Jeśli nie liczyć kotów, psów, krów i koni nasza kolumna stykała się na Syberii z prawdziwym dzikim życiem. Syberii zawdzięczamy także szansę spotkania najbardziej nieuchwytnego stworzenia na ziemi – Yeti. Gdy podróżowaliśmy przez region Kemerowa mieliśmy największą szansę szansę niż gdziekolwiek na świecie zobaczenia na własne oczy tego wstrętnego człowieka śniegu.

Jakieś pół roku temu w tym miejscu jakiś uczeń sfilmował telefonem komórkowym Yeti brnącego przez śnieg. OK, ten materiał filmowy nie był może zbyt przekonujący, ale gdy jechaliśmy przez ten górzysty teren z daleka od ludzkości mogliśmy przecież spotkać Yeti.

Jednak tutejsza szutrowa droga okazała się prawdziwym torem testowym dla naszych Mazd 3 i musieliśmy bardzo uważać żeby nie uszkodzić samochodów. Na szczęście Finowie, Niemcy, Holendrzy oraz jeden Australijczyk biorący udział w tej części eskapady trzymali się dzielnie.

Czy rzeczywiście widzieliśmy Yeti? Nie, ale pewnie tylko dlatego, że musieliśmy przecież bardzo uważać podczas jazdy na bardzo niebezpieczne dziury w drodze.Tak czy inaczej wieczorem dotarliśmy szczęśliwie do Artybaszu, który leży na szlaku turystycznym nr 77 nad jeziorem Teleckim.