Dacia Lodgy nie wygląda szykownie i nie ma na pokładzie modnych gadżetów, ale to nie stawia go na z góry przegranej pozycji w zestawieniu z nowoczesną konkurencją. Auto nadrabia te braki z nawiązką dzięki niskiej cenie oraz dużym możliwościom transportowym. Atutem jest też oszczędny i wystarczająco dynamiczny silnik.

Producenci aut prześcigają się w wyposażaniu samochodów w coraz to nowocześniejsze systemy wspomagające jazdę, pod maską lądują mocne i dynamiczne silniki, a wyszukana stylistyka sprawia, że nawet vany zaczynają wyglądać sportowo i elegancko. No, chyba że zdecydujemy się na tegoroczną nowość – Dacię Lodgy.

Auto zbudowane na płycie wspólnej z Dacią Dokker nie wyróżnia się wyszukaną stylistyką, a na pokładzie próżno szukać nowoczesnych systemów elektronicznych, np. ostrzegania o zjeździe z pasa ruchu, informacji o aucie znajdującym się w martwym punkcie czy kurtyn powietrznych. Choć warto zauważyć, że w topowej wersji Prestige auto nie jest wcale „golasem”, bo bez dopłaty otrzymuje się nawigację.

Dacia Lodgy to przestronne auto, w którym wysocy pasażerowie nie powinni narzekać na brak miejsca. Minus za kiepskie fotele – siedziska okazują się krótkie i płaskie – nie zapewniają bocznego podparcia.

Wielu kierowców, decydując się na vana, rozpatruje wersje 7-miejscowe, które pozwolą na przewiezienie dodatkowych pasażerów. Jednak testujemy tym razem 5-osobową wersję. To oznacza, że oprócz przestronnej części pasażerskiej mamy do dyspozycji megapojemny 827-litrowy bagażnik. Oczywiście nie jest to kres możliwości, bo tylne siedzenia można złożyć, a wtedy powstaje część ładunkowa o kubaturze niedużego dostawczaka. Regularne kształty pozwalają w pełni wykorzystać kufer, a dzięki nisko poprowadzonemu progowi i dużemu lukowi łatwo można go zapakować.

Pod maską testowanego samochodu zamontowano 107-konny diesel Renault, który pracuje cicho. Hałas zaczyna dokuczać tylko po mocnym wciśnięciu pedału gazu, gdy silnik wchodzi na wyższe obroty. Dynamika jest wystarczająca, bo „setkę” osiąga się po 11,3 s. Atutem napędu jest niskie spalanie – średnio jest o około litr wyższe od tego, jakie obiecuje producent, ale 5,6 l/100 km to dobra wartość.

Cieszy też działanie skrzyni biegów – podczas przełączania nie czuć haczenia. Jazda rumuńskim vanem nie skłania do dynamicznego przemykania przez zakręty. Miękko zestrojone zawieszenie przyczynia się do mocnego przechylania się karoserii. Poza tym mało precyzyjny układ kierowniczy nie pomaga w opanowaniu pojazdu, a wysokie nadwozie okazuje się czułe na podmuchy bocznego wiatru.