Panamera zawsze była samochodem o dwóch twarzach i charakterach. Z zewnątrz auto nigdy nie było zbyt piękne ani uwodzicielskie – brakowało mu lekkości, znanej ze sportowych modeli firmy. Najbardziej zdaniem wielu krytykowany był zbyt ciężki tył. Mimo to, gdy tylko prowadzący mógł zająć miejsce za sportową kierownicą, humor od razu się poprawiał i szybko zapominano o designerskich niedoskonałościach auta. Już po kilku chwilach prowadzący nie myślał o tym, że za nim znajdują się jeszcze siedzenia, i gdyby nie ponadprzeciętna szerokość, można by ulec wrażeniu, że mamy do czynienia z „911-ką”.

Śmiało można więc powiedzieć, że twórcy drugiej generacji Panamery mieli łatwe zadanie – zaakcentowali mocne strony i postarali się przezwyciężyć słabości. Już pierwszy rzut oka na auto udowadnia, że pod względem stylistyki zadanie zostało prawidłowo wykonane.

Foto: Porsche / Auto Świat
Porsche Panamera II

Porsche Panamera II - proporcje bliższe 911

Mimo prawie niezmienionych wymiarów nowa Panamera jest znacznie bardziej „zjadliwa” od poprzedniczki. Tu odcięto kilka centymetrów, tam dodano i już proporcje zaczęły się zgadzać. Więcej „911-ki” w klasie luksusowej nie udało się do tej pory upakować. Tył pojazdu wygląda tak elegancko, jakbyśmy sobie zawsze tego życzyli. Do tego sylwetka – w stosunku do pierwszej generacji nowa Panamera ma niżej poprowadzony dach (na wysokości głów pasażerów siedzących z tyłu: o 20 mm). Zadziwia to, że mimo takiego kształtu we wnętrzu wcale nie jest ciaśniej. Wręcz przeciwnie, nowe sportowe siedzenia z przodu powodują, że za kierownicą Panamery czujemy się niemal jak w „911-ce”, tyle że o pół piętra wyżej. Mimo to nad przedziałkiem zostanie nam więcej miejsca niż w jakimkolwiek konkurencie – tak przynajmniej twierdzi Porsche. Nasza pierwsza jazda pokazuje, że to może być prawda. Także z tyłu udało się poprawić warunki podróżowania. Nawet osoby o wzroście 2 m znajdą wygodną pozycję. Co ciekawe, mimo to udało się wygospodarować jeszcze większy bagażnik – jedna walizka więcej na pewno się zmieści.

Jednak o wiele ważniejsze od ilości oferowanego miejsca jest to, co Porsche zmieniło w kokpicie Panamery. Przypominający układankę zestaw przycisków spotykał się z nieustanną krytyką. Poprzednik przyzwyczaił nas także do pięciu klasycznych zegarów, z których w nowym modelu pozostał tylko jeden – analogowy obrotomierz, znajdujący się dokładnie na środku zestawu wskaźników. Resztę zastąpiły wyświetlacze o wysokiej rozdzielczości. Duży dotykowy ekran na konsoli środkowej (12,3 cala) uzupełnia informacje przekazywane przez wskaźniki przed kierownicą. Największa rewolucja zaszła jednak na tunelu. Czuły na dotyk panel zastąpił dotychczasowe przełączniki i pokrętła – całość wygląda bardzo nobliwie i jest wykonane z dużą precyzją. Oczywiście, obsługa urządzeń pokładowych nie wymaga zaglądania do instrukcji – wszystko jest proste i intuicyjne.

Foto: Porsche / Auto Świat
Porsche Panamera II

Porsche Panamera II - w salonach na jesieni

Rynkową premierę nowej Panamery zaplanowano na listopad. Pod względem dostępnych silników też szykują się duże zmiany, bo pod maskę trafią nowe jednostki 6- i 8-cylindrowe z turbodoładowaniem. Motor 2.9 w wersji 4S osiąga 440 KM, czyli o 20 koni więcej niż w poprzedniku. Odmiana Turbo rozwija 550 KM, a do tego ma być o 30 proc. oszczędniejsza od poprzedniczki. Inżynierowie Porsche szczególnie są dumni z układu jezdnego, który mimo zapewniania komfortowych warunków podróżowania jest ich zdaniem równie sportowy, co w zwykłej „911-ce”. Porsche zapowiedziało także wersję... kombi w przyszłym roku – pierwsze auto tego typu w historii firmy.

Porsche Panamera II - naszym zdaniem

Pierwsza Panamera przez najbardziej zagorzałych fanów marki nigdy nie została uznana za prawdziwe Porsche. Druga generacja ma za to wszystkie geny 911. Czy to wystarczy?