Urzędnicy starostw powiatowych i ośrodków ruchu drogowego twierdzą, że albo rząd wycofa się z wprowadzenia zmian, albo czeka nas katastrofa. Zmiany te miały być wprowadzone już w 2013 roku, jednak wtedy się nie udało, ze względu na problemy, związane z właściwym funkcjonowaniem Centralnej Ewidencji Kierowców. Trzy lata później wprowadzenie okresu próbnego, potocznie nazywanego 'zielonym listkiem” znowu staje pod znakiem zapytania.

Co to jest okres próbny?

Jedną z najważniejszych zmian ma być wprowadzenie okresu próbnego. Kierowcy po uzyskaniu prawa jazdy kategorii B, przez dwa lata będą podlegali innym obostrzeniom niż pozostali. Będą musieli jeździć wolniej, mogą też szybciej stracić prawo jazdy za punkty karne. To, naturalnie ma wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa na drogach, bo jak wynika z policyjnych statystyk, sprawcami najtragiczniejszych w skutkach wypadków są kierowcy młodzi, bez doświadczenia.

Kolejnym istotnym elementem, ma być wprowadzenie obowiązkowego szkolenia praktycznego. Między 4. a 8. miesiącem okresu próbnego, każdy kierowca będzie musiał zaliczyć godzinne szkolenie praktyczne. Obejmuje ono min, naukę jazdy po łuku na śliskiej nawierzchni, efektywne hamowanie i wychodzenie z nieplanowanego poślizgu.

Nieznana dokładna liczba torów i ośrodków szkolenia

Zajęcia mają się odbywać w ODTJ­-ach, czyli Ośrodkach Doskonalenia Techniki Jazdy. Tu jednak pojawia się problem, Wszystko wskazuje na to, że ODTJ-otów jest za mało. Nie ma takich ośrodków nawet w tak dużych województwach jak Małopolska czy Podkarpacie. Mało kto wie gdzie ich ich szukać i jak do nich trafić.

Zapytaliśmy zatem w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, ile w Polsce działa ODTJotów i poprosiliśmy o ich listę. W odwiedzi otrzymaliśmy informację, że jest ich już 39 i powstają kolejne, ale ich listy mimo naszej prośby, nie udostępniono.

'To zagadkowa odpowiedź” uważa Mariusz Stuszewski, wiceprezes z Polskiego Stowarzyszenia Motorowego Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy. 'Tak naprawdę trudno znaleźć listę ODTJotów. Chyba trzeba by sprawdzić w każdym województwie po kolei i może tak udałoby się to wyjaśnić”.

Tymczasem jak nieoficjalnie dowiadujemy się w Ministerstwie, metodą na cudowne rozmnożenie ośrodków szkolenia jest ich katalogowanie. Nasz informator twierdzi, że co najmniej 10 spośród podanych nam 39 jest liczona podwójnie. Jest to możliwe dlatego, że na jednym torze czasem działają dwa ośrodki. Więc jeśli policzymy same ośrodki to wyjdzie ich większa liczba niż torów.

Ale tor jest jeden i jego wydolność nie zwiększy się od liczby szkół na nim działających. Nasze spostrzeżenia potwierdza prezes Mariusz Stuszewski i sam podaje przykład ODTJ-otu na Bemowie w Warszawie, gdzie właśnie ma miejsce taka sytuacja.

Papier przyjmie wszystko.

Zdaniem Ministerstwa liczba ODTJ-otów jest wystarczająca, jak mówią urzędnicy 'bądźmy dobrej myśli, że to wystarczy” No ale co jeśli nie wystarczy?

Pytany przez nas o opinie w tej kwestii Mariusz Stuszewski wyjaśnia, że „zakładając, że każdy tor będzie pracował dzień w dzień i cały czas przeznaczy tylko na szkolenie młodych kierowców, to może wystarczyłoby to na początek. Jednak to niemożliwe, bo ODTJ-oty musiały by stać się fabrykami do szkolenia młodych kierowców”.

ODTJ-oty to firmy komercyjne, zajmujące się szkoleniami, organizowaniem imprez motoryzacyjnych itd. Takie działania przynoszą większe zyski niż szkolenia w okresie próbnym, gdzie odgórnie ustalona cena i właściciel toru tego zmienić nie może. Dlatego, z pewnością właściciele nie zrezygnują z dotychczasowej działalności. Zatem należy przyjąć, że ta liczba kursantów, którą uda się przeszkolić, może być mniejsza nawet o połowę od wyliczeń urzędników, a to oznacza katastrofę.

