• Ministerstwo Środowiska szykuje zmiany prawne pozwalające wprowadzać miejskie strefy dla aut o niskiej emisji spalin
  • Do Polski stale trafiają setki tysięcy „brudnych” diesli
  • W Europie Zachodniej „czyste” rejony wyznaczono w ponad 200 miastach

Po polskich drogach poruszają się miliony starych samochodów, dymiących nie mniej niż domowe piece węglowe. I jest ich coraz więcej, bo co roku do Polski trafiają ich setki tysięcy. Takie samochody emitują do atmosfery spaliny, które mogą być jeszcze bardziej szkodliwe niż te ze starych pieców. Choćby dlatego, że to emisja z rury wydechowej, a nie z komina – więc powstająca tuż przy nawierzchni i siłą rzeczy bardzo szkodliwa dla pieszych i całej przyrody. Stąd powracające pomysły na to, by wyeliminować przynajmniej część tych zanieczyszczeń.

Tym razem to Ministerstwo Środowiska planuje wprowadzenie stref ograniczonej emisji w największych miastach w Polsce. Mają one funkcjonować podobnie, jak w ponad 200 europejskich metropoliach, w których w ostatnich latach wykryto zanieczyszczenia powietrza zdecydowanie przekraczające normy. W większości z nich wystarczająco skutecznym rozwiązaniem są specjalne nalepki, które pokazują, jakie normy spełnia dany samochodów. Do ścisłego centrum mogą wjeżdżać tylko odpowiednio „czyste” samochody. Przykładowo u naszych zachodnich sąsiadów takie strefy wprowadzane są od 10 lat, a obowiązują już w niemal 80 niemieckich miastach, w tym. m.in. Monachium, Berlinie, Bonn, Dusseldorfie, Frankfurcie, czy też Stuttgarcie. W Berlinie do centrum nie wjedziemy samochodami bez katalizatorów (to diesle Euro 1 do 3 i benzynowe Euro 1). Kara za brak odpowiedniej naklejki to 80 euro.

Gazeta Wyborcza podaje, że po raz pierwszy pomysł na wprowadzenie w Polsce podobnych stref pojawił się już 3 lata temu, a przedstawiła go Platforma Obywatelska. Podobna inicjatywa pojawiła się też przed rokiem na fali alarmujących informacji o smogu w polskich miastach. Posłowie PiS i Kukiz’15 nie zgodzili się jednak na przyjęcie projektu.

Teraz, jak twierdzi Gazeta, nad kolejnymi zmianami w prawie pracuje Ministerstwo Środowiska, które realizuje Krajowy Program Ochrony Powietrza. To on przewiduje m.in. wprowadzenie zmian prawnych, dzięki którym można będzie w dużych miastach wprowadzać strefy ograniczonej emisji. Jak wynika z naszych informacji, takie wyznaczone obszary chętnie wprowadziłyby Warszawa, a także miasta Górnego Śląska oraz Kraków. Być może kolejne samorządy postąpiłyby podobnie, jeśli również w tym roku zaczną pojawiać się alarmujące odczyty miejskich czujników wykrywających zanieczyszczenia powietrza. Sezon grzewczy wkrótce się rozpoczyna, a to na pewno pogorszy stan powietrza w polskich metropoliach.

Sprawa jest dość pilna także w obliczu afery Dieselgate i jej skutków dla naszego kraju. W Europie Zachodniej wielu właścicieli samochodów z oszukanymi dieslami stara się ich pozbyć, a nabywcami często są osoby sprowadzające auta do Polski. Niektórzy eksperci branży motoryzacyjnej szacują, że w naszym kraju może się wkrótce pojawić nawet milion samochodów z silnikami Diesla, które tylko teoretycznie spełniają restrykcyjne normy Euro 5. W Niemczech, by przejść przegląd, trzeba zmieniać oprogramowanie sterowników w tych samochodach, co wprawdzie zmniejsza emisję, ale może też obniżyć trwałość silnika i zauważalnie pogorszyć osiągi. Niemcy nie palą się zatem do wprowadzenia tych modyfikacji.