Oto dwie konstrukcje z różnych epok, stworzone z myślą o niedoskonałej infrastrukturze drogowej

Nie można powiedzieć, że za czasów komunizmu w każdym aspekcie było gorzej niż teraz. Oczywiście, nikt nie tęskni za bezpieką ani zamkniętymi granicami, ale pojazdy z tamtego okresu budzą w nas nostalgię i emocje. Wśród samochodów terenowych niewątpliwie są to nieśmiertelne Gaziki i wciąż produkowana Łada Niva.

Już za 41 tys. zł można z salonu wyjechać nową Nivą. Nawet na bardzo wymagającym rynku niemieckim jest ona wciąż oferowana. Dacia Duster w wersji z napędem na cztery koła, nazywana przez niektórych „Nivą XXI wieku”, kosztuje 49 900 zł. Przesiadka z Łady (produkowanej w nieznacznie zmienionej formie od 1976 r.) do niedawno debiutującego Dustera to jak wyprawa na inną planetę.

Podróż w czasie - Te dwie konstrukcje dzieli nie tylko trzydzieści lat myśli technicznej, lecz przede wszystkim inna filozofia budowy samochodu. Choć Dacia jest autem budżetowym, podczas jej produkcji nie zapomniano o jakości, czego nie można powiedzieć o Ładzie. W przeciwieństwie do Nivy w Dusterze ktoś pomyślał też o bezpieczeństwie: w standardzie są ABS i cztery poduszki powietrzne (za to kurtyn nie dostaniemy nawet za dopłatą). W Nivie za bezpieczeństwo odpowiadają przede wszystkim zderzaki.

Podczas gwałtownych manewrów Łada zaczyna żyć własnym życiem. Jest równie „łatwa w prowadzeniu” jak dziurawy statek parowy dryfujący po Morzu Czarnym. W terenie, gdzie Niva czuje się najlepiej, nie będziemy już mieć powodów do narzekania. Przeciwnie – tu szybko docenimy solidny napęd terenówki z Togliatti. Brak elektroniki wspomagającej jazdę powinien przypaść do gustu amatorom „4x4 dla twardzieli” w równym stopniu jak reduktor i blokada centralnego mechanizmu różnicowego. W przeciwieństwie do SUV-ów Łada Niva nie boi się polnych dróg i leśnych duktów, a także starć ze stromymi zboczami i głębokimi kałużami.

Duster również radzi sobie w (łatwym) terenie całkiem nieźle. Napęd 4x4 został przejęty z Nissana Qashqaia, dzięki czemu kierowca ma możliwość wyboru trybu pracy za pomocą pokrętła. W ustawieniu 2 WD napędzane są wyłącznie koła przednie. Tryb Auto uaktywnia elektronicznie sterowane sprzęgło wielopłytkowe, które w zależności od przyczepności kół rozdziela moc na przednią i tylną oś. Pozycja Lock powoduje zblokowanie centralnego mechanizmu różnicowego i do prędkości 40 km/h napęd przekazywany jest w stosunku 50:50 na obie osie.

Terenowa jedynka - Brakujący reduktor częściowo zastąpiony został – w porównaniu z wersją przednionapędową – krócej zestopniowanym pierwszym biegiem. Skrzynia ma sześć przełożeń, ale po osiągnięciu 130 km/h prędkość obrotowa silnika wynosi aż 4100 obr./min, co negatywnie odbija się na spalaniu i komforcie jazdy na trasie.

Autostrady? Łada Niva powinna omijać je szerokim łukiem. I to nie tylko dlatego, że szum powietrza opływającego nadwozie, towarzyszący jeździe po autostradzie, może spowodować poważne obciążenie słuchu podróżnych. Rozwinięcie maksymalnej prędkości 137 km/h wymaga długiego rozpędzania i sprzyjających wiatrów. Układ kierowniczy z bardzo „leniwym” przełożeniem raczej odstrasza od dalekich, autostradowych podróży, podobnie jak wynosząca aż 52 metry droga hamowania ze 100 km/h.

Silnik o pojemności 1,7 litra może się poszczycić włoskim rodowodem – jego pierwotna wersja została zaprojektowana przez Fiata w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Przez ten czas Rosjanie wzbogacili konstrukcję o wtrysk Boscha. Niestety, kultura pracy pozostawia wiele do życzenia. Przy niższych prędkościach Niva zapewnia wystarczającą dynamikę, jednak poza terenem zabudowanym 81 KM wymusza na kierowcy defensywny styl jazdy. Wyprzedzanie TIR-ów pozostawiamy prawdziwym twardzielom i jasnowidzom zdolnym przewidzieć, kiedy z naprzeciwka nadjedzie samochód.

Ten sam manewr będzie dużo mniej stresujący w Dacii. 105-konny silnik pochodzący z półki Renault to nie to, o czym mogliśmy marzyć, ale jego kultura pracy jest nieporównywalnie wyższa niż w przypadku Nivy.Komfortowa Dacia - Podróżowanie Dusterem może być przyjemne. Wzorowy komfort resorowania zawstydzi nawet dużo droższe samochody. Zasada jest prosta – im gorsza droga, tym bardziej docenimy podwozie Dustera. Choć zawieszenie Nivy stara się być komfortowe, Łada przegrywa także w tej dziedzinie z powodu krótkiego rozstawu osi.

Okrojony z niepotrzebnych gadżetów kokpit Dustera sprawia pozytywne wrażenie. Użyte materiały pochodzą raczej z niższych półek, ale funkcjonalność i ergonomia stoją na wystarczającym poziomie. Niva przywołuje na myśl czasy, kiedy nie znano jeszcze słowa „gadżet”. Plastiki, jakimi wykończono wnętrze, choć pachną i wyglądają podejrzanie, zniosą każdy brud. Tolerancja spasowania pozwalająca na szczeliny szerokie jak pęknięcia lodowca czy też ruchome przyciski… To przecież niedociągnięcia, które wybacza się nawet dużo droższemu Defenderowi – dlaczego mielibyśmy je więc wytykać Nivie?

Podsumowanie - Niva należy do elitarnej grupy oldtimerów, które wciąż można kupić w salonie. Ten fakt pozwala wybaczyć pewne niedociągnięcia. Łada sprawdzi się w roli taniego wozu roboczego na błotniste bezdroża. Kierowcom poszukującym korzystnego cenowo auta na co dzień oraz do wypadów w łatwy teren polecamy Dustera. Oferuje on znacznie lepszy komfort, więcej miejsca i pomyślano w nim o bezpieczeństwie. Dlatego też to porównanie ma wyraźną zwyciężczynię: Dacię.