Najpierw jest odliczanie. Kiedyś było łatwiej, bo o prawko mogliśmy starać się już w wieku 16 lat. Dziś młodzież musi niestety (czy: na szczęście) czekać o dwa lata dłużej. Potem jeszcze sprawdzian z teorii, egzamin praktyczny, trochę nerwów i w końcu upragniony dokument ląduje w kieszeni. Nic, tylko wsiadać za kierownicę.

No właśnie, tu pojawia się problem. Są tacy, którzy dostają auto np. na 18. urodziny. Albo od razu mogą pojeździć samochodem taty. Cóż, to oczywiście bardzo przyjemne, ale wielu młodych kierowców o tak komfortowej sytuacji może wyłącznie pomarzyć. Co im pozostaje? Zakup na własną rękę. Ponieważ oczekiwania i emocje są duże, zaś środki ograniczone, łatwo popełnić błąd. Podpowiadamy, jakie auto wybrać i o czym pamiętać, by nie być rozczarowanym.

W pierwszej kolejności – o pieniądzach. Owszem, kilka tysięcy złotych to niewiele. Ale tylko pozornie. Pojazdy w tej cenie z reguły swoje już przeżyły, koniecznie zostawcie więc rezerwę na nieprzewidziane naprawy. Nietrudno się przecież domyślić, że takie wcześniej czy później okażą się konieczne. Poza tym w niemłodym aucie z nie do końca udokumentowaną przeszłością „na dzień dobryģ” trzeba wymienić olej, filtry i pasek napędu rozrządu – bez tego ani rusz. Ryzyko, że poprzedni właściciel zaniedbał czynności eksploatacyjne, jest niestety duże.

Wydatków nie unikniecie

Pamiętajcie też o akumulatorze i oponach: w przypadku tanich aut zakup nowego ogumienia może przewyższyć wartość całego pojazdu! Kolejna istotna sprawa – ubezpieczenie. Młodzi kierowcy nie dość, że nie mają żadnych zniżek, to na dodatek muszą się z reguły liczyć ze zwyżkami. Zatem jeśli planujecie zarejestrować auto na siebie, a nie na kogoś, kto zdążył już wypracować zniżki, powinniście rozważyć zakup modelu z silnikiem o możliwie niewielkiej pojemności skokowej (koniecznie poniżej 2,0 l!). Przy okazji zaoszczędzicie na paliwie.

Ważne jest też to, by pierwsze auto było w miarę proste w obsłudze oraz łatwo naprawialne. Duże znaczenie ma dostęp do tanich części zamiennych – w naszym zestawieniu umieściliśmy takie modele (np. Seicento, Golf III), które da się naprawić – dosłownie –za grosze. W zasadzie każda część ma swój zamiennik, poza tym łatwo o podzespoły używane.

Leciwe auta o dynamicznym, sportowym charakterze – a takie z reguły najbardziej interesują młodych kierowców – często prezentują stan techniczny daleki od perfekcji.

I nie chodzi wyłącznie o wspomnianą wcześniej wymianę płynów i filtrów, lecz o wysoki stopień wyeksploatowania kluczowych podzespołów oraz, co gorsza, powypadkową przeszłość. Dlatego też podczas oględzin warto m.in. sprawdzić, czy z rury wydechowej nie wydobywa się dym, a karoserii nie pokrywają tony szpachli.

Przedstawiamy też kilka mniej oczywistych modeli. Weźmy na przykład Saaba 900: szwedzkie auto nie kosztuje dużo, jest oryginalne i... dość drogie w utrzymaniu ze względu na nietypowe rozwiązania techniczne. Tanie zamienniki? Nie ten adres. Saab 900 to propozycja dla tych, którzy chcą się wyróżniać i potrafią coś sami zrobić przy aucie.

Wróćmy jednak do usterek i nieprawidłowości, które można wyłapać samemu. Bo nawet jeśli dane auto wygląda interesująco na zdjęciach, to na miejscu może okazać się, że elementy nośne nadwozia są tak skorodowane, że nic już się z nimi nie da zrobić. Co innego korozja na rantach i błotnikach – w tym wieku może się pojawić, poza tym nie wpływa bezpośrednio na bezpieczeństwo jazdy.

Tuningowe auta omijajcie szerokim łukiem

Z dala trzymajcie się natomiast od samochodów, w których zainstalowano takie dodatki jak „ksenony z supermarketu” i przelotowe wydechy o średnicy rury kanalizacyjnej. Inny popularny „bajer” stanowią zbyt mocno przyciemnione szyby. Z takimi autami problemy podczas badań technicznych – gwarantowane. Tak samo jak dodatkowy koszt usunięcia tych „udogodnień”.

