Jeśli chcesz przyciągnąć kierowców, to musisz produkować coraz bardziej nietypowe samochody, wyszukiwać nowe nisze, stosować design, który zachwyci nawet największych malkontentów. Jednak po bliższym zapoznaniu się z nowymi japońskimi SUV-ami – Hondą CR-V i Mitsubishi Outlanderem – ma się wrażenie, że obaj japońscy producenci zachowali się na przekór temu trendowi.

W przypadku tych aut konstruktorzy bardziej wzięli sobie do serca funkcjonalność obu pojazdów niż oryginalną stylistykę nadwozi oraz wnętrz. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że pod tym względem jest to krok wstecz – szczególnie jeżeli chodzi o wygląd Outlandera, bo Hondę ratują nieco podłużne reflektory oraz efektowne zakończenie linii bocznych szyb. Ponieważ jednak o gustach się nie dyskutuje, zajmiemy się bardziej wymiernymi cechami, istotniejszymi podczas codziennego użytkowania.

Pierwsza wspólna, która jawi się w przypadku obu pojazdów, to przestronność wnętrza. W tych SUV-ach można się wręcz doszukać cech vanów. W obu rzędach siedzeń miejsca jest więcej niż mnóstwo, i to zarówno nad głowami, jak i na nogi. Oczywiście, występują pewne różnice – podczas gdy Mitsubishi zyskuje dzięki przestrzeni na nogi (przede wszystkim z tyłu), Honda jest lepsza za sprawą większej ilości miejsca nad głowami oraz z racji szerszego wnętrza.

Nie bez znaczenia są też przestrzenie ładunkowe bohaterów porównania. Trzeba przyznać, że to kolejny mocny punkt tych aut – 550 l w Mitsubishi i 589 l w Hondzie to wartości, które pozwalają ze spokojem myśleć o urlopowych wyjazdach całych rodzin. W przypadku Outlandera dochodzi jeszcze jeden atut – w najbogatszych odmianach Intense+ oraz Instyle występuje seryjnie z nadwoziem 7-osobowym.

Jednak auta biorące udział w naszym teście zestawiliśmy w specyfikacjach 5-osobowych. Dlaczego akurat w takich? Po pierwsze, taką sytuację w znacznej części wymusiła Honda, która zawsze jest 5-osobowa. Po drugie, nie chcieliśmy brać pod uwagę najbogatszych wersji, bo w obu przypadkach ich ceny okazują się bardzo wysokie.

Uwzględnione przez nas odmiany też nie są tanie, skoro za CR-V w wersji Lifestyle trzeba zapłacić 146 700 zł, a za Outlandera ze specyfikacją Intense – 145 590 zł. Nie chcemy bronić importerów, gdyż naszym zdaniem koszty zakupu są mocno przesadzone, ale trzeba pamiętać, że wpływ na te ceny ma wysoka stawka akcyzy (18,6 proc.) na samochody z silnikami o pojemności powyżej 2 litrów. Dobrze chociaż, że za te pieniądze otrzymuje się bogato wyposażone auta. Warto jednak zauważyć, że CR-V ma biksenonowe reflektory oraz podgrzewane fotele – w Outlanderze występują w standardzie w bogatszych odmianach Intense+ i Instyle Navi – za to brakuje airbagu kolanowego kierowcy.

Skoro już jesteśmy przy kosztach, to warto zwrócić uwagę na zużycie oleju napędowego. Podobnie jak w przypadku przyspieszeń, w obu samochodach kształtuje się ono na zbliżonym poziomie. Nawet jeżeli podczas codziennej jazdy zapotrzebowanie na paliwo okaże się wyższe od obiecywanego (w teście podczas jazdy w mieście o około 1,5 l/100 km więcej), to i tak pozostaje ono korzystne. Trzeba przecież pamiętać, że mamy do czynienia z ciężkimi SUV-ami z napędem na wszystkie koła oraz silnikami o całkiem dużej mocy.

Znaczny wpływ na oszczędzanie paliwa w obu samochodach mają systemy start-stop, dzięki którym podczas postoju na światłach bez włączonego biegu silnik automatycznie gaśnie. Ponowne jego uruchomienie następuje po wciśnięciu pedału sprzęgła. W ekonomicznym stylu jazdy pomagają wyświetlane na kokpicie podpowiedzi momentu włączenia kolejnego biegu. Jednak to nie wszystko.

