Kolejny raz przekonujemy się, że Volkswagen nie lubi eksperymentować ze stylistyką swoich samochodów. Właśnie debiutuje kolejna generacja Passata, a gdy przyjrzymy się karoserii niemieckiego modelu mamy wrażenie, że już to skądś znamy. Rzeczywiście, pomimo węższych przednich i tylnych świateł, nieco innych przetłoczeń karoserii samochód bardzo przypomina poprzednika.

We wnętrzu Volkswagena Passata najbardziej widoczną nowością są wskaźniki. Kierowca nie ma przed sobą już analogowych zegarów, lecz wyświetlacz. Pomiędzy szybkościomierzem a prędkościomierzem jest ekran o rozmiarze 12,3 cala, na którym może być wyświetlana mapa nawigacji satelitarnej, dane z komputera pokładowego czy informacje o włączonych systemach wspomagania jazdy lub decydujących o bezpiecznym podróżowaniu.

Na pokładzie nowego Volkswagena Passata można mieć mnóstwo systemów, które wspomagają kierowcę podczas prowadzenia pojazdu. Takie układy jak aktywny tempomat, awaryjne hamowanie w mieście, czytanie znaków drogowych, utrzymanie pasa ruchu czy układy wspomagające parkowanie stają się już oczywistą pozycją na liście wyposażenia standardowego lub opcjonalnego.

Jednak Volkswagen poszedł dalej, bo w nowym Passacie oferuje systemy, które zastosowano pierwszy raz w samochodzie. Jednym z nich jest Traffic Jam Assist. Układ działa do prędkości 60 km/h i współpracuje z aktywnym tempomatem oraz systemem utrzymania pasa ruchu. Dzięki temu pojazd automatycznie przyspiesza oraz zwalnia, a także jest utrzymywany na środku pasa ruchu.

Trzeba jednak pamiętać, że system działa w ten sposób tylko wtedy, gdy prowadzący trzyma ręce na kierownicy – chodzi o to żeby kierowca cały czas miał możliwość ingerowania w razie niebezpieczeństwa.

Innym ciekawym układem, debiutującym na pokładzie nowego Volkswagena Passata jest Trailer Assist, który wspomaga manewrowanie z przyczepą. Wystarczy aktywować go klawiszem, włączyć wsteczny bieg, a samochód zaparkuje w wyznaczonym miejscu. Wyłączenie układu następuje po ponownym wciśnięciu klawisza lub gdy prowadzący wykona jakiś manewr kierownicą.

Podczas pierwszych jazd mieliśmy możliwość prowadzenia kombi z topowym dieslem biturbo o mocy 240 KM. To, że przyspieszenie może przyprawić o zawrót głowy nie zdziwiło nas, bo w końcu „setkę" uzyskuje się już po 6,3 s. Jednak to nie tylko zasługa mocnej jednostki napędowej, lecz także skrzyni DSG – po mocnym wciśnięciu pedału gazu sprawnie zmienia biegi.

Volkswagena Passata w tej wersji polubią także kierowcy, którzy preferują spokojniejszą jazdę. To dlatego, że można precyzyjnie wyczuć działanie pedału gazu, a tym samym pojazd rusza oraz zwiększa prędkość równomiernie i nie wyczuwa się wówczas nadmiernej narowistości auta.

Zawieszenie również dostosowano do potrzeb kierowców o różnym temperamencie. Pamiętajmy jednak, że na pokładzie był układ DCC – pozwala on na wybór komfortowych oraz sportowych nastawów układu jezdnego.

Volkswagen Passat poprzedniej generacji był przestronnym autem z pojemnym bagażnikiem. Teraz te parametry jeszcze się poprawiły i co ciekawe pomimo tego że nadwozie jest teraz nieco krótsze. Nadal pasażerowie obu rzędów siedzeń mają mnóstwo miejsca na nogi oraz nad głowami niezależnie od wersji nadwoziowej. Powody do zadowolenia dają również bagażniki, które urosły w stosunku do poprzednika. Kufer sedana mieści obecnie 585-1152 l, a kombi 650-1780 l.

Ceny Volkswagena Passata w wersji sedan z benzynowym silnikiem o mocy 125 KM i w specyfikacji Comfortline zaczynają się od 90 790 zł. Analogiczna odmiana kombi kosztuje 95 190 zł. W testowanej wersji auto jest znacznie droższe, bo występuje wyłącznie z dwusprzęgłową skrzynią, z napędem na obie osie oraz w topowej wersji Highline. W przypadku sedana trzeba zapłacić 166 290 zł, a kombi to wydatek aż 170 690 zł.