Tak, znowu na tapecie jest VW Up!. Jednak w tym przypadku chodzi o najważniejsze porównanie, ponieważ bierze w nim udział wersja z 60-konnym silnikiem benzynowym i w opcji wyposażeniowej Move.

Takie auto kosztuje 34 390 zł, a to zapewnia rozsądny dystans cenowy między nim a modelami segmentu B. Polski klient nie jest tak rozrzutny, by wydawać na malucha pieniądze, które wystarczyłyby niemal na zakup znacznie większego Polo. Dlatego to właśnie 60-konny Up! ma szanse na dobrą sprzedaż.

Czy w oszczędnościowej specyfikacji jest w stanie zagrozić konkurentom?

Lekko nie będzie. Rywale bowiem dobrze przygotowali się do pojedynku. Na przykład Kia Picanto. Ten koreański minipojazd zyskuje w naszych oczach ze względu na dwoje dodatkowych tylnych drzwi (pięciodrzwiowy VW Up! pojawi się w salonach dopiero za jakiś czas).

Dla rodzin to argument nie do przecenienia. Ponieważ ma być możliwie tanio, ale jednocześnie komfortowo i bezpiecznie, założyliśmy, że szukamy auta z: kompletem airbagów, ESP, radiem, klimatyzacją i elektrycznie sterowanymi szybami.

Żeby nie podnosić dodatkowo kosztów zakupu, tym razem nie wyrównywaliśmy poziomu wyposażenia za wszelką cenę – np. wtedy, gdy dokupienie jakiegoś elementu wymagałoby skorzystania z pakietu zawierającego dodatki, które nie są niezbędne.

Na potrzeby tego porównania uznaliśmy, że tak małymi autami da się manewrować bez czujników parkowania. Idąc tym tropem, wybraliśmy Picanto w specyfikacji L, które kosztuje 34 490 zł.

Po dopłaceniu za ESP oraz klimatyzację Kia jest gotowa do pojedynku, a cena takiego pojazdu to 39 690 zł. Koreańskie auto jako jedyne ma elektrycznie sterowane szyby tylne i – zawartą w dopłacie za ESP – poduszkę kolanową kierowcy.

Renault Twingo w specyfikacji Dynamique kosztuje 39 950 zł

To niemało, ale za to trzeba dokupić już tylko kurtyny powietrzne i ESP, by z ceną 42 080 zł „francuz” stanął do walki z rywalami. Taka kwota nie będzie zapewne atutem tego auta, tym bardziej że niemiecki konkurent po dopłaceniu za radio i klimatyzację kosztuje nie więcej niż 36 580 zł.

Wygląda na to, że Volkswagen rzeczywiście jest tani, a przynajmniej najmniej kosztowny w tym zestawieniu. Jednak cena – choć w tym segmencie bardzo ważna – to dopiero wstęp do naszego testu. Czas sprawdzić, co tak naprawdę potrafią te trzy maluchy: jak jeżdżą, czy są oszczędne i na ile okażą się praktyczne.

Renault Twingo - Modne, ale nie idealne

W wyniku face liftingu francuski pojazd otrzymał okrągłe światła przeciwmgielne z przodu i podzielone lampy z tyłu. Przestronne wnętrze z bardzo praktycznymi przesuwanymi siedzeniami tylnymi cechuje się nieosiągalną dla rywali ilością miejsca na nogi z tyłu w sytuacji, kiedy nie potrzebujemy bagażnika. To świetne rozwiązanie, jednak mimo systemu ułatwiającego wsiadanie nie w pełni rekompensuje ono brak tylnych drzwi.

Mimo to do Twingo da się „zapakować” całą rodzinę albo upchać pralkę. Nie każdy uczestnik tego porównania może się w ten sposób zareklamować. Cicho pracujący silnik 1.2 o mocy 75 KM jest najsilniejszy w tym teście.

Jednak zalety płynące ze stosunkowo wysokiego momentu obrotowego są częściowo niwelowane przez zbyt długie przełożenie piątego biegu, a to oznacza bardzo duże obniżenie elastyczności. Drążek zmiany biegów ma także zbyt długie skoki.

Trochę rozczarowuje zużycie paliwa (6 l/100 km), ale w jeszcze większe zdumienie wprawiają skromne siedzenia. Wygląda na to, że pod tym względem producent nic nie zrobił od czasu wypuszczenia na rynek pierwszej francuskiej „pchełki”. Kierowca ma wrażenie, że zapada się w czymś łączącym cechy wysiedzianego fotela i cienkiego krzesełka kempingowego.

Zawieszenie nie zachwyca, a nierówności nawierzchni są bez przeszkód przenoszone na pasażerów. ESP nie należy do seryjnego wyposażenia, a po ujęciu gazu zdarza się, że tył Renault Twingo szuka własnego toru jazdy.

