Do ubiegłego roku Suzuki miało dwa modele w segmencie miejskich aut – produkowanego na Węgrzech Splasha i wytwarzane w Indiach Alto. Żaden nie odniósł większego sukcesu na naszym rynku. Zamiast nich do sprzedaży wchodzi teraz Celerio. W pierwszym teście sprawdzamy, jakie ma szanse na powodzenie. Tak, tak, to nie pomyłka – w tym przypadku jeden model zastępuje w ofercie jednocześnie dwa samochody.

Celerio ze swoją stonowaną stylistyką nie należy do grona wesołych maluchów, które kuszą już na pierwszy rzut oka. W jego przypadku zalety dostrzega się po bliższym poznaniu. Po wejściu do auta zaskakuje spora przestronność jak na pojazd klasy A. Dużą ilość miejsca wygospodarowano głównie nad głowami. Nie będzie nawet przesadą, jeśli napiszemy, że pod tym względem pojazd przypomina minivana.

Foto: ACZ / Auto Świat
Suzuki Celerio

Kolejna zaleta to wygodne siedzenia. Podparcie z boku może i nie jest rewelacyjne (ale trudno uznać to za poważną wadę w miejskim aucie), za to cieszą długie siedziska i odpowiednio wyprofilowane oparcia. Kierownicę reguluje się tylko w pionie, a i tak zastrzeżeń nie budzi ani pozycja za nią, ani obsługa urządzeń pokładowych – klawisze i pokrętła są duże i łatwo dostępne.

O tym, że mamy do czynienia z typowo miejskim samochodem świadczą nie tylko wymiary Celerio, lecz także jego zwrotność. Przy średnicy zawracania 9,5 m manewrowanie na parkingach okazuje się banalnie łatwe, tym bardziej że widoczność jest bardzo dobra. To nie koniec dowodów na miejski charakter pojazdu. Celerio oferowane jest tylko z benzyniakiem o mocy 68 KM. Silnik sprawnie wchodzi na obroty i pozwala płynnie zwiększać prędkość.

Mniej pozytywne odczucia mieliśmy podczas jazdy poza miastem. Bez problemu samochód przyspiesza do 120 km/h. Powyżej tej wartości zaczyna się męczyć, a każdy dłuższy podjazd powoduje, że trudno jest utrzymać zadaną prędkość. Pocieszające okazuje się jednak to, że nawet podczas szybkiego podróżowania hałas jednostki napędowej nie staje się przesadnie duży. Za to zużycie paliwa, szczególnie w mieście, powinno być mniejsze. Podczas testu auto spaliło 7 l/100 km, a to niemal o 2 l więcej niż podaje producent. Na trasie jest lepiej, bo wobec zużycia paliwa na poziomie 5 l/100 km nadwyżka wynosi 1,3 l.

Dobrze oceniliśmy komfort resorowania. Gdyby jednak ktoś miał chęć na dynamiczną jazdę na zakrętach, ostrzegamy, że zawieszenie nie wzbudzi wówczas większego entuzjazmu. Miękkie nastawy wraz z wysokim nadwoziem powodują mocne przechyły karoserii. Zastrzeżenia budzi też niezbyt precyzyjny układ kierowniczy.

W topowej wersji Premium Suzuki Celerio kosztuje 42 900 zł. Nie jest to wprawdzie okazja, ale wobec dość bogatego wyposażenia taką cenę można zaakceptować. Warto jednak zainteresować się promocją na modele z zeszłego roku, bo wówczas Celerio w tej samej specyfikacji można kupić za 37 900 zł, a to już jest korzystna oferta.

Podsumowanie

Gdybym potrzebował małego auta, to Suzuki Celerio na pewno byłoby w kręgu moich zainteresowań. Wygodnie mi się w nim siedzi oraz łatwo manewruje, a silnik zapewnia wystarczającą dynamikę w mieście nawet wtedy, gdy autem podróżują cztery dorosłe osoby.