• Ten, kto oblewa egzamin kontrolny, traci uprawnienia i musi zapisać się na kurs dla kandydatów na kierowców
  • Od 2020 roku jeden egzaminator będzie mógł w ciągu doby przeegzaminować najwyżej dziewięciu kandydatów na kierowców
  • Nowe rozporządzenie Ministra Infrastruktury rujnuje biznesplany WORD–ów żyjących egzaminów powtarzanych wielokrotnie i trwających 10 minut

Kierowca, który przekroczył dopuszczalny limit 24 punktów karnych, nie traci automatycznie prawa jazdy. W takim wypadku otrzymuje on od organu, który prawo jazdy wydał (starosty) wezwanie na egzamin kontrolny: ma obowiązek w określonym terminie stawić się w WORD (Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego) i umówić się na egzamin. Egzamin wygląda tak samo jak ten, który zdają kandydaci na kierowców, przeprowadzany jest przez WORD i składa się z części teoretycznej i praktycznej. Jeśli kierowca go zda, to zachowuje prawo jazdy, a jego konto zostaje wyzerowane.

Foto: Piotr Czypionka / Auto Świat
Przekroczenie limitu punktów karnych nie oznacza utraty uprawnień – na początku to tylko konieczność zdania egzaminu kontrolnego

Na egzamin kontrolny można też trafić, gdy organ administracyjny (starosta) otrzyma informację (np. z policji), iż są uzasadnione podejrzenia co do kwalifikacji kierowcy

Prawo do kierowania samochodem lub innym pojazdem można także stracić w wyniku decyzji sądu – to może być kara np. za kierowanie w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości albo np. jako element kary za spowodowanie wypadku. To, czy musimy zdać egzamin, by prawo jazdy otrzymać z powrotem, czy też nie, zależy od okresu, na jaki prawo jazdy zostało zatrzymane: jeśli zatrzymano nam prawo jazdy na rok lub krócej – odbieramy je w wydziale komunikacji. Jeśli zakaz kierowania dostaliśmy na dłużej niż rok (albo np. mieliśmy zatrzymane prawo jazdy na dłużej niż rok z powodu problemów ze zdrowiem), warunkiem otrzymania prawa jazdy z powrotem, jest zdanie egzaminu kontrolnego.

Albo za pierwszym razem, albo...

Nowe rozporządzenie Ministra Infrastruktury precyzuje los tych kierowców, którzy w wymienionych wyżej przypadkach nie zdali egzaminu kontrolnego: szansę mają tylko raz! Po oblanym egzaminie kontrolnym kierowca, który np. przekroczył dopuszczalną liczbę punktów karnych, nie tylko traci uprawnienia (tak było już wcześniej) – aby je odzyskać, nie wystarczy ponowne podejście i zaliczenie egzaminu. Od tej pory (były) kierowca traktowany jest jako osoba, która po raz pierwszy przystępuje do egzaminu na prawo jazdy.

Konsekwencje są spore: osoba, która nie zdała egzaminu kontrolnego i straciła uprawnienia, traktowana jest jak każdy inny kandydat na kierowcę: musi ona zaliczyć kurs na prawo jazdy (teoretyczny i praktyczny) i dopiero potem może zapisać się na egzamin.

Te przepisy wchodzą w życie 1 lipca 2019 – czyli już obowiązują.

Nowość: mniej egzaminów, mniej oblanych kandydatów?

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego żyje z opłat egzaminacyjnych: im więcej egzaminów, tym większe przychody i zyski. Różne WORD-y mają przy tym równe modele biznesowe: jedne przyciągają do siebie kandydatów na kierowców wysoką zdawalnością (stąd pielgrzymki na egzaminy do miast, które uważane są za „łatwiejsze”), inne zaś 70 i więcej procent przychodów czerpią z... egzaminów poprawkowych. Jeden egzaminator może w ciągu jednego dnia przeegzaminować nawet kilkadziesiąt osób, nie musi to być przy tym praca ponad siły. Jak to możliwe? Wystarczy większość kandydatów oblać już na etapie jazdy po placu manewrowym!

Nowe rozporządzenie znacząco utrudnia te praktyki:

Oznacza to, iż w przypadku najprostszych egzaminów jeden egzaminator będzie mógł przeprowadzić jedynie 9 egzaminów w ciągu doby, a w przypadku egzaminów bardziej złożonych („wyższe” kategorie prawa jazdy) – mniej. Przepisy rozporządzenia przewidują też ograniczenie liczby egzaminów w ciągu godziny – w przypadku egzaminu na prawo jazdy B1 i B egzaminator będzie mógł przeprowadzić tylko jeden egzamin w ciągu 50 minut. Przepisy przewidują niewielkie odstępstwa od tej normy, ale tylko w sytuacjach losowych.

Ta część rozporządzenia wchodzi w życie 1 stycznia 2020 roku – WORD-y muszą mieć czas na przeorganizowanie się.

Większe kolejki, trudniej o egzaminatorów, bałagan czy wreszcie normalność?

Foto: Auto Świat
W przyszłym roku jeden egzaminator przeprowadzi najwyżej 9 egzaminów dziennie

Nie da się, bez zatrudnienia większej ilości egzaminatorów, wykonać opisywanego rozporządzenia – to, co obecnie robił jeden egzaminator, będzie robić dwóch lub trzech egzaminatorów. Dotychczas niemal nieograniczona przepustowość WORD-ów (w przypadku tłoku wystarczy wcześniej kończyć egzamin, najlepiej na placu manewrowym) będzie ściśle uzależniona od liczby egzaminatorów zatrudnionych w ośrodku. Trudno przewidzieć następstwa – czy będą dłuższe kolejki na egzamin, czy też zdawalność wzrośnie z ok. 30 proc. do np. 70 proc. jak w Niemczech? To się okaże. Na razie wiadomo na pewno, że wykonanie poszczególnych części Ustawy o kierujących z 2011 roku przekładane było po wielokroć i wiele rzeczy, które miały obowiązywać, zostały zawieszone „bo się nie dało”. Tę część zmian wprowadzonych rozporządzeniem z 28 czerwca 2019 roku możemy – moim zdaniem – traktować jako rzecz odległą i niepewną – choć w rozporządzeniu stoi, że tak będzie.