I niewiele wtedy pomaga – w pierwszym momencie zaskakująco bezpośredni – układ kierowniczy, który okazuje się systemem niepotrafiącym skomunikować się z kierowcą.

Volkswagen Up! - Prosty, ale dojrzały

Czyżbyśmy mieli do czynienia z nowym wymiarem skromności z logo VW? Debiutujący na rynku model Up! z wystarczającym napędem w postaci trzycylindrowego silnika o mocy 60 KM ma co prawda imponujące wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa, jednak oprócz airbagów i ESP na pokładzie znajdziemy niewiele więcej.

Za to podczas jazdy maleństwo z Wolfsburga sprawia wrażenie dojrzałego samochodu. Zawieszenie wykonuje dobrą robotę. Dopiero głębokie dziury sprawiają, że Up! zaczyna podskakiwać. Jednak kierowca oraz siedzący obok pasażer nie powinni narzekać, bo podróżują na dobrze dopasowanych do sylwetki, solidnych siedzeniach.

Z przodu miejsca jest pod dostatkiem (Up! ma najszerszą kabinę), natomiast z tyłu to rywale oferują znacznie większą przestrzeń na nogi. Pojemność bagażnika, wynosząca od 251 do 951 l, to nie tylko najlepszy wynik w tym porównaniu, lecz także rezultat pozwalający niemal równać się pod tym względem z Polo (280-952 l).

Auto prowadzi się stabilnie i bezpiecznie, dobrze wytłumiono w nim hałasy, a hamulce są skuteczne. Jeżeli nie wkręcimy silnika na wysokie obroty, to nie będziemy mieli szansy poczuć tego, że jedziemy słabszą wersją, ponieważ przewaga odmiany 75-konnej pojawia się dopiero w górnych rejestrach obrotomierza. Mamy też kilka sugestii, co można ulepszyć.

Podczas wsiadania do tyłu pasażer powinien mieć możliwość posłużenia się uchwytem. W VW oparcie po przesunięciu w tył całego siedzenia musi być osobno ustawione w pozycji wyjściowej. Tylna półka powinna podnosić się razem z klapą bagażnika – w Up!-ie trzeba to robić ręcznie. Aż taki skromny ten VW wcale nie musi być.

Kia Picanto - Niedroga i elegancka

Kia ma mocne atuty – np. dwoje tylnych drzwi, których próżno szukać w VW i Renault. Picanto jako jedyne w teście zapewnia miejsce dla pięciu osób. Do tego dochodzi niezłe rozplanowanie wnętrza, które jest naprawdę szykowne. Elementy w kabinie są dokładnie spasowane, a wzrok cieszą subtelnie polakierowane, choć dobrze widoczne detale.

Niczego też nie można zarzucić funkcjonalności urządzeń w kokpicie. Tak dobrze nie jest u żadnego z rywali. Jeśli trzeba dowieźć na działkę trochę cięższego sprzętu – żaden problem.

Do koreańskiego „kucyka” można dołączyć przyczepę z marketu budowlanego i załadować na nią towar o masie aż 700 kg. Twingo zdoła pociągnąć tylko połowę tego, a w VW takie wykorzystanie samochodu w ogóle nie jest możliwe.

Dzielny koreański „liliput” ochoczo mknął do mety z nadzieją na łatwe pierwsze miejsce, ale nie obeszło się bez wpadek. Wszystko przez skrzynię biegów i hamulce.

Jednolitrowy trzycylindrowiec rozwijający moc 69 KM wprawdzie radośnie usiłował podbić nasze serca, ale z powodu nie najlepiej zestopniowanej skrzyni pozostawił azjatyckiego malucha głęboko w czarnej dziurze obrotowej.

Niestety, nie przekłada się to na redukcję spalania. Całkiem sprawnie mała Kia radziła sobie natomiast z jazdą po drogach krajowych. Zawieszenie ma sprężyste.

Solidne siedzenia sprawiają, że pasażerowie są w stanie bezproblemowo wytrzymać nawet długie trasy. Porażką okazała się natomiast słaba skuteczność hamulców testowanego egzemplarza Picanto. Próba wytracenia prędkości ze 100 km/h do zera zakończyła się zatrzymaniem auta po 41,1 m (przy zimnych hamulcach). To raczej wstydliwy wynik.

Kia wygrała z Volkswagenem. Jak to się stało?

Bardzo prosto. Volkswagen zaprojektował auto, które miało być tanie. Tę taniość widać i czuć już w momencie zajęcia miejsca za kierownicą. Kii natomiast udało się wyprodukować pojazd, który mimo atrakcyjnej ceny wygląda szykownie i ma eleganckie wnętrze, a do tego przyzwoicie jeździ. Renault tym razem obstawia tyły.