W żadnym wypadku nie należy też wierzyć zapewnieniom sprzedającego, że dany pojazd nie ma badań technicznych wyłącznie z powodu jakiegoś głupstwa. Przecież gdyby usterka rzeczywiście była drobna, zostałaby przez właściciela usunięta.

Na koniec bardzo istotna kwestia – bezpieczeństwo. Większość przedstawionych przez nas modeli jest na tyle nowoczesna, że możecie liczyć na poduszkę powietrzną i ABS (wyjątek – starsze Saaby, BMW). Przed zakupem warto jednak w miarę możliwości sprawdzić, czy pod zaślepką z napisem „airbag” oprócz powietrza naprawdę coś się znajduje. Hamulce? Bardzo ważny układ, a często jego obsługę się zaniedbuje. Nawet jeśli okładziny cierne nie są jeszcze zużyte, powinniście skontrolować stan i szczelność przewodów. Wyciek może być bardzo groźny w skutkach.

Fiat Seicento - W wersji Sporting to wprost idealne auto dla młodej osoby. Silnik 1.1 ma 54 KM, bezkolizyjny rozrząd i jest odporny nawet na... mało doświadczonych kierowców. Co ważne z punktu widzenia „wyścigowców”, Seicento Sporting całkiem nieźle się rozpędza – skrzynia ma krótsze przełożenia niż w zwykłej wersji. Fiatowi starcza „pary” do 80 km/h, później trochę słabnie. Do miasta wystarczy. Wady? Zbyt wysokie spalanie (7-8 l/100 km) w relacji do osiągów i niski poziom bezpieczeństwa. Lekko zmodyfikowane zawieszenie sprawdza się na zakrętach, ale nie jest długowieczne. To samo dotyczy elektryki (awarie alternatorów, silniczków wycieraczek). Ponadto – wycieki, problemy z układem chłodzenia,korozja nadwozia.

Saab 900 2.0 16V - Jeśli jeździsz Saabem, to jesteś oryginalny, cenisz dobry styl i stać cię na utrzymanie takiego auta. Bo model 900, choć dość solidny, też się przecież starzeje. Egzemplarze wycenione na mniej niż 6-7 tys. zł bywają mocno skorodowane, niekiedy pojawiają się wycieki olejuz silnika i skrzyni biegów, problemy może sprawiać tylne zawieszenie (sztywna oś potrafi się skrzywić). Polecamy silnik 2.0 16V/126 KM lub wersję z turbo (140-175 KM). Drogie części.

VW Golf III 2.0- Do niedawna ulubione auto Polaków.Popularny zarówno wśród tzw. młodych gniewnych, jak i statecznych kierowców, podróżujących jedynie między swym domem, supermarketem i kościołem. Różnice widać w silnikach oraz nadwoziu: świeżo upieczeni kierowcy chętniej sięgają po wersje 3d z mocnym motorem. Polecamy benzyniaka 2.0/115 KM – zapewnia przyzwoite osiągi („setka” w ok. 10 s) i dobrze współpracuje z instalacją LPG. Co więcej, Golf III 2.0 8V powinien być nieco mniej skatowany niż topowe wersje GTI (2.0 16V/150 KM) oraz VR6. Uwaga na korozję nadwozia i wycieki oleju z układu napędowego. Radzimy też skontrolować stan przekładni kierowniczej oraz przegubów napędowych.

BMW 318i - Jeśli macie w kieszeni kilka tysięcy złotych, możecie wybierać między dwoma generacjami BMW serii 3: E30 (1982-94) oraz E36 (1990-98). Stawiamy na tę pierwszą: łatwiej znaleźć zadbany egzemplarz od miłośnika marki, poza tym ma ona większy potencjał na przyszłego klasyka. Do sprawnej jazdy wystarczy odmiana 318i/113 KM, ale polecamy wersję 318 is/136 KM (1989--91): występowała tylko jako coupé i ma sztywne zawieszenie. Motory 2.0 dużo palą!

