Pierwsze 100 tys. km to dla Mercedesów z reguły bułka z masłem. Wszystkie auta tej marki testowane przez nas w ostatnich latach zaliczyły „egzamin dojrzałości” na piątkę. Łącznie z klasą E 320 CDI kombi (S211), testowaną niemal dokładnie 10 lat temu!

Mercedes klasy E - Duży, komfortowy i pakowny

Tym razem jednak chodzi o klasę E (S212), ulubienicę dobrze sytuowanych członków zarządów dużych firm i obiekt westchnień polskich taksówkarzy. To duże i luksusowe auto, a w wersji 350 CDI o mocy 265 KM (na rynku od 2011 r.; wcześniej 231 KM) – także szybkie i oszczędne. Do testu wybraliśmy odmianę kombi – wydaje się sensowniejsza od sedana. Duży bagażnik (do 1950 l) sprawia, że mamy do czynienia z naprawdę praktycznym autem, a nie żadnym z tych modnych lifestylowych pseudokombi.

Dziennik testowy potwierdza: wymarzony pojazd dla lubiących podróżować dużych rodzin. Do mercedesowskiej tradycji należą też wysokie ceny. Dwa lata temu za bazową wersję 350 CDI kombi trzeba było zapłacić 269 000 zł, natomiast w przypadku naszego egzemplarza – odmiana Avantgarde plus kilka dodatków – końcowy rachunek zamknął się sumą przekraczającą 350 000 zł. Na pokładzie znalazły się m.in.: skórzana tapicerka, pneumatyczne zawieszenie (z niwomatem), elektrycznie regulowane fotele i hak holowniczy.

Owszem, klasa E jest droga, ale to wcale nie oznacza, że przed waszym garażem stanie pompatyczny krążownik, jeśli się na nią zdecydujecie. Wręcz przeciwnie: zaskakuje przede wszystkim surowe wnętrze. Kilku testujących nie omieszkało zresztą wyrazić swej irytacji tym faktem. Na emocje znane z Audi czy BMW rzeczywiście nie macie co liczyć, zresztą taką filozofię niemiecka firma ze Stuttgartu wyznaje od lat. Prawdziwa wartość Mercedesa kryje się w detalach i ujawnia dopiero po przejechaniu wielu tysięcy kilometrów.

Tę teorię potwierdza zresztą opinia naszych testujących. Tym, którzy za kierownicą Mercedesa klasy E siadali tylko na chwilę, do euforii było dość daleko. Narzekano na hałasującą przednią oś i niezbyt dynamiczne prowadzenie. Kilka krytycznych uwag dotyczyło też nietypowego umiejscowienia dźwigni automatycznej przekładni (za kołem kierownicy). Poza tym naszą uwagę zwróciły: działający z opóźnieniem czujnik zmierzchu, niezdecydowany system automatycznych wycieraczek i mało kulturalna praca 7-stopniowego „automatu”. Mamy nadzieję, że ten ostatni problem rozwiąże wprowadzenie nowej przekładni z 9 (!) przełożeniami.

Nasza klasa E 350 CDI miała wielu zwolenników

Mercedes klasy E - Z czasem zyskał sympatię

Swoją lepszą stronę Mercedes ujawnił dopiero po pewnym czasie. Często jest bowiem tak, że zalety danego auta przyjmujemy za pewnik i początkowo nie zwracamy na nie uwagi. W przypadku testowanej klasy E były to m.in. niewielki promień skrętu, dobra widoczność we wszystkich kierunkach, wydajne ogrzewanie (szyby odparowują w okamgnieniu!), przestronna kabina, a przede wszystkim – silnik.

Mocny diesel idealnie pasuje do komfortowego charakteru Mercedesa klasy E. 265-konny diesel 3.0 V6 najwięcej zalet ujawnia podczas długich podróży. Kierowca po przejechaniu wielu kilometrów wysiada z auta zrelaksowany i zadowolony. Testujący przestali nawet krytykować głośną pracę zawieszenia, a za to pochwalili pewne zachowanie pojazdu na drodze.

Mercedes klasy E - Pewny na drodze

Układ jezdny zapewnia stały kontakt wszystkich kół z nawierzchnią, co przekłada się na wysoką stabilność prowadzenia nawet po pełnym obciążeniu – zapisał w dzienniku pokładowym jeden z testujących. Podczas dalekich podróży doceniliśmy też: dobrze wyciszone wnętrze, wygodne fotele i moc 6-cylindrowego diesla. Średnie spalanie z całego testu wyniosło co prawda 9,5 l/100 km, ale wobec wszystkich zalet możemy to Mercedesowi wybaczyć. Poza tym nasz „maratończyk” z reguły przemieszczał się od miejsca do miejsca w żwawym tempie i bez problemów.

Dźwignię „automatu” umieszczono za kierownicą, co nie każdemu się podobało. Za to chwalono wydajne ogrzewanie i wygodne fotele

Mercedes klasy E - Dość nietypowy kłopot

Czemu więc na koniec dostał zaledwie czwórkę? Przecież ani razu nie odmówił posłuszeństwa, zawsze działał tak, jak powinien, i nie pozwolił sobie na najmniejszą chwilę słabości nawet podczas końcowego demontażu. Wszystko przez tylne klamki! Jak na ironię, problem z otwieraniem drzwi pojawił się akurat w modelu uwielbianym przez taksówkarzy. I tak, po przejechaniu 26 tys. km ducha wyzionął mechanizm prawej tylnej klamki. Awaria wystąpiła ponownie po 65 tys. km, tyle tylko, że w uciążliwszej formie – tym razem zawiódł również mechanizm tzw. blokady rodzicielskiej. Drzwi nie dało się więc otworzyć nawet od wewnątrz. Całość miała wpływ nie tylko na bezpieczeństwo, lecz także na stopień skomplikowania naprawy uszkodzenia. Wymagało to od mechaników ASO Mercedesa iście chirurgicznej precyzji i – co by nie mówić – bardzo zwinnych rączek.

Mercedes klasy E - Pech na ostatniej prostej

Sukces był jednak krótkotrwały, bo już niebawem prawa tylna klamka znów postanowiła spłatać nam figla. I choć może wydawać się to niewiarygodne, wisienką na torcie i idealnym podsumowaniem testu okazała się... awaria tylnej klamki. Tyle że tym razem nie prawej, tylko lewej. Mercedes ponownie trafił do serwisu po przejechaniu 100 569 km, czyli przed samą metą. Zaczęliśmy się nawet zastanawiać, czy nasza klasa E rzeczywiście powstała pod szczęśliwą gwiazdą.

Mercedes klasy E - podsumowanie

Opisywany Mercedes klasy E 350 CDI kombi nie miał żadnej spektakularnej wpadki na dystansie 100 tys. km, mimo to na piątkę nie zasłużyła. Samochód zmagał się z irytującym problemem mechanizmu otwierania tylnych drzwi, niedopuszczalnym w aucie kosztującym ponad 300 000 zł! Za to dobrym prognostykiem na przyszłość jest świetny stan podzespołów po rozebraniu auta na części.