Producenci aut długo upierali się, że terenówki muszą mieć solidną budowę. Kiedy już zrozumieli, że większości użytkowników wystarczy SUV o stosunkowo delikatnej konstrukcji, zaproponowali duże, drogie pojazdy. Dopiero w ostatnich latach doszło do boomu na małe crossovery, będące na pograniczu SUV-ów i aut osobowych. Jednego z liderów rynku – Nissana Qashqaia – porównujemy z Mitsubishi ASX-em, które do sprzedaży trafiło w 2010 r.

Wspólne cechy obydwu aut to: samonośne karoserie, niezależne zawieszenie kół i uproszczony układ napędowy z międzyosiowym sprzęgłem, odpowiedzialnym za przeniesienie napędu na tylną oś. Zarówno Mitsubishi, jak i Nissan to specjaliści w kwestii 4x4, więc rozwiązania, jakie oferują, są dobrze dopracowane.

Trzeba jednak uważać – zdecydowana większość oferowanych pojazdów ma napęd jedynie przedniej osi! Jeśli zdecydowaliście się na diesla i napęd 4x4, to Mitsubishi ma dla was tylko wysokoprężne wersje 1.8 (150 KM, rzadziej 116 KM), a w Nissanie możecie wybrać między 1.6 dCi a 2.0 dCi.

Mitsubishi ASX 1.8 DI-D (od 2010 r.)

Od czasu wprowadzenia Outlandera 2. generacji SUV-y Mitsubishi stały się bardzo popularne. ASX miał być tańszy, mniejszy i oszczędniejszy w eksploatacji. W dużej mierze korzysta z rozwiązań większego brata – ma np. taką samą płytę podłogową. Dzięki temu może zaoferować dość spore wnętrze. Przyjemne wykończenie podnosi komfort jazdy.

Jednym z filarów oszczędzania w ASX-ie jest silnik. Skonstruowany przez Japończyków diesel 1.8 charakteryzuje się bardzo niskim stopniem sprężania (zaledwie 14,9:1). Silnik jest nowoczesny – ma aluminiową konstrukcję, zmienne fazy rozrządu i turbinę z regulowanym przepływem. Efekt? Spalanie w mieście rzadko kiedy przekracza 8 l/100 km, średnia to 6, 1 l – dokładnie o litr mniej niż w konkurencie, przy bardzo porównywalnych (akceptowalnych) osiągach.

ASX ma przyjemnie zestrojone zawieszenie. Zapewnia sporą dawkę komfortu i raczej nikt nie będzie też narzekał na kłopoty z zachowaniem auta na drodze. Sprzęgło napędu 4x4 (rozwiązanie przejęte z Outlandera) płynnie dołącza tylną oś. Oczywiście, nie czyni ono z ASX-a terenówki.

Obejrzyj nasz test Mitsubishi ASX-a

Pomimo krótkiego stażu modelu na rynku poznaliśmy już kilka jego wad. Niestety, głównymi problemami są uboga oferta zamienników i bardzo wysokie ceny w ASO – koszt sprzęgła przeraża, bo nawet jeśli połączymy nieoryginalne koło 2-masowe z tarczą, dociskiem i łożyskiem z ASO, to zapłacimy 9000 zł!

Usterki

  • Karoseria jest wolna od korozji, ale pojawia się ona na układzie wydechowym. W ramach kampanii serwisowej naprawiano szyberdachy (możliwość przecieku). Użytkownicy narzekają na kiepską jakość lakieru (łatwo o zarysowania) oraz trzaski (szczególnie w niskich temperaturach).Silnik/skrzynia. Benzynowa wersja 1.6 cierpiała na kłopoty z rozruchem (wymiana koła w układzie zmiany faz rozrządu). Podstawowy problem z dieslem 1.8 dotyczy dopalania filtra DPF i przybywania oleju – pomaga aktualizacja oprogramowania, choć kłopot nie znika całkowicie. Szarpanie podczas ruszania.Elektryka nie sprawia kłopotów, czasem zawodzą pojedyncze urządzenia (sterowanie klimatyzacją itp.).Zawieszenie. Auta są młode i na razie w podwoziach nie ma luzów.

Nissan Qashqai 2.0 dCi (od 2007 r.)

Chyba nie będzie przesadą, jeśli napiszemy, że mały crossover Nissana zapoczątkował modę na auta o „groźnym” wyglądzie offroadera, ale niekoniecznie wyposażone w napęd 4x4. W budowie wykorzystano wiele elementów z innych Nissanów oraz Renault.

Wnętrze jest przestronne, jakością wykończenia może trochę odstaje od konkurenta, ale nie ma na co narzekać. Choć Qashqai wydaje się mniejszy niż ASX, pod względem oferowanej przestrzeni minimalnie wygrywa z konkurentem. Różnie może wyglądać wyposażenie – podstawowe wersje są skromne, ale znajdziemy też takie ze skórzaną tapicerką i panoramicznym szklanym dachem.

Ciekawą propozycją jest przedłużona odmiana +2. Ma nieco większe rozstaw osi i gabaryty, a w bagażniku znajdziemy trzeci rząd siedzeń – niewielki, ale za to sprytnie składany.

Dwulitrowy diesel to konstrukcja Nissana i Renault. Okazuje się przyjemnym źródłem napędu, ale spala nieco więcej niż motor konkurenta. Kto woli postawić na Nissana, ale chciałby mieć spalanie na poziomie ASX-a, niech poszuka wersji 1.6 dCi – również może być wyposażona w 4x4.

Auto na rynku jest dłużej niż ASX, nie dziwi więc, że interesujące nas zestawienie (diesel + napęd 4x4) kupimy o wiele taniej (patrz ceny powyżej). Nawet jeśli pod uwagę weźmiemy egzemplarze z tego samego roku – np. 2010 – to ASX pozostanie wyraźnie droższy. Mitsubishi będzie kosztowało 65 tys. zł, Nissan – o 10 tys. zł mniej.

Usterki

  • Karoseria. We wnętrzu zdarzają się niedoróbki jakościowe (skrzypienie, stuki), brak kłopotów z korozją. Czasem zawodzą elementy wyposażenia (np. sprężarka klimatyzacji).Silnik/skrzynia. Wersja 2.0 dCi okazuje się całkiem trwała. Podobnie jak w Mitsubishi, problem może dotyczyć filtra cząstek stałych.Elektryka. Drobne kłopoty z urządzeniami w kokpicie.Zawieszenie to pięta achillesowa, szczególnie w przypadku najstarszych aut. Organizowano liczne akcje serwisowe (np. łożyskowanie przekładni kierowniczej, przeguby przedniego zawieszenia), bardzo często wymieniane były amortyzatory tylne (z powodu nieprzyjemnych stuków). Obecnie zużywają się silentblocki, łączniki stabilizatorów, górne łożyska kolumn resorujących.

Podsumowanie

Wybór pomiędzy Mitsubishi ASX-em a Nissanem Qashqaiem nie jest łatwy – wygląd to kwestia gustu. ASX przekonuje niskim spalaniem i mniejszą liczbą awarii, niestety, jest bardzo drogi w serwisowaniu i znacznie więcej trzeba za niego zapłacić. Rozsądek podpowiada więc zakup crossovera Nissana. W przypadku Qashqaia może będziecie mieć nieco więcej awarii (choć auta po 2010 r. są wolne od wielu „chorób dojrzewania”), ale na rynku sporo jest zamienników, a ceny oryginalnych elementów też łatwiej zaakceptować.