W„Auto Świecie” rzadko zajmujemy się religią – pozostawiamy to innym redakcjom, gdyż sami czujemy się biegli w innej dziedzinie. Kiedy jednak stają obok siebie najnowsza i najbardziej ekstremalna ciężarówka Mercedesa oraz najmniejszy czteronapędowy Fiat, trudno o laickie skojarzenie – automatycznie nasuwa się porównanie ze starotestamentowym pojedynkiem.

W Biblii porażkę poniósł kolos. Czy w naszym teście masę i siłę ponownie uda się pokonać sprytem? Starcie rozegraliśmy w żwirowni – na torze testowym Daimlera.

Mercedes Zetros to ciężarówka do zadań specjalnych – choć wygląda groźnie jak gladiator, niesie pomoc potrzebującym tam, gdzie nie ma dróg. W szeregach Bundeswehry też można ją spotkać.

Została skonstruowana w taki sposób, by bez problemu mieścić się w lukach samolotów transportowych. Po płaskiej masce można chodzić, a pod nią znajduje się 7,2-litrowy diesel napędzający wszystkie 3 osie.

Na stromych podjazdach (o prawie 40-stopniowym nachyleniu) i błotnistych wertepach – jak w dżungli – Zetros jest w swoim żywiole. Problemem może być jedynie 24-metrowa średnica zawracania.

Panda Cross ma o połowę mniejszy promień skrętu, dlatego częściej możemy ją zobaczyć w Alpach i Dolomitach niż na pustyni. Napęd 4x4 został stworzony bardziej z myślą o zaśnieżonych uliczkach niż ekstremalnie trudnym terenie.

Sprzęgło cierpliwie znosi tortury tylko do pewnego momentu. W końcu mało dyskretnym zapachem prosi o chwilę wytchnienia. Litujemy się nad nim, ponieważ trasa testowa prowadzi do dużej skały.

Niestety, tu Panda musi skapitulować. Na pomoc spieszy jej jednak czerwony kolos. Dla Zetrosa taka przeszkoda to żaden problem. Ładujemy Pandę na jego „pakę” i przedzieramy się dalej. Pojedynek kończy się zatem wygraną giganta, ale w przyjaźni.