Moda na internet w samochodzie trwa w najlepsze, przynajmniej w kwestii podaży. Kupując nowe auto w salonie, coraz łatwiej o rozwiązania umownie określane „connected”. Podobnie w sklepach ze sprzętem car audio, w których przybywa stacji multimedialnych przystosowanych do funkcji internetowych (szczególnie tanie chińskie modele z systemem operacyjnym Android).

Większość łączy jedno: brak modemu i routera. Inaczej mówiąc: chińskie stacje multimedialne mają funkcje internetowe, ale zwykle nie mają gniazda na kartę SIM, zaś jedyną drogą, jaką mogą pozyskać dostęp do internetu, jest moduł WiFi. Sygnał możemy „podać” smartfonem z funkcją tetheringu (po polsku: udostępnianie WiFi) albo przy użyciu samochodowego routera – takiego jak np. Huawei CarFi.

To niewielkie urządzenie wystarczy wetknąć do gniazda zapalniczki, nie wymaga ono żadnych baterii do zasilania. W teorii to wygodne rozwiązanie, w praktyce nie zawsze, gdyż router nie aktywuje się automatycznie po otrzymaniu zasilania. Oznacza to, że jeśli ktoś często uruchamia i gasi silnik (np. kurier), będzie zmuszony za każdym razem włączać urządzenie i czekać na nawiązanie łączności routera z siecią, a następnie stacji multimedialnej z routerem. To zajmuje nawet kilka minut.

By w pełni wykorzystać możliwości routera, przyda się smartfon ze specjalną aplikacją Huawei. Dzięki niej można sprawdzić parametry pracy urządzenia, ale nie tylko. Poprzez aplikację zyskujemy dostęp do odebranych wiadomości operatora sieci i choć większość z nich to reklamy, zdarzają się także istotne powiadomienia, takie jak kończący się transfer danych. To wiedza dla tych, którzy w routerze stosują karty prepaid.

Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Router samochodowy wpinamy do gniazda zapalniczki, wkładamy do niego kartę SIM i możemy zaczynać. Za dobrze wykonany sprzęt Huawei zapłacimy w sklepie ok. 270 zł.

Router udostępnia sygnał WiFi wielu urządzeniom. W samochodzie oznacza to tyle, że oprócz stacji multimedialnej w konsoli można także zapewnić internet pasażerom. To dobre rozwiązanie np. dla dzieci, którym w trakcie podróży zapewnimy bajki z YouTube na tablecie wyposażonym w moduł WiFi.

W przypadku rozwiązań takich jak Huawei CarFi pojawia się zasadne pytanie: czy kierowcy naprawdę potrzebny jest internet w samochodzie? Z pewnością przyda się do uruchomienia w stacjach multimedialnych programów takich jak Yanosik oraz nawigacji z funkcją podglądu korków i informacji o innych utrudnieniach aktualizowanych na żywo. Duży ekran stacji multimedialnej do nawigowania jest lepszy niż wyświetlacz telefonu.

Wracając jednak do samego routera: można go dość łatwo zastąpić, włączając funkcję udostępniania WiFi w smartfonie. Router ma więc sens głównie w sytuacji, gdy duży pakiet internetowy mamy do dyspozycji na drugiej karcie SIM.