Klasa małych samochodów jest ostatnio bardzo zróżnicowana. Wystarczy popatrzeć na bohaterów tego porównania. Z pozoru nie ma między nimi wielkich różnic – przecież każdy jest 5-drzwiowym hatchbackiem, który świetnie sprawdza się podczas jazdy w mieście. Jednak to podobieństwo okazuje się złudne. Mamy tu przecież modele, które kuszą filuternym spojrzeniem, ale nie brakuje też sportowych akcentów czy pojazdów z mniej wyszukanym designem.

Kolejna kwestia to zastosowane silniki. Owszem, w każdym aucie pod maską pracuje benzyniak, ale są to wersje zarówno 3-, jak i 4-cylindrowe, nie brakuje przy tym jednostek doładowanych oraz wolnossących. Wreszcie zasilanie jest realizowane za pomocą wtrysku bezpośredniego lub wielopunktowego.

Nawet moce silników potrafią być różne. Najsłabszy w zestawieniu Peugeot 208 ma silnik, który generuje 82 KM, następna w kolejności jest Skoda Rapid Spaceback – 86 KM. Z kolei Renault Clio i Volkswagen Polo to 90-konne maluchy, a prawdziwym mocarzem w tym gronie okazuje się Ford Fiesta, którego 3-cylindrowy silnik ma 100 KM.

Jakby tego było mało, w porównaniu bierze przecież udział Rapid Spaceback, który rozmiarami wykracza poza klasę małych aut. Dlaczego zatem się tu znalazł? Głównie z racji ceny, która wprawdzie jest wyższa niż w przypadku większości aut biorących udział w tym teście, jednak i tak nadal kształtuje się na poziomie typowym dla samochodów klasy B.

Skoro mowa o kosztach…

…to nie sposób pominąć tego, jak duży potrafi być rozrzut cenowy w przypadku tych aut. Pod tym względem rewelacyjne okazują się oba francuskie modele – mają najniższe ceny zarówno przed doposażeniem, jak i potem, a przy tym ich wyposażenie pozostaje konkurencyjne. Pośrodku stawki w kwestii kosztów plasują się Ford i Skoda, choć trzeba przyznać, że po dokupieniu kilku opcji cena Rapida traci na atrakcyjności. Jednak i tak czeski model kosztuje niewiele w porównaniu z przesadnie drogim Polo. Niemcy chyba zbyt optymistycznie wycenili atrakcyjność swego pojazdu, skoro pozwolili sobie na to, żeby po doposażeniu kosztował on ponad 66 000 zł. To już przesada.

Ford Fiesta, Peugeot 208, Renault Clio, Skoda Rapid, VW Polo

Ford Fiesta uwodzi dynamiką

Fiesta to prawdziwy sportowiec wśród porównywanych maluchów

Fiesta wygląda jak mały Aston Martin. I tak też jeździ. No dobrze. Prawie... Kto wśród małych samochodów szuka przyjemności z jazdy i liczy na dobrą zabawę, ten z pewnością zwróci uwagę na Fiestę. Żaden z testowanych samochodów tak chyżo nie pomyka po zakrętach, jak maluch Forda. To zasługa odpowiednio zestrojonego zawieszenia oraz bezpośredniego układu kierowniczego.

Auto jest napędzane cudownie żwawym, ochoczo wkręcającym się na obroty turbodoładowanym, trzycylindrowym silnikiem EcoBoost. „Setkę” uzyskuje się już po 10,6 s, a to aż o sekundę szybciej niż w przypadku drugiego pod tym względem Volkswagena Polo. Także w porównaniu elastyczności mały Ford plasuje się w czołówce naszego testu. Co ważne, świetne osiągi nie zostały okupione nadmiernym zapotrzebowaniem na paliwo. Przecież średnie spalanie wynosi 5,4 l/100 km, czyli jest takie samo, jak w przypadku najmniej dynamicznego w teście Peugeota 208.

