W skrócie

Nie jest prawdą, że każdy diesel dymi. Mocno dymią (obowiązkowo!) niektóre starsze konstrukcje, jak np. jednostka Volkswagena 2.4, montowana m.in. w LT i starszych modelach osobówek Volvo. Trochę dymi zresztą większość starszych diesli i wcale nie oznacza to usterki wymagającej pilnej naprawy.

Puszczenie dymka przy rozruchu lub po dłuższym postoju w korku to nic szczególnego. W przypadku nowszych aut jest inaczej. Czarny dym składa się głównie z sadzy – cząsteczek niespalonego paliwa. Jeśli do komór spalania trafia więcej paliwa, niż silnik może spalić przy użyciu dostępnego powietrza, niewykorzystane resztki paliwa w formie sadzy wydmuchiwane są przez rurę wydechową.

W nowoczesnych silnikach część spalin za sprawą działania zaworu EGR trafia do komór spalania ponownie, by resztki paliwa mogły się dopalić. Gdy EGR się zepsuje, zapala się kontrolka silnika i auto zaczyna bardziej dymić – chyba że ma filtr DPF.

W starszych konstrukcjach usterka EGR-u nie jest sygnalizowana. Spaliny przelatują przez filtr cząstek stałych (w nowszych konstrukcjach), który zatrzymuje zanieczyszczenia. Gdy filtr jest pełen, podgrzewany jest do 550ºC, a sadza zamienia się w... dwutlenek węgla i wodę.

O dymieniu – przynajmniej w teorii – nie ma mowy! Jeśli więc widzicie auto, które ma 4-5 lat i przy każdym wciśnięciu gazu wypuszcza czarnego „dżina”, wiedzcie, że prawdopodobnie filtra cząstek stałych już nie ma.

To... dość typowe. Wystarczy, że w miarę zużycia układ wtryskowy traci precyzję działania, by układy oczyszczania spalin przestały zdawać egzamin. Wymiana filtra na nowy niewiele zmieni! Za emisję szaro-czarnego dymu odpowiadają też czasem drobne usterki, np. nieszczelności w układzie dolotowym.

Sprawczynią dymienia może być zużyta turbosprężarka – z jej naprawą nie wolno zwlekać! O ile bowiem problem ze sterowaniem turbiny i zbyt mała jej wydajność spowodują tylko dymienie na czarno i spadek mocy, o tyle przepuszczanie oleju do silnika wywołuje dymienie na niebiesko, a także – wcześniej czy później – spektakularną awarię.

Niebieski dym może być też wynikiem wyeksploatowania motoru, o czym zresztą właściciel wie z odpowiednim wyprzedzeniem – musi dolewać do silnika olej. Biały dym – pomijając fazę rozgrzewania silnika, gdy mamy do czynienia z naturalnym wydobywaniem się z rury wydechowej pary wodnej – oznacza dostawanie się płynu chłodniczego do komór spalania.

Albo „wydmuchało” uszczelkę pod głowicą, albo doszło do jej pęknięcia, albo do wypalenia krawędzi głowicy lub bloku silnika. Ostatnia usterka to przyczyna unieruchomienia ogromnej liczby Toyot z silnikami 2.0 i 2.2 D-4D, w których olej spalany przez silnik powodował odkładanie się nagaru na styku aluminiowego bloku i głowicy silnika. Nagar się żarzył, aż wypalał dziurę.

Sugerowany przez producenta sposób naprawy to... wymiana silnika. Naprawa uszkodzenia jest jednak możliwa, ale tylko raz i wystarcza na przejechanie kolejnych kilkudziesięciu tys. km.

Jak usterkę wskazuje czarny kolor dymu?

- źle ustawiony kąt wtrysku

- zużyte wtryskiwacze

- wadliwe sterowanie turbosprężarką

- nieszczelny układ dolotowy

- niesprawny zawór EGR

Jak usterkę wskazuje niebieski kolor dymu?

- silnik bierze olej (zużyte pierścienie, gładzie)

- nieszczelna, zużyta turbosprężarka

- wypalona krawędź bloku silnika albo głowicy

- zasysanie oleju przez odmę

- brudny filtr powietrza

Jak usterkę wskazuje biały kolor dymu?

- wypalona uszczelka pod głowicą – płyn chłodniczy dostaje się do komór spalania, pęknięta głowica

- Różnica temperatur: jeśli w chłodny poranek auto dymi przez chwilę, to nie jest to usterka