Pierwsze wrażenie, co tu kryć, jest bardzo dobre. Nasz testowy egzemplarz ma jasne, wszystko mające wnętrze wykończone skórą, które wydaje się przestronne i uporządkowane. W tylnej części znajdziemy montowany za dopłatą trzeci rząd składanych, chowanych w podłodze foteli.

Co jest fajne, to bagażnik, który wprawdzie po rozłożeniu dwóch opcjonalnych foteli robi się malutki, to jednak na tyle duży, by zmieścił się w nim bez upychania kolanem mały dziecięcy wózek typu „parasolka”. Nie ma też problemu z zagospodarowaniem rolety bagażnika, która koliduje (jak w każdym tego typu pojeździe) z fotelami trzeciego rzędu i trzeba się jej pozbyć – jest na nią miejsce pod podłogą bagażnika. Oczywiście, tylne fotele mają rozmiar dziecięcy (znów: to nie powinno dziwić), ale są.

Skoda Kodiaq 2.0 TSI - zgoda na kompromisy

Niestety, nie najgorszy bagażnik jest wynikiem kompromisu, dość bolesnego: stosunkowo ciasno robi się w drugim rzędzie przesuwanych foteli, a właściwie nie tyle foteli, co asymetrycznie dzielonej kanapy. Tu konkurencja, np. Peugeot 5008, ma do zaoferowania więcej – trzy normalne, niezależnie przesuwane fotele, które składa się i przestawia bajecznie łatwo. W Skodzie odchylenie oparcia i przesunięcie 2/3 kanapy w celu wpuszczenia do tyłu pasażerów wymaga nadspodziewanie dużej siły; nie ma tu żadnej finezji.

Skoda Kodiaq 2.0 TSI

Jeśli chodzi o fotele dla kierowcy i siedzącego obok pasażera, to trudno mieć jakiekolwiek uwagi do ilości miejsca, jakie mają wokół siebie i nad głowami. Same fotele jednak nie zachwycają, zwłaszcza jakością materiału tapicerskiego, który jest częściowo skórą prawdziwą, a częściowo sztuczną. Wydaje się, że pokrowce uszyte są normalnie, dopóki obok nie pojawi się podobnej wielkości i wartości inny SUV, np. francuskiej marki, wtedy widać wyraźnie: można to było zrobić lepiej. Jeśli dodamy do tego podłokietniki, które w Skodzie trzeszczą, gdy się je ściśnie, boczki drzwi wydające „papierowy” pogłos, gdy się w nie stuknie oraz wykładzinę dywanową, którą trudno się odkurza i łatwo przy tym filcuje, dochodzimy do wniosku, że producent, projektując Skodę, nie próbował stworzyć konkurencji dla Audi czy Volkswagena. Wybierając tańszą wersję Kodiaqa, można się z pewnymi niedostatkami wykończenia pogodzić, ale w cenie powyżej 150 tys. zł – raczej nie.

Skoda Kodiaq 2.0 TSI - napęd o właściwej mocy

Benzynowy silnik 2-litrowy, 180-konny to mocna strona auta. Silnik jest przyzwoicie wygłuszony, pracuje gładko, nie zapewnia może fantastycznych osiągów, ale do sprawnej, swobodnej jazdy bez konieczności częstego wciskania gazu do oporu wystarcza swobodnie. Skrzynia DSG pracuje zazwyczaj szybko i gładko, wyjątkiem są sytuacje, gdy elektronika nietrafnie oceni nasze zamiary lub kierowca nagle zdecyduje się na gwałtowne przyspieszenie, gdy skrzynia jest właśnie gotowa do redukcji; wówczas wciskamy gaz i liczymy: raz, dwa, i na trzy samochód rusza z kopyta. Najczęściej jednak takie zjawiska nie mają miejsca, zaś jazda jest płynna, a system start-stop działa umiarkowanie dobrze. Jedynym poważnym mankamentem tej jednostki napędowej jest spalanie, które w ruchu miejskim łatwo przekracza 12 litrów na 100 km.

Skoda Kodiaq 2.0 TSI

Mieszane uczucia wzbudza zawieszenie. Na plus zaliczamy możliwość zmiany jego charakterystyki poprzez wybór jednego z czterech trybów pracy. O ile ustawienie sportowe jest nieprzyjemnie twarde i łatwo z niego zrezygnować, to już wybór pomiędzy trybem „normalnym” a „komfortowym”, czyli bujanym, jest trudny. To, co może się nie podobać, to hałaśliwość zawieszenia: nawet niezbyt gwałtowny zjazd z przeszkody powoduje wyraźnie słyszalny stuk ograniczników amortyzatorów. Jeśli zaś chodzi o jazdę poza drogami utwardzonymi, to cóż – prześwit robi robotę. Poza możliwymi stukami pojawiającymi się przy przejeżdżaniu przez progi nie ma na co narzekać – auto oferuje komfort i łatwość prowadzenia – czyli to, czego oczekuje znakomita większość potencjalnych nabywców.

Skoda Kodiaq 2.0 TSI - czy warto kupić?

Brać, nie brać? Trudne pytanie. Auto niewątpliwie robi dobre wrażenie, ale przy bliższym poznaniu wychodzą na jaw jego liczne niedoskonałości, które nie mogą być usprawiedliwione ceną, która przecież – po doposażeniu auta – przestaje być niska.  Konkurencja w tym segmencie nie śpi i oferuje auta nie gorsze, a pod pewnymi względami – nawet lepsze.

Skoda Kodiaq 2.0 TSI - dane techniczne:

Pojemność skokowa 1984 cm3, R4 turbobenzyna, 180 KM przy 3900-6000 obr./min, 320 Nm przy 1400-3940 obr./min, vmax – 207 km/h, 0-100 km/h – 8,2 s, średnie zużycie paliwa – 7,4 l/100 km (fabr.), w teście 11 l/100 km; poj. bagażnika 270-1165 l, masa własna 1738 kg, cena wersji Style 2.0 TSI DSG od: 138,7 tys. zł; cena egzemplarza testowego 184,5 tys. zł.