gazu. Benzyna w baku potrzebna jest tylko po to, by nie zatarła się pompa. Auto może jeździć wyłącznie na gazie, zarówno w fazie rozruchu, jak i w czasie autostradowej jazdy z gazem wciśniętym do deski.

Jak jeździ auto z instlacją Prins Direct Liqui Max?

W nasze ręce trafił Ford Focus ze 100-konnym silnikiem Ecoboost 1.0. Tego, że aktualnie jedzie na gazie, nie sposób poczuć, prowadząc auto: przyspiesza i jedzie tak samo na gazie, jak i na benzynie. Działanie instalacji słychać... w chwili otwarcia drzwi auta.

Foto: Auto Świat
Downsizing według Forda: silnik ma poj. 1.0, auto jeździ jak 1.6, a pali jak... 2.0. Hamownia potwierdza: samochód działa tak samo dobrze zarówno na gazie, jak i na benzynie

W tym momencie pompa gazu w butli wydaje z siebie może niezbyt głośne, ale za to dość przerażające odgłosy. Przestaje być słyszalna po chwili, gdy w układzie pojawia się właściwe ciśnienie. Jeszcze jedna różnica: poranny start zimnego silnika na gazie trwa o sekundę dłużej niż na benzynie i wymaga większej liczby obrotów rozrusznika.

Foto: Auto Świat
Maksymalna moc na LPG (100,3 KM) jest nieco wyższa od maksymalnej mocy przy zasilaniu benzynowym (98,5 KM). Spalanie gazu mierzone w litrach jest wyższe od spalania benzyny o ok. 35 proc., co wynika z charakterystyki tych paliw.

W odróżnieniu od tradycyjnych instalacji LPG instalacja bezpośredniego wtrysku gazu umożliwia korzystanie z systemu start-stop, a w Focusie można powiedzieć, że działa on idealnie. Silnik ze zwykłą instalacją uruchamia się na benzynie, co sprawia, że start-stop nie ma racji bytu. Instalacja, która umożliwia obycie się bez benzyny, pozwala sporo zaoszczędzić.

Niestety, najpierw trzeba sporo wydać. W przypadku nowych aut instalacja Prins kosztuje 8 tys. zł, w przypadku używanych (powyżej 5 tys. km) – ok. 9300 zł. Wówczas bowiem producent instalacji nie przyjmie naszej fabrycznej pompy wysokiego ciśnienia w zamian za przerobioną, tylko każe nam zapłacić za nową. Ta część kosztuje zwykle 1200-1300 zł, ale może kosztować nawet 2 tys. zł i więcej.

Konkurencyjna instalacja Vialle kosztuje wraz z montażem równowartość 2100 euro (ok. 9000 zł) niezależnie od tego, czy auto jest nowe, czy nie. Spalanie: w mieście Focus 1.0 spala ok. 8 l benzyny albo 11 l LPG na setkę. Dużo? Po pierwsze, Focus 1.0 jest oszczędny tylko na papierze, po drugie, różnica wynikająca ze spalania gazu i benzyny wynika wprost z wartości opałowej tych paliw. Jeśli różnica w innych instalacjach jest mniejsza, to zwykle dlatego, że auto spala też benzynę, co pomija się w obliczeniach, albo jeździ na zubożonej mieszance, co szkodzi silnikowi. Niestety, na LPG nie jeździ się za darmo! Przy cenie instalacji na poziomie 8 tys. zł zwrot inwestycji nastąpi po przejechaniu ok. 61 tys. km.