R-Design to pakiet nadający samochodom Volvo sportowy wygląd i jednocześnie zapewniający autu indywidualny styl. Podstawą jest wersja Kinetic, wzbogacona m.in. o wlot powietrza z polerowanego metalu, chromowaną końcówkę „wydechu”, a także specjalnie zaprojektowane 18-calowe alufelgi.

Wewnątrz samochodu znajdują się znakomicie wyprofilowane, sportowe skórzane siedzenia oraz aluminiowe detale na desce rozdzielczej i drzwiach, które nadają samochodowi oryginalny styl. Oprócz elementów stylistycznych indywidualny charakter auta podkreśla sportowe zawieszenie – twardsze i obniżone (o 20 mm z przodu i 15 mm z tyłu). Dzięki niemu V70 szybciej i bezpieczniej pokonuje zakręty.

Powodem testu prezentowanego samochodu nie był jednak sam pakiet R-Design (oferowany od 2008 r.), lecz modernizacje, jakich dokonano w tym modelu wiosną 2011 roku. W aucie pojawił się m.in. nowy kolorowy wyświetlacz na desce rozdzielczej, udoskonalony Bluetooth, układ wykrywania pieszych Pedestrian Detection oraz seryjny system City Safety.

W pamięć zapadło nam szczególnie ostatnie rozwiązanie: owszem, zwiększa bezpieczeństwo w mieście (pozwala uniknąć uderzenia w tył poprzedzającego pojazdu przy prędkościach poniżej 30 km/h), ale bywa też denerwujące, np. podczas dojeżdżania do szlabanu osiedlowego. W takim przypadku mimo hamowania przez kierowcę przed przeszkodą system potrafi automatycznie (i brutalnie) docisnąć pedał, co powoduje, że wszyscy podróżni zawisają na pasach bezpieczeństwa.

Testowe Volvo V70 wyposażono w nowy silnik benzynowy 1.6. Kto spodziewa się słabych osiągów, ten może być mile zaskoczony. Dzięki doładowaniu jednostka rozwija moc aż 180 KM i dysponuje maksymalnym momentem obrotowym 240 Nm. Jej charakterystyka zapewnia wrażenie podróżowania autem o sportowych możliwościach (8,7 s do „setki”).

Niestety, jednostka benzynowa okazała się niezbyt oszczędna – średnio w teście uzyskaliśmy zużycie paliwa o 2 l/100 km wyższe od obiecywanego przez producenta. Oczywiście, obniżenie spalania jest możliwe, ale tylko dzięki ekojeździe.