Hyundai Coupe 2.0 - Kiedy koreańska marka zaprezentowaław 1996 r. swoje nowe coupé, wielu obserwatorów nie mogło uwierzyć własnym oczom. W porównaniu z poprzednikiem (S-Coupe) model ten wyglądał, jakby... przybył z innej planety. Do tego doszły rozsądnie skalkulowane ceny zakupu i sukces stał się faktem. Auto było produkowane tylko przez trzy lata (1996-99), ale na rynku wtórnym wybór i tak jest duży. W Europie Hyundai występował w dwóch wersjach: 1.6/114 i 2.0/139 KM. Młodych kierowców zainteresuje mocniejsza z nich – pali niewiele więcej, a jest wyczuwalnie szybsza i nieźle wyposażona (z reguły – klima). Niestety, technika Hyundaia Coupe nie była już tak rewolucyjna, jak jego design. Dziś większość aut jest mocno skorodowana, ma skrzypiące i zużyte wnętrze oraz luzy w zawieszeniu. Ograniczona oferta tanich zamienników podwyższa koszty utrzymania.

VW Polo III 1.6 - Kto powiedział, że każdy młody kierowca musi mieć małe i szybkie auto, którym nikogo i niczego (poza sobą) nie przewiezie? No właśnie. Polo III 5d to propozycja dla osób nastawionych bardziej praktycznie. Nie będzie ani szybko, ani oryginalnie, za to niedrogo i bez dużych niespodzianek. Polo III nawet w wersji 1.6 nie zachęca do szaleństw, istnieje więc szansa na upolowanie niewyeksploatowanego egzemplarza. Ceny aut przedliftingowych zaczynają się od 3 tys. zł, natomiast 5 tys. zł wystarczy na wersję 1.6 z lat 1997-98. Polo jest trwałe, choć po tylu latach trzeba spodziewać się wycieków, korozji i problemów z alternatorem.

Honda CR-X del Sol - CR-X – niejeden fan Hondy na dźwięk tych trzech liter wzdycha z rozrzewnieniem. Del Sol? To już gorzej. Nie chodzi jednak wcale o to, że CR-X z otwieranym dachem jest złym autem – sęk w tym, że w opinii miłośników marki ze względu na swój zabawkowy wygląd nie zasługuje na człon „CR-X” w nazwie. Ale jeśli to wam nie przeszkadza, del Sol okaże się dobrym wyborem. Poprzednik był co prawda lżejszy i szybszy, ale osiągi opisywanej generacji i tak w pełni zadowolą młodych kierowców. Polecamy wersję 1.6/125 KM – 160-konna odmiana jednostki 1.6 jest szybka, lecz rzadziej gości w ogłoszeniach. Uwaga na wysokie zużycie oleju i korozję na tylnych błotnikach. Tańszą eksploatację zapewniają odmiany z ręcznie otwieranym dachem – awarie elektryki z reguły są bardzo kosztowne. Za to naprawy układu jezdnego nie będą drogie dzięki pokrewieństwu z Civikiem V generacji – dobry dostęp do tanich części.

Opel Astra II 1.8 - Astra II 5d i kombi nie są chyba zbyt porywające, ale już na odmianę 3d patrzy się całkiem przyjemnie. Może nie tak, jak na coupé narysowane przez Bertone, ale jednak. Poza tym jeśli pod maską będzie benzyniak 1.8/125 KM (od 2000 r.), możecie również liczyć na całkiem niezłe osiągi i... dość wysokie zużycie oleju. Ceny zaczynają się od 6 tys. zł, na sensowne auto trzeba wyłożyć o 2 tys. zł więcej. Wady? Niedoróbki we wnętrzu, awarie cewek zapłonowych.

Toyota Corolla 1.6 - Corolla VIII to auto zaprojektowane wg zasad tzw. starej szkoły: jest trwałe i nieskomplikowane. Usterki – jeśli się pojawiają – wynikają najczęściej z zaniedbań eksploatacyjnych. Wśród powtarzających się bolączek warto wymienić: korozję (atakuje głównie przedni pas i tylne nadkola) oraz wadliwe uszczelki reflektorów. Polecamy silnik 1.6/110 KM – równie tani w obsłudze i trwały jak 1.4, a znacznie dynamiczniejszy. Niektóre części zamienne mogą być drogie.

Renault Mégane 2.0 - Owszem, kabriolet jako pierwsze auto to nieco karkołomny pomysł, ale chyba wart rozważenia. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę model zbudowany w oparciu o podzespoły popularnego kompaktu i dzięki temu – nieprzesadnie drogi w utrzymaniu. Czyli np. Renault Mégane I. Bezawaryjnie raczej nie będzie, ale jakie ma to znaczenie, gdy można podróżować z wiatrem we włosach? Obok typowych bolączek „meganki” pierwszej generacji (korozja, nietrwałe zawieszenie, problemy z elektryką) musicie też wziąć pod uwagę ryzyko uszkodzenia mechanizmu dachu. Radzimy regularnie kontrolować poziom oleju w układzie – zbyt duży ubytek spowoduje awarię pompy i w konsekwencji konieczna będzie kosztowna naprawa. Polecamy benzyniaka 1.6/107 KM – zapewnia niezłe osiągi i nie pali zbyt dużo. Silnik 1.4/95 KM jest słaby, natomiast 2.0 IDE/140 KM – kłopotliwy w eksploatacji. Wspólny problem benzyniaków? Awarie cewek zapłonowych. Ceny Mégane’ów zaczynają się od 6-7 tys. zł.

