• W całej Polsce mnożą się bezpłatne parkingi, na których jednak zarządcy potrafią sporo zarobić
  • Płatnikami najczęściej są kierowcy nieświadomi, że powinni pobrać bilet z parkomatu albo zameldować się w specjalnym terminalu
  • Oznakowanie takich parkingów bywa mylące albo tylko umiarkowanie czytelne. Zarządcom takich miejsc nie zależy, aby każdy kierowca w porę poznał zasady obowiązujące na bezpłatnym-płatnym parkingu
  • Tak zwane opłaty dodatkowe są wysokie

Tablica informująca, że trzeba wpisać numer rejestracyjny auta w terminalu albo pobrać darmowy bilet pod rygorem "opłaty dodatkowej", nie przypomina znaku drogowego. Na tablicy umieszczono biały symbol "P" na niebieskim polu, nie za duży i z bardzo średnio czytelną informacją – żółtymi literami na czarnym tle. Najbardziej rzuca się w oczy napis "teren prywatny", co jednak dla klientów hipermarketu nie ma znaczenia. Nie każdemu zapala się w głowie czerwona lampka.

Dalsza część artykułu znajduje się pod bulwersującym wideo

Mandat za parkowanie pod hipermarketem

Wśród klientów dużego sklepu przy ul. Popularnej w Warszawie na przegapienie istotnej informacji narażeni są zwłaszcza ci kierowcy, którzy na parking wjeżdżają "tylnym" wjazdem. Tablica przysłonięta jest liśćmi drzewa, widać ją w ostatniej chwili, ale – jak się rzekło – nie za bardzo przypomina ona znak drogowy. Gdyby kierowca chciał doczytać i zrozumieć tekst do końca, musiałby zatrzymać się na wjeździe i blokować go przez dłuższą chwilę. Ale kto nie wie, że to rodzaj pułapki na niezorientowanych, ten się nie zatrzyma – przeciętny kierowca (o ile w ogóle zauważy tablicę widoczną w ostatniej chwili) gotów pomyśleć, że to jakaś informacja dla dostawców.

Tabliczka informacyjna i regulamin parkingu. Na wjeździe – serio? Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Tabliczka informacyjna i regulamin parkingu. Na wjeździe – serio?

Nasz czytelnik pan Piotr wezwanie do zapłaty wetknięte za wycieraczkę zobaczył dopiero w domu, gdy wysiadł z samochodu. Jak twierdzi, czuł, że coś przegapił, ale nie miał pojęcia, w którym momencie. Następnego dnia specjalnie pojechał na parking przed Castoramą i specjalnie wjechał tą samą drogą. Tak, stoi tablica informacyjna – zdaniem pana Piotra specjalnie zrobiona tak, aby przesadnie nie rzucać się w oczy. Organizatorom tego parkingu raczej nie zależało na tym, aby wszyscy bez wyjątku zostali poinformowani, że tu można dostać mandat, a raczej zarobić "opłatę dodatkową". Zarządca parkingu na czymś musi zarabiać – to chyba jasne.

Prywatny parking przed sklepem – czy to w ogóle legalne?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ma obecnie pełne ręce roboty z napływającymi z całego kraju skargami "klientów" prywatnych parkingów, którzy o tym, że zawarli umowę z jakąś spółką, dowiadują się dopiero po fakcie. UOKiK nakłada na zarządców takich parkingów kilkusettysięczne kary, ale oczywiście nie za to, że parking jest płatny. Urząd może nałożyć karę za odmowy rozpatrzenia reklamacji, za brak stosownej informacji, za straszenie klientów poniesieniem kosztów windykacyjnych i egzekucyjnych itp. Sam fakt, iż parking jest płatny albo na określonych warunkach bezpłatny, jest w porządku: prywatny przedsiębiorca może na swoim terenie wyznaczać zasady takie, jak mu się podoba.

Bilecik karny – do zapłaty 190 zł Foto: Czytelnik / Auto Świat
Bilecik karny – do zapłaty 190 zł

Sama idea ograniczania dostępu do przestrzeni parkingowej też jest uzasadniona – chodzi zazwyczaj o to, aby pozbyć się z parkingu osób, które nie korzystają z miejscowych sklepów czy usług, ale przez cały dzień blokują miejsca parkingowe, nie ponosząc opłat. Gorzej, jeśli model biznesowy zarządcy parkingu, który z reguły jest firmą zewnętrzną wobec właściciela terenu, opiera się na wykorzystywaniu nieuwagi kierowców albo z premedytacją stwarza warunki, w których kierowcy nie są świadomi, iż warunkiem prawa do postoju jest np. pobranie biletu z parkomatu.

W wielu takich miejscach na nieświadomych kierowców czekają parkingowi ukryci np. w samochodzie: gdy widzą, że ktoś wchodzi do sklepu, omijając parkomat wydający bezpłatny bilet albo terminal, w którym należy wpisać numer rejestracyjny, parkingowy natychmiast rusza, aby wystawić wezwanie do zapłaty. Nie licz, że ktoś ci zwróci uwagę, podpowie w porę: za "gapowe" się płaci.

Co ciekawe, są sklepy, które zrezygnowały ze współpracy z firmami "organizującymi" im parking. Wściekli klienci z pretensjami szli do sklepu (w sumie słusznie), a co gorsza, czując niesmak, potem wybierali inne placówki oferujące podobny towar.

Parking pod sklepem - jak to powinno wyglądać

Są parkingi na terenie sklepów i galerii handlowych, w których nikt nie jest zaskakiwany "opłatami dodatkowymi" i są takie, w których to norma. Przypadek? Raczej nie. To kwestia tego, czy oznakowanie jest uczciwe, czy też nastawione na wykorzystywanie czyjejś nieuwagi.

Najlepszym i najbardziej uczciwym z punktu widzenia kierowców rozwiązaniem są szlabany na wjazdach: wjeżdżasz, pobierasz bilet, na bilecie określony jest maksymalny czas bezpłatnego postoju, o ile w ogóle postój jest bezpłatny. Proste i działa – jeśli zarządcy parkingu naprawdę zależy na wyproszeniu użytkowników, którzy tylko udają klientów, to jest to metoda niemal stuprocentowo skuteczna. Taki system może rozpoznawać tablice rejestracyjne, pamiętać, czy ktoś w danym dniu już pobierał darmowy bilet, może na podstawie numerów rejestracyjnych automatycznie otwierać się przy wyjeździe.

Drugą opcją jest oznakowanie. Uczciwe oznakowanie opiera się na znaku drogowym w normalnym rozmiarze umieszczonym przy wjeździe: to może być znak D-18 "Parking" z tabliczką informującą, że postój jest płatny. Jeśli poniżej znajdzie się informacja, na jakich zasadach można płatności uniknąć, każdy zatrzyma się i przeczyta, a potem dostosuje się do zasad.

Ale, jak już wiemy, nie o to chodzi. Ktoś to wszystko musi utrzymać, ktoś musi płacić.

Pan Piotr zarzeka się, że nie zapłaci. Wyśle reklamację do zarządcy parkingu, a w razie potrzeby jest gotów stawić się w sądzie. "Nawet jeśli wygrają, to będą musieli uczciwie zarobić na moje 190 zł" – mówi. Niestety, takie potyczki nie są do końca przewidywalne. Była tablica informacyjna? Była. Mógł zatrzymać się na 5 minut przy wjeździe na parking i przeczytać.