Pierwsze spojrzenie na nowego Mercedesa klasy E może zaskakiwać – przecież ja już to gdzieś widziałem. Zgadza się to nie przewidzenie. Nowy Mercedes klasy E jest podobny do znanych już Mercedesów klasy C oraz klasy S. Czy to podobieństwo jest wadą? Kierowcy luksusowej klasy S mogą być nieco zawiedzeni, że mniej luksusowy model wygląda tak, jak ich znacznie droższa limuzyna. Jednak dla większości kierowców ważniejsze jest to, że nowa klasa E jest ładnym samochodem, a fakt, że jej stylistyka kojarzy się z klasą S to dla nich chyba lepiej...

Mercedes klasy E Foto: Mercedes-Benz / Auto Świat
Mercedes klasy E

Wnętrzu samochodu trudno cokolwiek zarzucić. Przestronność w obu rzędach siedzeń jest doskonała, a fotele wygodne. Jeżeli ktoś chce jeszcze poprawić komfort podróżowania, może zamówić wielokonturowe siedzenia. Wówczas podczas zakręceniu boczki zostają napompowane żeby lepiej podpierać ciało jadącego - przy skręcie w lewo napompowany zostaje prawy boczek i odwrotnie.

Do wykończenia wnętrza użyto oczywiście materiałów najwyższej jakości. W zależności od upodobań kierowcy może być skórzana tapicerka w różnych kolorach i wzorach, drewno matowe lub połyskujące czy aluminium.

Podczas pierwszych jazd jedną z wersji, którą mieliśmy okazję sprawdzić była odmiana 220d. W tej postaci samochód ma pod maską najmniejszego diesla w ofercie o mocy 194 KM. W tym przypadku ważne jest to, że jednostka ma pojemność poniżej 2 litrów i tym samym obłożone jest w Polsce niższą akcyzą. W efekcie cena klasy E w tej postaci to 195 500 zł. Jest to najsłabszy silnik diesla ofercie, ale trzeba przyznać, że w zupełności wystarczy do napędu auta - setkę uzyskuje się już po 7,3 s, a maksymalnie można jechać 240 km/h.

Po wciśnięcie pedału gazu samochód zaczyna płynnie przyspieszać, a to nie tylko zasługa wystarczająco mocnego silnika, lecz także precyzyjnie pracującej, 9-stopniowej, automatycznej skrzyni, która jest instalowana w standardzie.

Zaletą nowej klasy E jest bardzo dobre wyciszenie. Kiedy podróżuje się z miejską prędkością niemal nie słychać pracy 4-cylindrowego diesla. Po wyjechaniu na autostradę i przy większych prędkościach do uszu jadących dociera wyłącznie cichy pomruk silnika.

Konstruktorzy nowej klasy E świetnie zestroili zawieszenie pojazdu. Kiedy trzeba, układ jezdny nienagannie tłumi wszelkie nierówności nawierzchni, a gdy trafimy na kręty odcinek drogi, samochód idealnie wpisuje się w każdy łuk. Jedyne co można autu zarzucić to nie do końca idealna praca układu kierowniczego. Konkurencyjne BMW wypada pod tym względem nieco lepiej.

Mercedes klasy E Foto: Mercedes-Benz / Auto Świat
Mercedes klasy E

Nowy Mercedes klasy E zaskakuje rozbudowaną techniką. To pierwszy model tej marki, który ma tak zaawansowany tryb pozwalający na autonomiczną jazdę. W stosunku do poprzednika system wzbogacono o dwie funkcje – czytanie znaków drogowych oraz samoczynną zmianę pasa ruchu. Jak to działa? Kiedy jedziemy autostradą przy włączonym aktywnym tempomacie, auto utrzymuje prędkość zadaną przez kierowcę, zachowuje dystans za poprzedzającym pojazdem i nawet kiedy prowadzący nie trzyma rąk na kierownicy, samoczynnie pokona łuk.

Chcemy zmienić pas ruchu? Nie ma problemu, wystarczy włączyć kierunkowskaz, a pojazd sam zjedzie na pas obok. Sytuacja za samochodem jest śledzona przez kamery i manewr zostanie wykonany w taki sposób, żeby nie zajechać drogi innym uczestnikom ruchu. Z kolei system, który czyta znaki drogowe, sprawia, że samochód utrzyma maksymalną prędkość dozwoloną na danym odcinku, a jeżeli pojawią się znaki, które ograniczają prędkość, to samochód samoczynnie zwolni do tej szybkości.

To jeszcze nie koniec nowości. Nowa klasa E ma pomocnika parkowania. Jak go wykorzystać? Wysiadacie z pojazdu, stajecie obok i za pomocą odpowiedniej aplikacji na smartfonie udaje się wjechać autem do garażu – także wtedy, gdy nikogo nie ma w środku! W ten sam sposób można autem wyjechać. Sprawdziliśmy – to naprawdę działa.

W chwili obecnej oprócz wersji 220d nowy Mercedes klasy E dostępny jest również jako 350d - wówczas pod maską pracuje diesel o mocy 258 KM, a samochód kosztuje 267 800 zł. Oprócz tego jest jeszcze benzyniak o oznaczeniu E 200 i mocy 184 KM. W tej postaci za samochód trzeba zapłacić 190 000 zł. Kolejne silniki będą sukcesywnie wprowadzane jeszcze w tym roku.