Fani Volkswagena (być może) odróżnią Sharana po face liftingu od starszej wersji na podstawie niewielkich zmian kształtu lamp. Z tyłu zastosowano LED-y. Innych wartych wzmianki nowości w wyglądzie zewnętrznym nie ma. Nowinki kryją się w technice, a jedną z ważniejszych jest silnik.

Najmocniejszy diesel ma obecnie o 7 KM więcej niż poprzednik, jest wyposażony w układ SCR (dozownik AdBlue) i spełnia normę Euro 6, na czym jednak w obecnej sytuacji Volkswagena lepiej się nie zatrzymywać. We wnętrzu znajdziecie nowy system multimedialno-obsługowy, wcześniej użyty w Passacie, oraz najnowszej generacji systemy wspomagające kierowcę, w większości dostępne za dopłatą.

Brak dużych zmian w nadwoziu to dobra informacja. Osoby poszukujące dużego rodzinnego vana będą zadowolone. Sharan zdobywa przewagę nad większością konkurentów już na starcie dzięki przesuwanym tylnym drzwiom. Gdy trzeba wyjąć z auta dziecko na zatłoczonym parkingu pod sklepem bez ryzyka obicia samochodu sąsiada, rozwiązanie to okazuje się niezastąpione! To, że elektryczne domykanie czy zamykanie drzwi jest kosztowną opcją, nie ma znaczenia.

Drzwi bez napędu też znakomicie się sprawdzają. Ważne jest natomiast to, że na niezależnych fotelach w drugim rzędzie bez trudu zmieszczą się trzy foteliki dla dzieci oraz że fotele są seryjnie wyposażone w mocowania Isofix. Trzeba pochwalić też płaską podłogę, dzięki czemu środkowy pasażer nie jest poszkodowany.

Choć kokpit nowego Sharana wydaje się stylistycznie stary i nudny, każdy doceni jego czytelność i łatwość obsługi. Nie zmienia tego nawet nowoczesny system multimedialny. Jest tak samo łatwy w obsłudze, jak w starszych wersjach.

Auto bardzo dobrze wyciszono: mocny diesel współpracujący z przekładnią DSG, rozpędza Sharana z lekkością, biegi są płynnie zmieniane, a zawieszenie przyjemnie tłumi nierówności. Vana VW pewnie prowadzi się zarówno z prędkościami autostradowymi na gładkim asfalcie, jak i podczas jazdy po szutrze. Testowany egzemplarz był wyposażony w opcjonalną zmienną siłę tłumienia amortyzatorów, jednak dopóki samochód nie jest bardzo załadowany, różnice pomiędzy dostępnymi ustawieniami odczuwa się w minimalnym stopniu.

Systemy wspomagające kierowcę oraz interfejs użytkownika w nowym Sharanie to elementy z wysokiej półki. Mimo to tylko niektóre nadają się do stosowania na co dzień. Bardzo dobrze działa ostrzeganie o obecności innego pojazdu w martwym polu lusterek, dobrze sprawdza się też aktywny tempomat, który zachowuje stały odstęp od poprzedzającego auta i pewnie, a jednocześnie bez większych szarpnięć wytraca prędkość. Uwaga, korzystanie z tego układu w mieście wymaga zachowania najwyższej czujności! Sharan, gdy nie ma przed sobą innego samochodu, nie zatrzyma się przed czerwonym światłem.

Jeśli chodzi o korygowanie toru jazdy, to kamera odpowiedzialna za czytanie drogi orientuje się nie tylko na jezdni z wyraźnie namalowanymi pasami. Chwilami koryguje tor jazdy nawet w nocy na szosie bez jakichkolwiek oznakowań. Niestety, nie wolno dać się uśpić – po pierwszej większej interwencji system zazwyczaj się wyłącza, często jest nadpobudliwy.

Choć auto w optymalnych warunkach prowadzi się prawie samo, to jednak „prawie” robi różnicę. Choć za 160 000 zł (tyle kosztuje Sharan z mocnym dieslem bez dodatkowego wyposażenia) kupicie bardziej odjechanego stylistycznie vana, to jednak z praktycznego punktu widzenia wybór nudnego, starego-nowego Sharana ma sens – auto dobrze jeździ i jest bardzo rodzinne.

Volkswagen Sharan 2.0 TDI - nasza opinia

W tej klasie aut pod względem praktyczności i oferowanego komfortu Volkswagen jest liderem – przesuwne drzwi i jakość wykończenia robią swoje. Nowy model ma układ SCR, który daje nadzieję na spełnianie europejskich norm emisji spalin, ale to dodatkowy kłopot przy eksploatacji auta.