Karoserię koncepcyjnego modelu ograniczono do minimum, obudowując tylko strukturalny rdzeń trzymiejscowej kabiny, dzięki czemu poszczególne mechanizmy są widoczne. Tutaj piękno mają stanowić rozwiązania techniczne, a nie ładne opakowanie. Z przodu widać chłodnicę, układ kierowniczy, hamulce i aluminiowe zawieszenie. Z tyłu można zobaczyć elementy zawieszenia, hamulce, zbiornik na paliwo, układ wydechowy i niezwykle kompaktowy moduł w pełni układu hybrydowego Toyoty.

Do wnętrza wsiada się przez drzwi przesuwane. Na centralnym miejscu znajduje się fotel kierowcy, a za nim dwa miejsca dla pasażerów. Zestaw analogowych zegarów nadaje kabinie wyjątkowego klimatu, podobnie jak małe okienka przy stopach kierowcy. Widać przez nie ruchu opon i zawieszenia.

Szkoda, że Toyota Kikai to tylko pokazowy model bez szans na produkcję. Wyobraźcie sobie jak duże zamieszanie ten pojazd robiłby na miejskich ulicach.