Norwegia jest absolutnym liderem rynku europejskiego – zarejestrowano tam ponad 50 tys. aut elektrycznych, czyli 2 proc. całego rynku pojazdów w Norwegii. W ciągu 3 kwartałów 2016 r. przybyło w tym kraju 17,5 tys. samochodów z napędem elektrycznym.

Rząd norweski bardzo wspiera zakup elektrycznych pojazdów – ich właściciele nie płacą 25-procentowego podatku VAT, są także zwolnieni z opłat drogowych, za korzystanie z autostrad, promów i parkingów. Mogą poruszać się buspasami. Według rządowych projektów od 2025 r. w Norwegii ma być wprowadzony zakaz rejestracji nowych samochodów z napędem spalinowym. Mają je zastąpić pojazdy zeroemisyjne, czyli wyposażone w napęd elektryczny lub z ogniwami paliwowymi.

Drugim rynkiem, na którym pojazdy elektryczne są bardzo popularne, jest Francja – w ciągu 9 miesięcy 2016 r. zarejestrowano ich tam 16 tys. W pozostałych krajach Unii Europejskiej auta elektryczne znacznie wolniej zdobywają rynek. Za Francją plasuje się Wlk. Brytania, ale z o połowę mniejszą liczbą – Brytyjczycy kupili w ciągu 3 kwartałów 2016 r. 8,1 tys. „elektryków”. Trzeba jednak przyznać, że rynek brytyjski wciąż ma duży potencjał, a wzrost liczby aut elektrycznych rejestrowanych na Wyspach wynosi 16,6 proc. w porównaniu z rokiem 2015.

Tuż za Brytyjczykami plasują się Niemcy – kupili w ciągu 3 kwartałów 2016 r. 7,6 tys. aut elektrycznych. Kolejne miejsca zajmują: Austria (2,9 tys.), Holandia (2,6 tys.), Szwecja (2 tys.), Belgia (1,5 tys.), Hiszpania (1,1 tys.), Włochy (936 szt.) i Dania (681 szt.). To pierwsza dziesiątka państw unijnych (Norwegia do Unii nie należy). Należy jeszcze wspomnieć o Szwajcarii (wraz z Islandią, Liechtensteinem i Norwegią należy do EFTA), w której w 2016 r. zarejestrowano 2,3 tys. aut elektrycznych.

W sumie w państwach Unii Europejskiej w ciągu 9 miesięcy 2016 r. kupiono 45 403 auta elektryczne. Jeśli dodamy do tego blisko 20 tys. nowych „elektryków” zarejestrowanych w państwach EFTA, to otrzymamy 65 270 aut.

W nowych państwach Unii Europejskiej samochody elektryczne nie są popularne – przybyły tu zaledwie 483 auta z takim napędem. Jak to wygląda w szczegółach? Bardzo mizernie! W Bułgarii nie zarejestrowano żadnego samochodu elektrycznego (w 2015 r. ponad 20 szt.), w Czechach – 130 szt., w Estonii – 29 szt., na Węgrzech – 121 szt., na Litwie – 53 szt., na Łotwie – 20 szt., w Rumunii – 23 szt., na Słowacji – 37 szt.

W Polsce w ciągu 9 miesięcy 2016 r. zarejestrowano zaledwie 70 samochodów z napędem elektrycznym. W 2015 r. w tym samym okresie przybyły 54 szt. – wzrost jest znaczny, bo 30-procentowy, ale z bardzo niskiego poziomu. Według rządowego planu w 2025 r., a więc za 9 lat, w Polsce ma być milion pojazdów elektrycznych, z czego 30 proc. ma powstać w kraju. Produkcja miałaby się rozpocząć już w 2020 r. Przyznajemy, że to bardzo ambitny plan, ale czy na pewno realny?