O Fieście nie możemy za to powiedzieć, że jest nadmiernie przestronna. A już naprawdę niezwykle denerwuje zarówno zagmatwana obsługa urządzeń za pomocą chaotycznie rozlokowanych przycisków na konsoli środkowej, jak i usytuowany w tym samym miejscu niezbyt duży wyświetlacz.

Peugeot 208 jest oszczędny, ale leniwy

Efektownie wygląda i mało pali, jednak do dynamicznego stylu nie pasuje powolny silnik

Francuskie pokrewieństwo oznacza w tym przypadku jedno: tak jak Clio, również Peugeot 208 czaruje dużym wdziękiem. Samochód dobrze wygląda, zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Niestety, indywidualny styl nie zawsze idzie w parze z ergonomią. Nie wszyscy prowadzący będą mogli znaleźć optymalną pozycję za kierownicą.

Dlaczego? Ponieważ jest ona nietypowo mała, a wskaźniki umieszczono ponad nią. Jakby to nie wystarczało, zegary nietypowo oddalono od siebie. Taki układ deski rozdzielczej wielu osobom nie pasuje, ale z pewnością niemal każdy przygląda się temu rozwiązaniu z zainteresowaniem. Z tyłu pasażerowie mają do dyspozycji naprawdę sporo miejsca i pod tym względem „208-ka” dorównuje Polo.

Znacznie mniej pozytywnych uczuć wzbudza 1,2-litrowy, trzycylindrowy silnik o mocy 82 KM. To zwyczajnie słaba jednostka, która przy średnich obrotach zaczyna mocno hałasować. Na szczęście, ze spalaniem 5,4 l/100 km zalicza się do oszczędnych silników.

Nie najlepszy jest również układ hamulcowy – auto zatrzymuje się dopiero po 37,6 m, a to najgorszy wynik w teście. Podobnie jak rodzime Clio, także i „208-ka” nie zapewnia zadowalającego komfortu resorowania, a układ kierowniczy mógłby być precyzyjniejszy.

Renault Clio to nonszalancki typ

Dla wyluzowanych kierowców, którzy swobodny styl przedkładają nad praktyczność

Francuzi często żyją zgodnie z hasłem: „wrzuć na luz”. Trzeba przyznać, że takie motto życiowe odpowiada wielu ludziom, bo ma w sobie coś kuszącego. Patrząc na włodarzy Renault, wydaje się, że również i oni ulegli magii luzu, swobody, pewnej nonszalancji. Spójrzcie na Clio. Model jest zgrabny, z wyglądu filuterny, takie małe niby-coupé. Wizualne zalety przysłaniają tu praktyczne wady – z tyłu auto jest ciasne, a widok na to, co dzieje się za pojazdem, okazuje się bardziej niż mizerny.

Słabo prezentują się również możliwości 90-konnej jednostki napędowej. To raczej zachowawczy typ, który cicho i przyjaźnie pomrukuje, ale wyraźnie brakuje mu temperamentu. Dotyczy to zarówno sprintu do „setki”, jak i elastyczności. Silnik nie jest na szczęście nadmiernie paliwożerny, ale porównanie pokazuje, że rywale potrafią spalić średnio mniej niż 6,3 l/100 km.

Warto też pamiętać, że najniższe zużycie uzyskacie w Clio dzięki wykorzystaniu funkcji Eco, choć wówczas silnik traci dużo na dynamice. Poza tym trzeba się delikatnie obchodzić z gazem. Mocniejsze wciskanie go niweczy próbę oszczędnej jazdy.

Nieprzyjemnie dla pasażerów zestrojono zawieszenie, bo okazuje się ono zbyt twarde. Poprawy wymaga też niezbyt precyzyjny układ kierowniczy.

