• Citroen planuje zwiększyć sprzedaż o 30 proc. Sprzedaż w 2020 roku ma sięgnąć na całym świecie 1.6 mln pojazdów
  • W przyszłym roku pojawi się w europejskich salonach kilka nowości: C4 Cactus, Berlingo oraz C5 Aircross
  • C5 Aircross oraz C4 Cactus to pierwsze modele Citroena z nowym zawieszeniem PHC (amortyzatory nowej generacji z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi)

Citroen w Europie żyje obecnie przede wszystkim premierą odświeżonego C4 Cactus. Przy okazji nikt w marce nie kryje ambicji. Do 2020 roku Citroen chce zwiększyć globalną sprzedaż o 30 proc. do 1.6 mln pojazdów. Warto zwrócić uwagę na słowo globalną, gdyż nietrudno o wrażenie, że to rynki poza Europą stają się dla francuskiej firmy coraz ważniejsze (nowe inwestycje w Argentynie, Indiach i Maroku).

W Europie zakończono produkcję kompaktowego C4. Z linii produkcyjnych zniknął także C5. Rolę kompaktowego modelu przejmuje obecnie odnowiony C4 Cactus. Trudno uwierzyć, by mógł nawiązać równą walkę z tak popularnymi modelami jak Astra, Focus czy Golf. Nawet w obrębie grupy to Peugeot 308 ma lepsze perspektywy. Zresztą w samej grupie PSA to Peugeot ma pełnić rolę marki, która przyjmuje na siebie ciężar rywalizacji z VW. A gdzie jest miejsce na Citroena?

Citroen według zapowiedzi ma wrócić do korzeni, czyli być kojarzonym z komfortem. Stąd taki marketingowy nacisk na nowe zawieszenie PHC, które ze słynną hydropneumatyką Citroena nie ma nic wspólnego. Zresztą o hydropneumatycznym zawieszeniu można już zapomnieć. Nawet sami przedstawiciele marki nie kryją, że technologia zdążyła się już zestarzeć i przestała się opłacać.

Będą zatem nowe amortyzatory, wyróżniająca się stylizacja i koniec aspiracji do segmentu premium (o takie akcenty łatwiej będzie w Peugeocie). Marka jednak pozostanie w cieniu Peugeota ze wszystkimi tego konsekwencjami (niższe ceny, skromniejsze  wyposażenie i oferta). Nawet powiązania z DS nie będą takie jak obecnie. W przyszłym roku z oferty DS znikną wszystkie modele bazujące na dobrze znanych Citroenach.

Wnętrze prezentuje się na żywo jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Nie żałowano dobrych materiałów szczególnie w górnej części. Citroen C5 Aircross
Wnętrze prezentuje się na żywo jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Nie żałowano dobrych materiałów szczególnie w górnej części. Citroen C5 Aircross

W najbliższych latach w Europie czeka nas sporo nowości z dobrze znanymi szewronami. W przyszłym roku w salonach pojawi się odnowiony C4 Cactus oraz nowa generacja Berlingo. W 2020 roku spodziewany jest pierwszy model elektryczny oraz C5, które może mieć sporo wspólnych cech z konceptem CXperience. Niewykluczone, że wówczas pojawi się także nowe C-Elysee (zapewne z fabryki w Maroku i Hiszpanii). Po 2020 roku należy się spodziewać jeszcze kolejnych generacji C1 (dalej w kooperacji z Toyotą) oraz C3 (niewykluczone, że na platformie CMP). Zapowiedziano także kolejne C4. W przyszłym roku w Europie zadebiutuje jeszcze jeden model: C5 Aircross, który w pierwszej kolejności trafił na chiński rynek. Pojazd mogliśmy już bliżej poznać.

Egzemplarz C5 Aircross można było podziwiać podczas premiery odnowionego C4 Cactus. Samochód ustawiono w mniej uczęszczanym miejscu konferencji i sprytnie ustawiono tak, by trudniej było dostrzec chińskie oznaczenie na tylnej klapie. Nowy egzemplarz sprowadzony z Chin jeszcze był udekorowany fabrycznymi naklejkami, które zwykle usuwa się podczas tzw. przeglądu zerowego. Na szczęście nie zablokowano drzwi, więc można było podziwiać model od środka.

Ezgemplarz trafił z chińskiej fabryki. Stąd na tylnej klapie charakterystyczne oznaczenie Dongfeng. Citroen C5 Aircross
Ezgemplarz trafił z chińskiej fabryki. Stąd na tylnej klapie charakterystyczne oznaczenie Dongfeng. Citroen C5 Aircross

Po zajęciu miejsca za kierownicą nietrudno o wrażenie, że wnętrze to prawdziwa mieszanka popularnych modeli Citroena z DS. Efektownie wykończona górna część deski rozdzielczej, podłokietnik czy fotele przywodzą na myśl dobrze znane DS. Trudno narzekać na spasowanie i fakturę materiałów. Niestety im niżej tym więcej twardych tworzyw (choćby przedni schowek). Na boczkach drzwiowych także króluje twarde tworzywo.

Chiński egzemplarz wyposażono w system multimedialny dobrze znany z innych modeli marki (obowiązkowo z Android Auto, CarPlay i MirrorLink). Świetnie reagował na dotyk (podobnie jak umieszczony niżej panel z sensorami) . Trudno było także narzekać na szybkość pracy. Tuż obok niego umieszczono jeszcze jeden ekran (o przekątnej ponad 12 cali), który zastępuje tradycyjne analogowe zegary. Można na nim zobaczyć m.in. efektowną grafikę map z systemu nawigacji.

W kabinie jest mnóstwo miejsca. Trudno się dziwić skoro rozstaw osi wynosi aż 2,73 m. Miejsca na nogi czy nad głową jest bardzo dużo. Wygospodarowano także duży bagażnik (516 litrów pojemności).

C5 Aircross będzie dostępny z tym samym zawieszeniem PHC jakie zastosowano w C4 Cactus. Na razie Citroen obiecuje bardzo wysoki komfort jazdy pod hasłem Citroen Advanced Comfort. Obietnice będzie można zweryfikować na europejskich drogach dopiero w przyszłym roku. Samochód powinien się pojawić w salonach dopiero późną jesienią 2018 roku.