Toyota Celica 1.8 - Samochód legenda, który zwraca na siebie uwagę. Owszem, zazdrosne spojrzenia zarezerwowane są dla najmocniejszych wersji Turbo 4WD, a nie dla polecanej przez nas 1.8/116 KM, ale to właśnie Celica w podstawowej odmianie gwarantuje rozsądne koszty serwisu i napraw oraz niewysokie spalanie. Te argumenty są szczególnie ważne w przypadku młodych osób dysponujących małym budżetem zarówno na zakup auta, jak i jego późniejszą eksploatację.Choć ogólna trwałość modelu okazuje się dobra, z uwagi na wiek i charakter przed zakupem radzimy przeprowadzić dokładną weryfikację stanu.Ceny Celiki 1.8 są różne – egzemplarz z tego samego roku można kupić i za niecałe 5 tys. zł, i za 8-9 tys. zł. Nie wybierajcie najtańszych ofert!

Ford Focus 1.6- Trzydrzwiowego Focusa 1.6 można kupić już za 5,7 tys. zł i zapewniamy, że będą to dobrze wydane pieniądze. Warunek? Znalezienie nieskorodowanego i zadbanego egzemplarza. Ogromną zaletą 100-konnego kompaktowego Forda są niskie koszty obsługi technicznej – nieskomplikowane naprawy, tanie części zamienne. Poza tym samochód ten nadal nieźle wygląda i gwarantuje pewne zachowanie na drodze. Oczywiście, nie oczekujcie od Focusa 1.6/100 KM ponadprzeciętnych osiągów, ale z pewnością nie będziecie też zawalidrogami. Średnie spalanie 7-8 l/100 to przyzwoity wynik.

Audi 80 2.0 coupé - Choć konstrukcja Audi 80 (B4) pamięta lata 80. XX w., to w kategorii samochodów za kilka tysięcy złotych model ten nie stoi na straconej pozycji. Przekonuje solidną budową i przystępnymi cenami dobrych jakościowo zamienników. Polecamy silnik 2.0/115 KM. To najrozsądniejszy wybór: tanie naprawy, świetna współpraca z LPG, bezkolizyjny rozrząd – zalet jest naprawdę dużo! Znalezienie Audi 80 coupé w dobrym stanie to spore wyzwanie, ale jeśli ustrzelicie ładny egzemplarz, to zdziwicie się, jak trwałe i bezproblemowe może być 20-letnie auto za kilka tys. zł.

Nissan Almera GTi- Almera GTi jako pierwsze auto? Czemu nie! Model cechują:niezła trwałość mechaniki (m.in. pod maską znajduje się solidny silnik SR20DE), więcej niż zadowalające osiągi (8,2 s do „setki”) i przystępna cena (egzemplarz w niezłej kondycji kupimy za niecałe 6 tys. zł). Bolączki modelu to podatność na korozję i wysokie ceny oryginalnych części – efekt produkcji auta w Japonii. Mimo to zadbaną Almerę GTi polecamy z czystym sumieniem.

Najgorsi doradcy to pośpiech i emocje. Może się oczywiście wydawać, że kilka tysięcy złotych to niewielka kwota, ale nawet przy zakupie tak taniego samochodu trzeba zachować zdrowy rozsądek i przestrzegać kilku podstawowych zasad. A wtedy wszystko powinno być dobrze!

Przede wszystkim unikajcie tzw. szpachlowozów i aut z mocno podejrzaną przeszłością, a także zostawcie sobie co najmniej 1-2 tys. zł na nieprzewidziane naprawy oraz wymianę płynów i napędu rozrządu.

Pamiętajcie o ubezpieczeniu i o tym, że młodzi kierowcy nie mają żadnych zniżek – składka może okazać się zaskakująco wysoka. A jeśli nie chcecie dużo płacić za naprawy, zrezygnujcie z oryginalności na rzecz prostej budowy. Na zabawę i tak jeszcze przyjdzie czas.