Skoda Rapid Spaceback to wyrośnięty maluch

Kusi przede wszystkim przestronnością, ale zawieszenie też jest mocną stroną Rapida

Wiemy, że Rapid wykracza nieco poza klasę typowych maluchów, ale zdecydowaliśmy się wziąć go do porównania z dwóch powodów. Po pierwsze, w odmianie Spaceback jest to typowy hatchback – tak jak pozostali uczestnicy testu – a po drugie, pasuje do nich ze względu na koszty zakupu.

Czeski model przewyższa rywali rewelacyjną przestronnością. Tyle miejsca, ile z tyłu oferuje Rapid, znajdziecie w wielu samochodach klasy średniej. Za kolejną zaletę pojazdu należy również uznać pokaźny bagażnik, którego pojemność waha się od 415 do 1380 l. Skoda jest ponadto wielce praktycznym samochodem, świetnie urządzonym pod względem ergonomii obsługi.

Napędzający Rapida 1,2-litrowy, 4-cylindrowysilnik na papierze jest taki sam jak jednostka w Polo. W rzeczywistości jednak to jego poprzednia generacja. Napęd ten sprawuje się przyzwoicie, choć znacznie bardziej surowo, wręcz szorstko pracuje. No i do tego spala 6,3 l/100 km, czyli o 0,5 l więcej niż Polo.

Falę krytyki, jaka pierwotnie spadła na Skodę za łomoczące, nadmiernie hałaśliwe zawieszenie, czeski producent głęboko wziął sobie do serca. Wspomniany element poddano udanej modernizacji i teraz Skodę Rapid Spaceback prowadzi się bardziej harmonijnie niż dotychczas.

VW Polo jest dobry, ale nie idealny

Po liftingu auto jest lepsze, ale nadal niektóre jego elementy mogą denerwować podczas jazdy

Trzeba się dobrze wpatrywać, żeby dostrzec ślady wprowadzonych modernizacji. To trochę dziwne, bo w Polo zmieniło się znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nowy jest np. 90-konny silnik, który zapewnia autu dobrą dynamikę, a przy tym jest oszczędny – średnio pali 5,7 l/100 km.

W mniejszym stopniu zachwyca zawieszenie. Na zniszczonych nawierzchniach samochód przemieszcza się zaskakująco nieprzyjemnie dla pasażerów. Skutki jazdy po poprzecznych nierównościach niemal bez filtrowania przedostają się do wnętrza. Z podłużnymi fałdami zawieszenie radzi sobie jednak całkiem nieźle. Bardzo udany jest nowy elektromechaniczny układ kierowniczy, który z wyczuciem i precyzyjnie pracuje. Polo okazuje się więc bardzo miłym towarzyszem podróży – poręcznym i dynamicznym.

W tym towarzystwie jedynie Fiesta ma ciut większy temperament. Modernizacja nie wpłynęła natomiast na poprawę przestronności, ale i tak mały VW wciąż pozostaje jednym z najlepszych pod tym względem aut w segmencie. Musi jednak ustąpić Skodzie, ponieważ czeska rywalka jest o 30 cm dłuższa, dzięki czemu zapewnia mnóstwo miejsca z tyłu. Niczego nie można za to zarzucić Polo, jeśli chodzi o dobór materiałów i staranność ich spasowania.

Podsumowanie

Skoda nie dała szans rywalom. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że głównie zaważyły na tym przestronniejsze wnętrze i pojemniejszy bagażnik. Zwyciężczyni nie ustrzegła się jednak wad – podobnie jak Clio, dużo pali, a poza tym jej silnik nie należy do demonów szybkości. Znacznie lepsza pod tym względem jest niewiele mocniejsza jednostka w Polo.

Jednak prawdziwym sprinterem okazał się Ford, który dzięki 100-konnemu silnikowi najlepiej przyspiesza od 0 do 100 km/h. Francuscy rywale trafią przede wszystkim w gusta kierowców z dobrym smakiem, bo pod względem stylistyki zdecydowanie wygrywają z pozostałymi autami. Do tego w przypadku Peugeota dochodzi atut w postaci korzystnej ceny zakupu.