• Proste benzyniaki o pojemności około 2 litrów. Nie mają rewelacyjnej dynamiki, ale ich naprawy są dość tanie
  • Gdy będziecie zastanawiać się nad wyborem modelu, nie zawsze warto polegać na obiegowej opinii
  • Dla każdego coś dobrego: Mondeo jest przestronne, Laguna przyjemnie wykończona, BMW prestiżowe…

Klasa średnia to bardzo dobry wybór dla wielu kierowców. Samochody są nieźle wykonane, na trasie sprawdzają się dobrze, w warunkach miejskich – akceptowalnie. Jednak jako nowe niemało kosztują, na rynku wtórnym są też odpowiednio droższe od kompaktów. Czy mając w kieszeni 15 tys. zł, warto wybierać się na zakupy? Pytanie nie jest łatwe, bo szansa na w miarę młode auto okazuje się niewielka. Ale z drugiej strony nie ma też co przesadzać, bo wybór jest spory. W takiej sytuacji polecamy nieskomplikowane jednostki benzynowe i dokładne przemyślenia co do modelu.

Kilkanaście tys. zł nie jest dużą kwotą, więc nie powinniście zakładać, że auto po zakupie nie będzie wymagało inwestycji. Dlatego jeśli na koncie macie 15 tys. zł, polecamy odłożyć 3 tys. i szukać auta za 12 tys. zł. Zostanie na ubezpieczenie i pierwsze niezbędne naprawy. Serwis olejowy, wymiana rozrządu, usuwanie luzów w zawieszeniu to pierwsze wydatki, niecierpiące zwłoki. Polecamy benzyniaki 2.0 pozbawione doładowania, wtrysku bezpośredniego itp. Dają one największą szansę na bezproblemową współpracę z instalacją LPG i nieskomplikowane naprawy.

Oferta aut klasy średniej dostępnych za kilkanaście tys. zł jest bardzo bogata, ale nie wszystkie polecimy. Jeśli zależy wam na taniej eksploatacji, to zdecydowanie odradzamy najtańsze egzemplarze nowszych modeli, ledwo co łapiące się w ustalonej kwocie. Dobrym przykładem może być Honda Accord. Najtańsze egzemplarze 7. generacji kupicie za 14 tys. zł. Nie zostanie wam jednak pieniędzy na konieczny serwis, a można się spodziewać, że taki Accord będzie wymagał go w trybie natychmiastowym. Lepiej zatem zdecydować się na starszą generację i zapewnić sobie komfort „grymaszenia” – bo z grupy najtańszych egzemplarzy przeniesiecie się do najdroższych.

Gdy będziecie zastanawiać się nad wyborem modelu, nie zawsze warto polegać na obiegowej opinii. Dzięki niej, wiele jest… niedocenionych aut. W tej grupie pozytywnie wyróżniają się dwa modele francuskie – Citroën C5 i Renault Laguna – oraz Ford Mondeo. Egzemplarze z początku produkcji opisywanych aut wypadały fatalnie, ale liftingi przyniosły zdecydowaną poprawę. Mechanicy, z którymi rozmawialiśmy, oszacowali nawet, że C5 1. generacji po liftingu dotyka góra 10-15 proc. usterek znanych z samochodów z początku produkcji.

Efekt: cała generacja jest spisywana przez klientów na straty, co wiąże się z bardzo atrakcyjnymi cenami. Tymczasem to naprawdę dobre samochody! Oczywiście, trzeba wzmóc uwagę: nowsze Mondeo również musicie dokładnie sprawdzić pod kątem korozji, a nie tak łatwo odróżnić auto sprzed zmian od tego po modernizacji. Uważamy jednak, że lepiej kupić Lagunę II po liftingu i przebierać w najlepszych egzemplarzach niż Audi A4 , które w większości przypadków będzie powypadkowe i w ogólnie kiepskim stanie.

Musicie mieć również świadomość, że benzyniak o pojemności dwóch litrów nie zapewni oszałamiających osiągów. Samochody jeżdżą sprawnie, wyprzedza się bezpiecznie, ale to wszystko, szczególnie gdy jednostka pracuje z automatyczną skrzynią 4-biegową. Klasa średnia to dość ciężkie auta i w większości nastawione na komfortową i pewną jazdę, dlatego czas przyspieszenia do „setki” to około 10-11 s.

Pozytywnie wyróżniają się tu BMW i Honda (regulacja faz rozrządu). Nie możecie też spodziewać się nadzwyczajnej oszczędności – norma w mieście to 10-11 l/100 km, na trasie o 2-3 l mniej. Rozwiązaniem jest instalacja LPG, ale nie wszystkie silniki nadają się do tej współpracy. Przyzwoicie gaz znoszą np. motory Renault (F4R) i koncernu PSA (Citroën i Peugeot), gorzej np. Mondeo i Mazda – ta sama jednostka.

Naszym zdaniem

Już kilkanaście tysięcy złotych może wystarczyć, żeby cieszyć się z niezawodnego auta klasy średniej. Warunki są trzy: odpowiedni wybór modelu, staranne sprawdzenie danego egzemplarza (mimo niewysokiej ceny nie bagatelizujcie tego punktu!) oraz postawienie na proste benzynowe silniki.