Najpierw była Mazda MX-5. Cztery generacje (jak dotąd), przeszło milion sprzedanych egzemplarzy (a licznik cały czas bije!). Wielki sukces małego roadstera z tylnym napędem i ręcznie składanym materiałowym dachem nie wziął się znikąd – po prostu żaden producent nie miał do tej pory w ofercie takiego samochodu za względnie niewielkie pieniądze. Poza tym Mazda MX-5 to już styl życia. To dla wielu kierowców sposób na wyrażenie samego siebie.

Jakby jednak tego było mało, rodzina MX-5 właśnie się powiększa. Mazda dogadała się bowiem z Fiatem i z taśm fabryki w Hiroszimie obok MX-5 zjeżdżają też Fiaty i Abarthy 124 Spider. Wszystkie trzy modele dzielą m.in. płytę podłogową, znaczną część karoserii i większość elementów wykończenia wnętrza wraz z systemem multimedialnym na czele. Różnice? Zawieszenie, skrzynie biegów, silniki. Wystarczy, by na bazie genialnej i kultowej Mazdy zbudować samochód inny, ale równie dobry.

Abarth 124 Spider - nie przejedzie niezauważony

Tym razem skupimy się jednak nie na Fiacie 124, lecz na wersji Abarth. To – w założeniu – ta bardziej sportowa. Co zresztą od razu zauważy nawet laik: dwukolorowe nadwozie (uspokajamy, można zamówić też jednolite malowanie), wyraziste przetłoczenia, czterotłoczkowe zaciski z przodu, poczwórnie zakończony układ wydechowy. Stylizacja może i nieco ostentacyjna, ale z pewnością jeszcze po tej dobrej stronie granicy dobrego smaku. Tu i ówdzie umieszczono logo ze skorpionem (to znak zodiaku założyciela marki Abarth – Carlo), całości dopełniają efektowne alufelgi. A ponieważ Włosi nie byliby sobą, gdyby nie odwołali się do stylu retro, to sylwetka Abartha i kilka detali stylistycznych przypominają model Abarth 124 Spider z 1972 r.

W środku we „współczesnym” Abarcie jest gorzej, bo z Włoch nie ma tu w zasadzie nic poza logotypem na kole kierownicy i napisem „Abarth” wytłoczonym na tapicerce foteli. Co oczywiście nie znaczy, że jest brzydko. Kokpit jest ciasny, ale przytulny i poprawnie wykonany. Miejscami trochę jednak szwankuje wykończenie – np. w określonej pozycji fotel pasażera ocierając o plastik, wydaje z siebie dziwne, irytujące dźwięki – oraz ergonomia. Przykład: często przy próbie szybkiej zmiany biegów ręka kierowcy zawadza o pokrętło zestawu multimedialnego umieszczone na tunelu środkowym.

Pozycja za kierownicą to bajka: niska, wygodna, niemal idealnie sportowa. Materiałowy dach składa się ręcznie, można to bez problemu zrobić bez wysiadania z auta. A najlepiej cały czas jeździć właśnie w takiej konfiguracji, bo wówczas do twoich uszu dolatuje dźwięk układu wydechowego o wdzięcznej nazwie „Record Monza”. To fenomenalne, że turbodoładowany silnik może tak ładnie „gadać”. Co zaskakujące – na pewno lepiej niż wolnossąca jednostka Mazdy. Abarth rozwija z silnika 1.4 Turbo Multiair 170 KM, czyli tylko o 10 więcej niż MX-5, ale ma sporo wyższy moment obrotowy – 250 zamiast 200 Nm.

Wystarczy, by nawet na suchej nawierzchni nierozgrzane opony tylnej osi (napędzanej) szybko zaczęły tracić kontakt z podłożem. Miło zaskakuje układ ESP, który pozwala na delikatne uślizgi, a w razie zagrożenia nie prostuje samochodu zbyt gwałtownie. Tu nawet amator może się poczuć królem szos.

Abarth 124 Spider - kieruj prawą stopą

Wyłączenie ESP sprawia, że Abarth ochoczo „zamiata” tyłem, ale takie zabawy wymagają już pewnych umiejętności. Co prawda moment, w którym nadsterowność zaczyna się wymykać spod kontroli, jest dobrze wyczuwalny, ale moment obrotowy narasta szybko (turbo!) – w jednej chwili wydaje ci się, że wszystko ogarniasz, za moment tył już wyprzedza cię na tyle, że się nie uratujesz. Drift? Proszę bardzo, Spider umie i to, wszak seryjnie montowany jest w nim mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu (LSD).

Wspomagany elektrycznie układ kierowniczy to najsłabszy element Abartha 124 Spider. Co prawda 124 Spider żywiołowo reaguje na zmiany kierunku jazdy, ale informacja zwrotna od przednich kół – jak to w takich konstrukcjach – jest taka sobie. Szkoda, bo niemal idealny rozkład mas między osiami i zawieszenie opracowane przy współpracy z Bilsteinem zachęcają do ostrej jazdy po zakrętach. Nadwozie praktycznie się nie wychyla (to z kolei domena Mazdy MX-5!), a zawieszenie przy tym jest wystarczająco komfortowe podczas codziennej jazdy po mozzarellę do włoskich delikatesów. Ręczna skrzynia biegów to konstrukcja Fiata i choć nie działa ona tak przyjemnie jak w Maździe – minimalnie dłuższy skok, nieco gorsza precyzja – to nie można o niej powiedzieć złego słowa. Zwłaszcza mając w pamięci kilka mało udanych włoskich przekładni z ostatnich kilku lat...

Abarth 124 Spider - cena? Mamma mia!

Sprawna jazda po mieście oznacza spalanie na poziomie 9-10 l/100 km. Niby mało jak na 170-konny motor z doładowaniem, ale w połączeniu z zaledwie 45-litrowym bakiem nie daje to zbyt dużego zasięgu.

Ceny? No właśnie, tu jest pewien problem. Abarth 124 Spider kosztuje w bazowej wersji 174 000 zł (!), czyli aż o 61 100 zł więcej niż MX-5 w topowej wersji wyposażenia. Mamma mia!

Abarth 124 Spider - dane techniczne

Silnik typ/cylindry/zawory turbo benzynowy/R4/16
Pojemność skokowa 1368 cm3
Moc maksymalna 170KM/5500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 250Nm/2500 obr./min
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,8 s
Prędkość maksymalna 232 km/h
Średnie zużycie paliwa (dane producenta) 6,4 l/100 km
Wymiary (długość/szerokość/wysokość) 4054/1740/1233 mm
Rozstaw osi 2310 mm
Cena najtańszej wersji 174 000 zł
Cena wersji z automatyczną skrzynią biegów 182 000 zł