Do rodzinnego samochodu można podejść pragmatycznie. Wystarczy obudować karoserią ogromną kabinę i przepastny bagażnik opatrzyć wielką klapą. Pod maską zamontować elastyczny silnik – i gotowe. Ale można też zaprojektować ogromne auto o porywającej linii nadwozia. Pod jego maskę wsadzić kochający wysokie obroty silnik wolnossący. Do tego dodać sportowo precyzyjnie pracującą skrzynię biegów, a całość postawić na gigantycznych, 19-calowych felgach. Czy czujecie już tę różnicę charakterów?

Mazda bez Forda radzi sobie znakomicie

Pikanterii naszemu porównaniu dodaje to, że Ford miał kiedyś kontrolny pakiet akcji Mazdy, ale pozbył się go i od niedawna obie firmy idą własnymi drogami. Jak widać, japońska marka nie miała najmniejszych problemów z odnalezieniem własnego wizerunku już jako samodzielny producent. Wsiądźmy więc za kierownice naszych konkurentów i sprawdźmy, co potrafią. W Fordzie zamontowano nowoczesny silnik 1.6 EcoBoost, wspomagany turbosprężarką.

Po jego uruchomieniu do kabiny nie dociera prawie żaden hałas. Włączamy pierwszy bieg, dodajemy gazu. Jak na tak duże auto, silnik 1.6 ciągnie jak zaczarowany. To oczywiście zasługa turbiny i tego, że wysoki moment pojawia się już w dolnych rejestrach obrotomierza. Zmieniamy kolejne biegi przy nieprzyzwoicie niskich obrotach i z podziwem obserwujemy, jak Mondeo posłusznie się rozpędza. Wydaje się, jakby napęd miał więcej niż deklarowane przez producenta 160 koni mechanicznych, jednak do czasu. Wystarczy wykorzystać maksymalną moc na wysokich obrotach, by przekonać się, że Ford jest rzeczywiście żwawy, choć po przekroczeniu 120 km/h „zbiera się” już dość przeciętnie. Żeby było inaczej, potrzebna byłaby wyższa moc. Jeżeli jednak ktoś jeździ spokojnie, będzie urzeczony elastycznością napędu Forda.

W korku z... Fordem Mondeo dzień I

A co z układem kierowniczym, który zazwyczaj był atutem samochodów tej marki? Mimo wieku konstrukcji nadal spisuje się dobrze. Pozwala i na komfortowe podróżowanie po autostradzie, i na wpisywanie się w ostre zakręty. Resorowanie pasuje do charakterystyki układu kierowniczego – nie jest ani za miękkie, ani zbyt twarde, przy czym osobom siedzącym na kanapie wyda się ono sztywniejsze niż kierowcy i przedniemu pasażerowi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że...

Japończycy podnieśli poprzeczkę

Naprawdę to zrobili! Już uruchomienie silnika Mazdy pozwala poczuć, że znaleźliśmy się w innym świecie. Znaną z Forda ciszę zastąpił basowy pomruk. Każde wciśnięcie wygodnego, „stojącego” pedału gazu potwierdza, że ten napęd ma temperament i nie zawaha się go użyć. Tyle że to „tylko dwa litry bez turbiny” i w zasadzie teoretycznie nie powinniśmy się spodziewać wiele.

Ale uwaga – „szóstka” waży tylko 1310 kilogramów! Co to oznacza? Wrzucamy „jedynkę” i sama ta czynność budzi niedowierzanie. Ależ tak twardo i pewnie biegi wchodzą w sportowych autach, a nie w rodzinnych limuzynach! Dźwignia działa precyzyjnie, a zatrzaski biegów są mocne.

Wysokoobrotowa ekstaza

Dodajemy mocno gazu. Z każdym kolejnym tysiącem obrotów na minutę jest coraz przyjemniej. Basowy pomruk czterocylindrowca przechodzi w gardłowy ton, znany z pięciocylindrowych silników. To fantastyczne brzmienie, połączone ze swobodą wchodzenia na obroty i dobrym wyważeniem jednostki napędowej, powoduje, że bardzo trudno odmówić sobie przyjemności „kręcenia” jej do czerwonego pola.

Do silnika dobrze dopasowano precyzyjny, choć czasem trochę zbyt lekko pracujący układ kierowniczy, któremu Ford może tylko pozazdrościć progresywności: na parkingu siła wspomagania w Maździe wzrasta tak, że można manewrować dosłownie jednym palcem. A zawieszenie? Tak, jest sprężyste. Zwróćciejednak uwagę na te 19-calowe „walce” – trudno, by było inaczej.

Rodzina lubi Forda, Ford lubi rodzinę

Ford jest większy w środku i nikogo nie trzeba o tym przekonywać. Tak z przodu, jak i na tylnej kanapie Mondeo oferuje trochę więcej miejsca. Co ciekawe, także w Fordzie bardzo przydałoby się kilka dodatkowych centymetrów dzielących głowy pasażerów kanapy od podsufitki – w obu autach akurat w tym miejscu linia dachu opada.

Czy jednak te samochody mają jakieś poważne wady? Tak. W Fordzie bardzo niewygodnie usytuowano dźwignię hamulca ręcznego – w połączeniu z podłokietnikiem jest trudna w obsłudze. „Ręczny” oczywiście można zaciągnąć, jednak taka konfiguracja nie zachęca do jego używania. Lepsze rozwiązanie zastosowano w Maździe, bo dźwignia jest zawsze pod ręką. Tu jednak euforia z posiadania wielkiego auta pryśnie, kiedy zobaczymy malutką klapę bagażnika. Nic wysokiego się więc w nim nie zmieści.

Nowa Mazda 6 w polskich salonach

Miejsce I - Mazda 6 2.0 Skyactiv-G

Jest drapieżna i pociągająca, a brzmienie silnika i precyzja zmiany biegów dają ogromną frajdę.

Miejsce 2 - Ford Mondeo 1.6 EcoBoost

Ma elastyczny silnik, idealny na długie podróże. Wielka kabina zadowoli (prawie) każdą rodzinę.

Podsumowanie

Turbodoładowane 1.6 czy wolno-ssący dwulitrowiec? Ten pierwszy dla wygody, ten drugi – dla przyjemności. Nie mamy co do tego wątpliwości, że kierowca ze sportową duszą wybierze Mazdę. Tak jak wiemy dobrze, że Mondeo lepiej nadaje się na wszechstronne auto rodzinne. Z racji unoszonej tylnej szyby jego bagażnik jest zdecydowanie bardziej praktyczny, a w kabinie wygospodarowano trochę więcej miejsca.