• W nowej Insigni jest zdecydowanie więcej miejsca niż w poprzedniku
  • Benzynowy silnik 1.5 Turbo zapewnia dobre osiągi, ale tylko pod warunkiem jazdy na wysokich obrotach i kosztem sporego spalania
  • Opel proponuje dizajn dla miłośników tradycji, których jednak na pewno nie brakuje

Menedżerski sedan przestał być sedanem – teraz Insignia Grand Sport jest po prostu liftbackiem, którego z boku można ewentualnie pomylić z sedanem. To nie wada. Owszem, domyślnym samochodem dyrektorskim w klasie premium jest sedan, jednak Opel raczej nie celuje w klasę premium ani designersko, ani cenowo, ani jakościowo. Zastępując starą Insignię nową, Opel po prostu stara się utrzymać na powierzchni w segmencie D.

Opel Insignia 1.5T - wnętrze: więcej miejsca

Klasyczny oplowski kokpit znany m.in. z nowej Astry łączy wciąż sporą liczbę przycisków z rozsądnie zaprojektowanym interfejsem użytkownika obsługiwanym przez ekran dotykowy. Wzorniczo to nie rzuca na kolana, w aucie tej klasy można by oczekiwać czegoś więcej, ale najwyraźniej nie było zadaniem konstruktorów szokować klientów nowoczesnością.

Fotele są wygodne, choć dość płaskie, a niektórym może przeszkadzać taka pozycja za kierownicą. W odróżnieniu od starszej Insigni czuć tu jednak przestrzeń. Również z tyłu jest mnóstwo miejsca na nogi. Nie tyle, ile w Skodzie Superb, ale dużo. Jedynie nisko schodzący dach może wyższym pasażerom tylnej kanapy sprawiać kłopot. Gdy ktoś wyciągnie się mocno do góry, może nawet dotknąć sufitu. Niemniej umówmy się: siedząc normalnie, nie zauważymy deficytu. W Insigni Grand Sport dorosła osoba może siedzieć za dorosłą osobą bez problemu kolan wbijających się w brodę. Jeśli coś jest wadą tego samochodu, to nuda: gdyby nie deska rozdzielcza, taka jak w innych modelach Opla, niemal nie sposób byłoby odgadnąć, co to za auto.

Opel Insignia 1.5T - prowadzenie: jak przez szybę

To nie jest samochód kierowcy, który lubi prowadzić. Kierownica obraca się lekko, absolutnie nie daje poczucia kontaktu z drogą, zawieszenie zaś jest raczej miękkie, komfortowe, bujane, niezachęcające do ostrego pokonywania zakrętów. Bazowy silnik benzynowy o poj. 1,5 litra ma dwie wersje: 140 i 165 KM. Testowana, mocniejsza wersja 165-konna pozwala na bardzo sprawną jazdę, a na dodatek jej silnik jest bardzo dobrze wyciszony.

Do osiągów nie sposób mieć zastrzeżeń ponad to, że ten malutki jak na tak duże auto silnik trzeba kręcić bardzo wysoko. Znów: od wysokich obrotów we wnętrzu Insigni wcale nie jest głośno, tyle że trzeba go „piłować”. To, że tak mały silnik daje sobie radę z tak dużym autem, to zasługa terapii odchudzającej: nowa Insignia jest stosunkowo lekka. Słowem: silnik daje sobie dobrze radę, ale nie daje grama frajdy. Spalanie: w mieście wystarczy 10 l/100 km, co – jak na benzyniaka – jest dobrym wynikiem. Kierowca z ciężka nogą nie zmieści się jednak w tych granicach.

Opel Insignia 1.5T - ile trzeba zapłacić?

Najtańsza Insignia Grand Sport kosztuje około 100 tys. zł, ale już ceny wersji Elite (jak auto testowe) zaczynają się od około 120 tys. zł. Z kolei za 130 tys. zł dostajemy auto już naprawdę mocno wyposażone. Okazja? Nie – po prostu normalna, dobra cena za dobry, choć nie bardzo dobry samochód. Na samochód służbowy Opel jest w sam raz, choć warto rozważyć, czy jednak nie lepiej wziąć nieco droższego diesla. Też będzie za mały do tego nadwozia i też nie da poczucia jazdy samochodem z wyższej półki, ale przynajmniej można będzie liczyć na większy zasięg na jednym tankowaniu.

Opel Insignia 1.5T - dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1490 cm3, R4 turbo benzyna
Moc 165 przy 5600 obr./min
Moment obrotowy 250 Nm przy 2000-4500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa ręczna, napęd na przód
Prędkość maksymalna 222 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,9 s
Średnie zużycie paliwa 6,0 l/100 km (producent), ok. 9,5 l/100 km (w teście)
Masa własna Od 1366 kg
Cena od 117,9 tys. zł, testowy: około 131 tys. zł