Ależ ona ma brzmienie! Z wydechu płyną takie odgłosy, jakby fale dźwiękowe wydobywały się bezpośrednio z komór spalania. Tak głośno, tak soczyście nie brzmiała od dawna żadna Alfa. Wydaje się, że twórcy nowego 4C chcieli uczcić jego wejście na rynek radosną fanfarą, graną przez 240-konny silnik. Ta muzyka jest odą do lekkości, którą Alfa Romeo chce zaoferować światu, marka powraca bowiem na rynki Ameryki i Azji.

Nowe 4C przypomina legendarne wyścigówki z Le Mans i zaprezentowane w 2007 r. 8C, a jego nazwa stanowi także program. Czwórka oznacza długość ok. 4 m, 4 cylindry i tylko 4 kg, które napędza każdy KM. Żeby uzyskać taki stosunek masy do mocy, Porsche Carrera S musi rozwijać 400 KM. „Chcemy powrócić do sportowych korzeni Alfy” – mówi Harald Wester, szef marki.

Stylowa lekkoatletka

W gamie modeli Alfy Romeo, ograniczonej do MiTo i Giulietty, nowe coupé wyróżnia się jak biegacz pośród spacerowiczów. Za charakterystycznym nosem (scudetto) i wyrazistymi błotnikami prężą się wloty powietrza, które w lusterku wstecznym wyglądają tak, jakby auto miało znacznie więcej niż 240 KM. Nowej lekkości można w 4C wręcz dotknąć. Włókna węglowe, z których wykonano monocoque, są wyczuwalne pod lakierem na progach, a czarne wnętrze ogranicza się do niezbędnych sprzętów. Do tego cienko tapicerowane sportowe fotele i masywne aluminiowe pedały. Zestaw akustyczno-rozrywkowy znajduje się za fotelami – tam, za szklaną szybą gra umieszczony centralnie silnik.

Do monocoque’a przytwierdzono z przodu i z tyłu aluminiowe ramy, a na to nałożono karoserię z tworzywa z poliuretanowymi błotnikami. Nawet szyby są z jak najlżejszego cienkiego szkła. Wynik jest imponujący: 895 kg „na sucho” znaczy, że po dodaniu masy wszystkich płynów Alfa 4C nie waży więcej niż 1 tona.

Tak lekkie były coupé w latach 80.

Przekręć kluczyk, przyciskiem na konsoli środkowej wybierz tryb jazdy i połóż ręce na kierownicy z łopatkami do zmiany biegów. Przełącznik DNA ma tu cztery programy. Oprócz znanych: D (jak Dynamic), N (do spokojnej jazdy) i A (na każdą pogodę) jest tu jeszcze nowytryb – Race.

Małe coupé wystrzeliwuje do przodu, jakby chciało pozostawić w tyle najszybszą dotychczas seryjną Alfę 8C. Prowadzenie wymaga skupienia. Przód, na który przypada 40 proc. masy, staje się coraz lżejszy. Już zapomnieliście, panowie? Tak działa czysto mechaniczny układ kierowniczy. „Nie ma nic bardziej bezpośredniego” – mówi Wester, szef marki. Twarde zestrojenie zawieszenia doskonale pasuje do charakteru samochodu. Na ostrych zakrętach Alfa chętnie zarzuca tyłem – ale nigdy podstępnie, zawsze do opanowania. Tak jest w każdym razie w aucie z limitowanej serii wstępnej – z większymi kołami i zawieszeniem wyścigowym.

Monocoque ogranicza produkcję 4C do 3,5 tys. rocznie, z czego 1,5 tys. zostanie w Europie. Mało jak na ten fantastyczny pojazd. Fani będą chcieli więcej.

Podsumowanie

Alfa 4C ma wszystko, co uczyniło włoską markę wielką: wysoką moc, niską masę, pięknie opakowany high-tech. Niekoniecznie do codziennego użytku, ale dla przyjemności – na pewno. Nic lepszego nie mogło się Alfie przydarzyć.

Dane techniczne

Silnik: benzynowy 4-cyl., centralnie poprz., pojemność skokowa 1742 cm3, moc maksymalna 240 KM. Maksymalny moment obrotowy 350 Nm. Napęd na tylne koła. Skrzynia aut. dwusprzęgłowa 6b. Długość/szerokość/wysokość - 3989/1864/1183 mm. Prędkość maksymalna 258 km/h. Przyspieszenie 0-100 km/h w 4,5 sekundy. Średnie spalanie ok. 6,8 l/100 km. Emisja CO2: 157 g/km. Cena (Launch Edition): 250 tys. zł.