Odsuwane drzwi boczne nie są niczym nowym, ale w połączeniu z brakiem środkowego słupka i innymi zaletami wnętrza czynią z Forda B-Maxa wyjątkowe auto. Do tego w teście Euro NCAP Ford uzyskał 5-gwiazdkowy wynik, więc sztywność nadwozia jest na należytym poziomie.

W Fordzie B-Max podobał nam się też 3-cylindrowy silnik. Natomiast Kia Venga to prostsze auto, ale również niepozbawione transportowych zalet, do tego o wiele tańsze od niemieckiej konkurencji. Gdyby tylko silnik był żwawszy...

Czy rewolucyjne drzwi ułatwiają wsiadanie?

Na początku słyszymy ciche szuranie rolki po szynie, a potem charakterystyczny trzask zapadki – boczne drzwi Forda B-Maxa są otwarte. Niby nic takiego, w końcu taka konstrukcja znana jest już od dawna, ale przyznajemy, że suwane drzwi coś w sobie mają. Są droższew produkcji, ale też znacznie praktyczniejsze w codziennym użytkowaniu. Ford chce, by w tym samochodzie wszystko było na maksa.

Przesuwne drzwi to dla producenta trudny temat, zwłaszcza jeśli mówimy o klasie, w której liczy się każda złotówka. Kilka lat temu Peugeotowi się nie udało i model 1007 szybko wycofano z oferty. Teraz Ford B-Max chce spróbować szczęścia.

Pierwsze porównanie z dłuższą o zaledwie 23 mm Kią Vengą pokazuje, że z tym dostępem do tyłu wcale nie jest tak różowo. Oparcia tylnej kanapy mają ze względów bezpieczeństwa tak wyraźne wyprofilowania po bokach, że siadanie na miejscach za kierowcą i wysiadanie stamtąd wcale nie jest takie proste, a pierwsze, co wpada nam w oczy po otworzeniu drzwi Forda B-Maxa, to paskudny peszel osłaniający kable do sterowania zamkiem i szybą.

Kia Venga jest wygodniejsza

Wyżsi pasażerowie siedzą wygodniej z tyłu w Kii – Venga oferuje więcej przestrzeni na nogi i nad głowami. Poza tym siedziska kanapy są dłuższe. Mimo to koncepcja zastosowana w Fordzie B-Max ma swój urok. Gdy dodatkowo otworzymy przednie drzwi, powstanie wejście niczym wjazd do garażu. Nieważne, czy wsiadamy do przodu, czy do tyłu, wkładamy dziecko do fotelika czy bagaż, brak środkowego słupka powoduje, że dostęp jest wzorowy.

Poza tym Ford przejawia duże talenty pod względem funkcjonalności. Jednym ruchem ręki można położyć oparcie, a mechanizm obniża siedzisko, co powoduje, że powstaje zupełnie płaska i równa powierzchnia. Do tego składane do przodu oparcie fotela pasażera we wszystkich wersjach jest seryjne – gdy wykorzystamy to udogodnienie, możemy przewieźć bagaż długi na 2,35 m.

Niestety, podobnej możliwości brakuje w Vendze – jeśli chcemy przewozić długie przedmioty, musimy położyć oparcie maksymalnie do tyłu. Za to Kia punktuje przesuwaną tylną kanapą, dzięki której w okamgnieniu możemy powiększać kufer lub przestrzeń dla pasażerów.

Kia Venga ma większy bagażnik

Bagażnik Kii Vengi pomieści od 440 do 1486 l, a Forda B-Maxa – odpowiednio od 318 do 1386 l, czyli o jedną dużą walizkę mniej. Właściciele Kii Vengi muszą jednak cierpieć z powodu wysokiego, 6-centymetrowego progu załadunku – wyjmowanie ciężkich przedmiotów wiąże się z ich poderwaniem, niczym sztangi na macie.

Gdy mówimy wyłącznie o koncepcji rozwiązań wnętrza, Ford jako samochód familijny lub dla starszych osób ma swoje zalety. Jeśli jednak autem częściej podróżują dorosłe osoby albo przewozimy dużo bagażu, polecamy raczej Vengę. W obydwu vanach bardzo przyjemna jest lekko podniesiona pozycja za kierownicą. Ford zdobywa dodatkowe punkty za lepszą widoczność.

Ford B-Max ma doprawcowane zawieszenie

Choć obydwa pojazdy są zbliżone formą, już po przejechaniu kilku kilometrów zauważymy wyraźne różnice w napędzie i układzie jezdnym. Ford B-Max robi wrażenie nowocześniejszego i dynamiczniejszego samochodu, a aktywni kierowcy będą zadowoleni ze 120-konnego doładowanego silnika.

Trzycylindrowa jednostka już od niskich obrotów ochoczo reaguje na gaz i przyjemnie, bez wysiłku rozpędza auto. Także jazda na wyższych biegach z małą prędkością nie stanowi najmniejszego problemu. 90-konny silnik Kii Vengi wypada gorzej w zestawieniu z technicznie zaawansowaną jednostką Forda.

Koreański motor sprawia wrażenie, jakby się męczył, napędzając Kię Vengę, i niezbyt chętnie wkręca się na obroty. Do tego wymaga częstszej zmiany biegów. W efekcie obrotomierz Forda B-Max na ostatnim przełożeniu przy 100 km/h pokazuje 2,5 tys. obr./min, a Kii Vendze – mimo większej pojemności silnika – 2,9 tys. obr./min.

Ford B-Max potrafi być oszczędny

To musiało się z kolei odbić na średnim spalaniu. Podczas spokojnej jazdy wyświetlacz komputera pokładowego B-Maxa pokazał 6,4 l/100 km – o 1,5 l więcej niż podaje producent. Mimo mniejszej mocy Kia gorzej radzi sobie na tym polu – na tej samej trasie auto zużyło 7,3 l/100 km. Jak widać, downsizing ma więc sens tylko wtedy, gdy delikatnie traktujemy pedał gazu.

Na koniec chwila prawdy i porównanie cen. Testowana przez nas odmiana B-Maxa kosztuje od 67 700 zł, a Vengi – 46 990 zł. Różnicę w cenie tłumaczy mocniejszy i nowocześniejszy silnik oraz bogatsze wyposażenie – w B-Maxie dostaniemy dodatkowo m.in. ESP, kurtyny powietrzne, elektryczne sterowanie szybami tylnymi czy asystenta podjazdu pod wzniesienie. Podstawowy B-Max (z silnikiem 1.4) kosztuje 58 900 zł, a Venga – 43 490 zł.