Kierowca Mitsubishi może się jeszcze doskonalić w ekonomicznej jeździe. Jak? Używając trybu Eco Score. Wówczas poziom oszczędnej jazdy przedstawiony jest za pomocą rzędu zielonych listków. Z kolei w Hondzie kierowca rozpoznaje, że podróżuje oszczędnie po włączeniu trybu Econ. Wtedy podczas spokojnej (czytaj: oszczędnej) jazdy prędkościomierz zostaje podświetlony na zielono, mocniejsze wciśnięcie pedału gazu skutkuje bladozieloną iluminacją, a gdy w pełni wykorzystamy możliwości jednostki napędowej, wskaźnik stanie się biały.

Dinozaur Rocka: Mercedes G

Mitsubishi Outlander 2.2 DI-D: opis modelu

Nie da się ukryć, że w tym modelu z każdej strony wieje stylistyczną nudą. Nadwozie nie wyróżnia się z tłumu innych pojazdów, a we wnętrzu mamy kokpit o mało finezyjnym kształcie. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że mimo węższego wnętrza w tym samochodzie czujemy się swobodniej niż w konkurencyjnym SUV-ie. Przestronność kabiny w obu rzędach jest bez zarzutu, a z tyłu miejsca na nogi wygospodarowano więcej niż w Hondzie. Do tego siedzenia zapewniają wystarczający komfort – nawet dłuższe podróże nie powinny stanowić w tym przypadku problemu.

Podobnie jak w CR-V, należy pochwalić dobrą widoczność oraz łatwą obsługę wszystkich urządzeń pokładowych. Cieszy pojemny, choć mniejszy niż w rywalce bagażnik oraz to, że po powiększeniu uzyskuje się równą powierzchnię ładunkową. Temperament jednostki napędowej oceniliśmy na takim samym poziomie jakw Hondzie, ale tu silnik brzmi bardziej szorstko. Mniej zadowoleni byliśmy z działania skrzyni biegów.

Podczas szybkiego operowania dźwignią wyczuwa się czasem lekkie haczenie, a poza tym drogi prowadzenia lewarka okazują się dłuższe. Outlander nie dotrzymuje przeciwniczce kroku pod względem prowadzenia. Zestrojenie zawieszenia sprawia, że nadwozie ma tendencję do przechyłów, a układ kierowniczy okazuje się zbyt mocno wspomagany, przez co prowadzący nie ma pełnej kontroli nad pojazdem. Zastrzeżeń nie budzi natomiast komfort resorowania – podwozie idealnie filtruje nierówności, ale za to głośniej pracuje.

Honda CR-V 2.2 i-DTEC: opis modelu

Nawet jeśli stylistyka CR-V nie jest rewolucyjna, to jednak rysy przodu są bardziej sportowe niż w Outlanderze i pasują do image’u marki. Kokpit wykończono twardymi, ale ładnymi materiałami, a na siedzeniach mamy połączenie alcantary i skóry. Cieszy także ergonomiczna obsługa przełączników i wygodne sięganie do wysoko umieszczonej dźwigni skrzyni biegów. Przeszkadza za to rozbudowana konsola środkowa, gdyż mocno ogranicza przestrzeń na nogi osób podróżujących z przodu.

Siedzenia wyglądają solidnie i zapewniają należyte podparcie z boku, ale nie będą z nich zadowoleni kierowcy często jeżdżący w dalekie podróże, bo krótkie siedziska za słabo podtrzymują uda. Jadący z tyłu mają za to wygodną kanapę i tyle miejsca, że mogą założyć nogę na nogę. Pochwały należą się także za pojemny bagażnik oraz łatwy system składania siedzeń. Wystarczy pociągnąć uchwyt z boku kanapy lub od strony kufra, by siedzisko odskoczyło do przodu, a w jego miejsce powoli opadło oparcie.

Naszych zastrzeżeń nie wzbudzała jednostka napędowa. Ochoczo zabiera się do pracy, nie czyniąc przy tym nadmiernego hałasu. Mocną stroną auta jest też współpracująca z silnikiem skrzynia. Drogi prowadzenia dźwigni są krótkie, a poszczególne przełożenia włącza się z dużą precyzją. Do charakteru auta pasuje zawieszenie. Dobrze tłumi wyboje – tylko na większych poprzecznych garbach wyczuwa się obniżenie komfortu – a jednocześnie pozwala na dynamiczne prowadzenie na łukach. W takiej sytuacji pomocą służy precyzyjny układ kierowniczy.

Dlaczego Honda CR-V? Karoseria Hondy lepiej się prezentuje, a przy tym okazuje się wystarczająco przestronna – przeszkadza tylko rozbudowana konsola środkowa. Cieszy również bezpieczne prowadzenie dzięki dobrze zestrojonemu zawieszeniu oraz precyzyjnemu układowi kierowniczemu.

Toyota Hilux - Pikap nie do zdarcia