Dla amatorów aut kompaktowych z silnikami wysokoprężnymi mamy dwie wiadomości: dobrą i złą. Co ciekawe, jest to… ta sama wiadomość: właściwie nie ma już prostych, tanich w naprawach, długowiecznych konstrukcji.

Dlaczego to dobra nowina? Bo dzięki bezpośredniemu wtryskowi (wszystkie prezentowane auta) znacznie poprawiła się efektywność diesli – są dynamiczne, oszczędne i w wielu przypadkach (te z common railem) cechują się znacznie wyższą kulturą pracy niż stare konstrukcje oparte na wtrysku pośrednim.

Gdzie tkwią wady? Przede wszystkim w skomplikowanej budowie i wysokich kosztach napraw (jednostek, jak i osprzętu).

Największe kontrowersje budzi najniższa półka cenowa. Pierwotnie naszym typem była Corolla z banalnie prostym motorem 2C-E, czyli wolnossącą dwulitrówką. Szybko jednak okazało się, że – zgodnie z tym, co napisaliśmy wcześniej – takich aut zwyczajnie nie ma. Pojedyncze sztuki w dobrym stanie występujące na rynku mają wartość… kolekcjonerską.

Niestety, przebiegi większości aut za kilka tysięcy złotych są wysokie, co oznacza, że właściciele mogą szybko poznać typowe awarie nowoczesnych diesli: dwumasu (większość wersji), wtryskiwaczy bądź turbin ze zmienną geometrią (głównie mocniejsze warianty). Niestety, w wielu przypadkach koszt naprawy (lub wymiany) tych elementów może być niewiele niższy od ceny taniego samochodu.

Przykłady: wymiana sprzęgła z dwumasowym kołem zamachowym i simmeringiem to często wydatek 3000-3500 zł (oczywiście, poza ASO). Powstaje dylemat: czy wydać tyle na usprawnienie auta, czy lepiej szukać elementów używanych (nie polecamy, choć w niektórych przypadkach to jedyne wyjście), czy może zignorować zalecenia producenta i założyć sprzęgło z klasycznym kołem zamachowym (są takie zamienniki na rynku).

Przyznamy szczerze, że to trudne decyzje. Doradzimy jedynie dokładne zbadanie stanu technicznego całego auta. Jeżeli kluczowe podzespoły silnika i pojazdu są dobrze zachowane, to warto inwestować, jeśli zaś okaże się, że w najbliższym czasie czekają was kolejne wydatki, to wybierzcie tańszy sposób naprawy.

W ramach każdego przedziału cenowego (do 10, do 20, do 30 oraz do 40 tys. zł) staraliśmy się wybrać najrozsądniejsze i najciekawsze naszym zdaniem propozycje. Dane modele najczęściej można kupić też taniej, ale właśnie w przypadku nowoczesnych diesli lepiej postawić na gorzej wyposażony czy starszy egzemplarz, za to w jak najlepszym stanie.

Wśród najtańszych aut ciekawą propozycją jest Nissan Almera – ze względu na stosunkowo prostą jednostkę napędową. Z podobnymi silnikami występuje Seat Leon. Samochody Grupy Volkswagena są zresztą dobrze widoczne niemal we wszystkich kategoriach – z tym, że Seat przez pewien czas nie oferował klasycznych kompaktów, trudno też o jednoznaczne sklasyfikowanie Octavii (ma aspiracje do klasy średniej), dlatego nie ma jej w zestawieniu.

Podsumowanie - Jak wybrać dobre auto z dieslem?

Zaprezentowane przez nas samochody to ciekawe propozycje w różnych przedziałach cenowych. Nowoczesna budowa obiecuje przyjemną eksploatację, ale niestety, musicie mieć świadomość, że współczesne diesle często niemile zaskakują wydatkami, zaś wiele używanych egzemplarzy ma deklarowany przebieg około 200 tys. km, który może niestety oznaczać kłopoty.