Za brak szkolenia odbiorą Prawo Jazdy

W piśmie z Ministerstwa czytamy: "Osoba, która po raz pierwszy uzyskała prawo jazdy kategorii B będzie między innymi zobowiązana do ukończenia pomiędzy 4 a 8 miesiącem od uzyskania prawa jazdy, szkolenia dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego (koszt 100 zł) oraz praktycznego szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym (koszt 200 zł). Nieukończenie tych szkoleń skutkuje cofnięciem uprawnień”.

To oznacza, że jeśli kurant nie zaliczy szkolenia, nawet nie ze swojej winy, to i tak straci i prawo jazdy. Nie ma tu możliwości tłumaczenia się brakiem miejsc, czy długą kolejką. Niespełnienie obowiązku to pożegnanie z uprawnieniami. Tymczasem jak mówią nam przedstawiciele ośrodków egzaminacyjnych, utrata dokumentu w takich okolicznościach, prawdopodobnie spowoduje konieczność ponownego zdawania egzaminów.

Płyty poślizgowe są za krótkie

Pułapek jest tu jeszcze więcej. Przepisy rozporządzenia w sprawie doskonalenia techniki jazdy określają minimalną szerokość dla płyty poślizgowej - 7 m. Jak wyjaśnia Ministerstwo - odpowiada ona szerokości jezdni spotykanej w życiu codziennym, przez młodych kierowców. Płyta ta ma pozwolić na wykonanie zadań postawionych przed Ośrodkiem Doskonalenia Techniki Jazdy.

Jednak uwagę trzeba zwrócić na jeszcze jeden istotny parametr. Chodzi długość odcinka poślizgowego. Według założeń, szkolenie prowadzone będzie na płytach poślizgowych stopnia podstawowego, o długości 70 metrów Doświadczeni instruktorzy, uważają, że to za mało by zrealizować plan szkolenia.

Jak tłumaczy prezes Stuszewski, szkoleń w tych warunkach nie da się zrealizować nawet jeśli liczba ODTJ-otów będzie odpowiednia. Wg założeń na 70 metrowym odcinku ma odbywać się przejazd przez zakręt z prędkością 60 km /h oraz hamowanie. Na tak krótkiej płycie nie da się tego zrobić.

Hamowanie bez ABS-u

W programie szkolenia wpisany jest punkt dotyczący hamowania, ma ono być przeprowadzone pojazdem wyposażonym w ABS i bez ABS-u. Pytanie tylko skąd wziąć auto bez ABS-u i po co uczyć hamowania takim pojazdem, skoro prawie całkowicie zniknęły z naszych dróg, a niebawem spotkać je można będzie wyłącznie w muzeach.

Prezes Stuszyński, wyjaśnia że „proces tworzenia ustawy to 2010 rok, wtedy jeszcze auta bez ABS jeździły na drogach. Ale co istotne, program szkolenia został przygotowany później i powinno się w nim uwzględnić tę zmianę. Podobnie ma się sprawa płyty poślizgowej, jej parametrów i szkoleń na niej przeprowadzanych.

Falstart zielonego listka

Pomysł wprowadzenia dwustopniowego szkolenia i okresu próbnego dla młodych kierowców ,jest bardzo sensowny. Warto poćwiczyć jazdę na płycie poślizgowej pod okiem eksperta, nawet jeśli to będzie tylko godzina. To powinno w bezpieczny sposób uzmysłowić, jak trudno zapanować nad autem w poślizgu.

Dwuletni okres próbny, to znakomity sposób, by ostudzić nieco temperament niedoświadczonych kierowców, którzy często przeceniając swoje umiejętności, maja skłonności do brawury na drodze. To działa w kilku krajach w Europie i dobrze by było, by jak najszybciej zaczęło funkcjonować również w Polsce.

Niestety wygląda na to że i tym razem wprowadzenie zmian się nie uda. To już druga próba i znowu widać, że nie przygotowano zaplecza dla tak poważnej reformy. Trzy lata temu nie dział jak należy system informatyczny, teraz mamy problem torów, a na przygotowania było naprawdę sporo czasu.

Prawy do lewego

Jak widać, kto inny pisał plan szkolenia, a kto inny warunki techniczne ODTJ-otów, kto inny wprowadza to w życie a jeszcze kto inny ucierpi. Dlatego warto zastanowić się nad sensownością wprowadzenia okresu próbnego w takich warunkach.

To chyba ostatni moment na podjęcie decyzji, pozwalających uniknąć wielkich kłopotów i nieprzyjemności Być może, zamiast zielonego listka, trzeba pokazać czerwona kartkę, przepisom, które mogą spowodować chaos i narazić na stres i wysokie koszty tych, którzy w tym systemie mieli by zdobywać prawo jazdy.