• Toyota odniosla zaskakujący sukces - C-HR, crossover o kontrowersyjnej stylizacji, sprzedaje się jak świeże bułeczki w całej Europie
  • Wersja hybrydowa modelu C-HR to idealny pojazd do miasta - jest niemal bezawaryjna i na dodatek mało pali
  • Cena spalinowo-elektrycznego crossovera Toyoty to ponad 100 tys. zł, ale biorąc pod uwagę rodzaj napędu i wyposażenie jest to umiarkowana suma

Kiedyś każdy z producentów aut w swojej europejskiej ofercie miał najwyżej kilka modeli i w zasadzie nikomu to nie przeszkadzało. Teraz stawiamy jednak na personalizację, indywidualizm, chcemy się wyróżniać w tłumie. W tym celu kupujemy iPhone’y, które posiadają dziesiątki milionów innych osób. Kupujemy też masowo produkowane samochody o oryginalnym wyglądzie. Takie jak bardzo ciekawie narysowana Toyota C-HR.

Toyota C-HR Hybrid – pięknie się wyróżnia

Bez dwóch zdań stylizacja C-HR-a to jej bardzo mocny punkt. To właśnie dzięki interesującej sylwetce model ten schodzi niczym ciepłe bułeczki, i to nawet w Polsce. I to mimo że nie jest przecież szczególnie tani. Kłopot w tym że niesztampowa stylizacja, zważywszy na liczbę sprzedanych C-HR-ów, pewnie wkrótce się opatrzy. Ale to nic, bo to przecież obiektywnie ładne auto. I naprawdę mocny rywal dla takich konstrukcji jak Audi Q2, Mini Countryman, czy nawet Nissan Qashqai.

Toyota C-HR Hybrid
Toyota C-HR Hybrid

Oczywiście modny styl zmusza do pewnych wyrzeczeń. W przypadku C-HR-a to na przykład opadająca ku tyłowi linia dachu – ten zabieg ogranicza ilość miejsca nad głowami osób, które zasiądą z tyłu. To jednak nie problem, o ile osoby te nie są graczami w siatkówkę lub koszykówkę. Zresztą, miejsca na nogi jest pod dostatkiem. A dzieci? Te będą mieć z tyłu wygodnie, ale za to mogą mieć problem z samodzielnym otwarciem tylnych drzwi z zewnątrz – klamki zamontowano bardzo wysoko, żeby C-HR wyglądał jak coupe. Kolejna kwestia to bagażnik: mocno pochylona pokrywa ogranicza przestrzeń, jeśli chcemy ładować po dach. Pojemność do linii okien, czyli 377 litrów, też nie jest wynikiem porównywalnym z konkurencją. Przykładowo Seat Ateca daje do dyspozycji 485-litrowy kufer. Cóż, uroda często zmusza do wyrzeczeń.

Toyota C-HR Hybrid – wnętrze spokojniejsze

Od nadwozia bardziej stonowany jest kokpit C-HR-a, choć i tu nie brakuje detali urozmaicających zwyczajowy zestaw wskaźników. Mamy np. dysze nawiewów o ładnym kształcie i środkową konsolę zwróconą wyraźnie w stronę kierowcy. Jakość tworzyw jest świetna, a ich dopasowanie – wzorcowe. Nie całkiem podobają mi się wstawki z błyszczącego, czarnego tworzywa, ale to rzecz gustu. Niektórzy uważają, że takie ozdoby dodają elegancji. Oczywiście nie brak i nowoczesności. Choć wskaźniki przed kierowcą są analogowe, to w centralnej części kokpitu mamy 7-calowy ekran dotykowy obsługiwany przez system Touch 2. Toyota nie opracowała jednak jeszcze nowoczesnych, samochodowych multimediów. Grafika jest więc trochę przestarzała, a sposób sterowania poszczególnymi funkcjami bywa nieintuicyjny i wymaga przyzwyczajenia. Na szczęście nie wszystko przeniesiono jeszcze do ekranu dotykowego. Pod nim znajdziemy przyciski i pokrętła do sterowania klimatyzacją, czy też podgrzewaniem siedzeń.

Toyota C-HR Hybrid
Toyota C-HR Hybrid

Te ostatnie w C-HR-ze mają niestety za krótkie siedziska, które na dodatek są zbyt płaskie. Niektórym może to przeszkadzać. Za to przestrzeni dla kierowcy i pasażera jest w bród, a siedzenia i kierownicę można regulować w na tyle dużym zakresie, że każdy znajdzie swoje ulubione ustawienie. Pamiętajmy jednak, że w C-HR-ze siedzi się jednak nieco wyżej niż w zwykłych, kompaktowych hatchbackach.

Toyota C-HR Hybrid – z miejskim napędem

Kupując C-HR-a, można wybrać albo 1,2-litrowy silnik na benzynę albo napęd hybrydowy przeniesiony wprost z aktualnego Priusa. Hybryda, którą opisuję, ma sporo zalet, jeśli auto przede wszystkim porusza się po mieście. Wolnossący silnik benzynowy o pojemności 1,8 litra nigdy nie pracuje pod dużym obciążeniem, bo np. podczas ruszania wspomaga go napęd elektryczny. To zmniejsza awaryjność. Poza tym silniki na prąd i spalinowy spięte są z kołami za pośrednictwem przekładni planetarnej – prostej w konstrukcji i trwałej. Po prostu tu się nie ma co zepsuć.

Toyota C-HR Hybrid
Toyota C-HR Hybrid

Irytujący jest za to sposób, w jaki hybrydowy C-HR się rozpędza. Wspomniana przekładnia planetarna z punktu widzenia kierowcy działa jak skrzynia CVT, czyli bezstopniowa. Skutek? Jeśli chcemy nagle przyspieszyć, silnik spalinowy wchodzi natychmiast na wysokie obroty i wyje, aż osiągniemy zadaną prędkość. Odnoszę wrażenie, że napęd ten lepiej działa w Priusie i szczerze mówiąc, zupełnie nie wiem, dlaczego tak się dzieje. W mieście jednak rzadko wciskamy mocno gaz, lecz na trasie zdarza się to często. Dlatego nie lubię jeździć hybrydowymi Toyotami poza miasto. Na zatłoczone ulice hybryda jest jednak idealna: nie tylko niezawodne, lecz i oszczędne. W mieście spalinowo-elektryczny C-HR pali niewiele ponad 5 l/100 km litrów na 100 km. To wprawdzie nie to, co fabryczne 4,2 l/100 km, ale to i tak dobry wynik.

Toyota C-HR Hybrid – czy warto ją kupić?

Warto, ale do miasta lub jako auto firmowe – ze względu na koszty paliwa i serwisu. Jeśli C-HR-em planujemy jednak dłuższe wycieczki, lepiej postawić na 1,2-litrowy silnik z turbo. Nadaje auto niezłe osiągi, nie pali dużo, a o wiele lepiej spisuje się na trasie niż hybryda. Poza tym C-HR z tą jednostką kosztuje mniej. Mimo wielu zalet hybrydy, ja jednak bym nie zdecydował się na jej zakup.

Toyota C-HR Hybrid – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1798 cm3, R4, benz.+ elektr.
Moc 122 KM przy 5000 obr./min
Moment obrotowy 142 Nm przy 3600 obr./min
Skrzynia biegów i napęd skrzynia bezstopniowa e-CVT, napęd na przód
Prędkość maksymalna 170 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11 s
Średnie zużycie paliwa 4,2 l/100 km (producent)
Masa własna 1484 kg
Cena od 106 900 zł