Kwota 30 tys. zł może sprawić, że staniecie się posiadaczami interesującego auta, które nawet nie będzie szczególnie stare. Przeglądanie internetowej oferty pokazuje, jak duży jest wybór za takie pieniądze. Co ciekawe, nie brakuje atrakcyjnych propozycji, ale są również i takie, od których powinniście raczej trzymać się z daleka. Generalna zasada jest taka, że im mniej skomplikowane auto, tym wybór jest pewniejszy. Dlatego w naszym zestawieniu brylują samochody zaawansowane technicznie – drogie w naprawach i eksploatacji. Niektóre z nich w salonie kosztowały nawet pół miliona złotych, a dzisiaj kupicie je za ułamek tej kwoty. To propozycje, do których w krótkim czasie sporo trzeba będzie dorzucić.

Zaawansowana technika

Tyle że coraz nowocześniejsza i niestety zawodna technika to wyróżniki nie tylko ponad 400-konnego Porsche Cayenne’a, bo problematyczne mogą być także zupełnie zwyczajne auta. Kilka naszych przykładów pokazuje, że źle wypadają samochody z silnikami, które z założenia miały stanowić krok milowy w stronę ekologii. Szkoda tylko, że stopień skomplikowania nowoczesnych doładowanych silników o coraz niższych pojemnościach niespecjalnie przekłada się na ich wytrzymałość. Mówimy tu przede wszystkim o motorach TSI Grupy VW, które zaliczyły spektakularne wpadki (modelowy przykład to odmiana 1.8 TSI, która cierpiała na poważne niedomagania), jednak nie tylko one, bo silniki 1.6 konstrukcji BMW również nie mają zbyt dobrej opinii. Również względy ekologiczne sprawiają, że auta są coraz bardziej skomplikowane.

Na życzenie producenta

Niestety, wraz ze wzrostem pojemności wcale nie jest lepiej, szczególnie wśród aut wymienionych w naszym zestawieniu. Co ciekawe, często problemy pojawiają się na życzenie samego producenta, bo jak inaczej określić przeniesienie łańcucha rozrządu w wysokoprężnym silniku BMW z przedniej części w okolice skrzyni biegów? Jednak to niejedyny przykład, bo przecież montowanie ogromnych silników w ciasnych przegrodach to także dość ryzykowny pomysł, a z tym spotkacie się np. w Touaregu 5.0 TDI. Nawet do wykonania prostych napraw trzeba przez to wyciągnąć motor, co zwiększa koszt obsługi.

Rośnie budżet, rośnie ryzyko wpadki. Przed kupnem wskazana ostrożność!

Na tym nie koniec, ponieważ na rynku wtórnym nie brakuje samochodów, w których zamiast przeprowadzić bardzo drogie naprawy, jedynie je ukryto. Jeśli więc koniecznie chcecie kupić jeden z niepolecanych przez nas modeli aut, to w miarę możliwości skontrolujcie, czy taki stan rzeczy nie ma miejsca. Co ciekawe, niektóre z wymienionych modeli mają też wersje, które nie są aż tak problematyczne – Audi A4 czy też BMW serii 3 kupicie z lepszymi, sześciocylindrowymi benzyniakami, a w Mini spotkacie trwałego diesla konstrukcji Toyoty. Nie jest więc tak, że od prezentowanych tu modeli trzeba zawsze trzymać się z daleka, tyle że w momencie, gdy do problemów z zawieszeniem i niewielkiej podaży sensownych samochodów z polskich salonów dochodzi bardzo awaryjny silnik, sytuacja robi się co najmniej dyskusyjna.

Naszym zdaniem - czujność wskazana!

Niby więcej kasy, a ryzyko zakupu trefnego modelu, który narazi was na duże koszty, nie spada. W zestawieniu dominują skomplikowane auta, ale zaawansowane rozwiązania techniczne nie są już tylko cechą dużych limuzyn czy też mocnych SUV-ów, bo spotkacie je także w autach segmentu B lub C. Tam dotyczą przede wszystkim silników, które mają coraz mniej palić i zanieczyszczać, zapewniając przy tym coraz lepsze osiągi. Znamy przypadki, w których to się udało.