Pierwsza klasa A zasłynęła podwójną podłogą. Idea polegała na tym, że Mercedes planował w najbliższej przeszłości włożyć między nie baterie elektryczne lub ogniwa paliwowe, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło (mówię o wersji seryjnej, prototypy z napędem przyszłości powstały). Zostaliśmy więc z autem, które miało dwie podłogi, a w czasie pamiętnego testu łosia przewróciło się. Druga generacja też była dwupodłogowa, też miała zwykłe silniki zamiast futurystycznego napędu i też miała pudełkowate, mało pociągające nadwozie. Trzecia generacja będzie inna.

Będzie wyglądała jak zwykły kompakt, będzie miała maskę, będzie miała jedną podłogę, będzie fajna. Model na zdjęciach to prototyp i do salonów nie dojedzie pewnie ani ten szałowy kolor, ani wymyślne światła, ani odjechana deska rozdzielcza (jest na niej tylko iPad), ani zabójcze felgi, ale kształt sylwetki, proporcje i wiele detali dogadają się z księgowymi i będą produkowane.

Na razie pod podłogą, znaczy pod maską, jest silnik benzynowy 2,0 Turbo o mocy ponad 200 KM, która dzięki uprzejmości 7-biegowego, 2-sprzęgłowego automatu płynie na przednie koła. Wersja seryjna zaproponuje szerszy wybór silników i skrzyń biegów.

Tak jak pierwsza klasa A była dawcą organów dla vana Vaneo, a druga dla vana klasy B, tak trzecia jest podstawą dla ciekawszych modeli. W planie jest terenówka (BLK lub GLC), czterodrzwiowe coupe (najpewniej CLC) oraz sportowe kombi (nazwy na razie brak).