• Podobnie jak w przypadku pierwszej. generacji, nowy Ford Puma bazuje na technice Fiesty
  • Jako jedyny model w tej klasie, Ford Puma będzie mógł mieć elektrycznie sterowaną klapę bagażnika i fotele z funkcją masażu
  • Silnik 1.0 EcoBoost będzie dostępny także jako tzw. miękka hybryda

Ford potrafi zaskakiwać. Jeszcze na dobre nie opadł kurz po kwietniowej premierze nowej Kugi, a już mieliśmy okazję przyjrzeć się z bliska kolejnemu modelowi tej marki. Nowy Ford Puma oczywiście jest crossoverem – to wpisuje się w strategię rozwoju Forda na najbliższe lata (SUV-y, SUV-y oraz SUV-y, no i śmierć sedanom!) i aktualne trendy rynkowe. Klientów już nie interesują małe 2-drzwiowe coupé (którym Puma była 22 lata temu, gdy zadebiutowała jej pierwsza generacja). Pragną sportowego charakteru, ale połączonego z 5-drzwiowym nadwoziem, nieco zwiększonym prześwitem i dużą praktycznością na co dzień. Do tej pory Ford w segmencie małych SUV-owatych miał do zaoferowania EcoSporta i odmiany Active Fiesty i Ka+. Żadne z nich nie okazało się hitem sprzedaży, ale gdy Puma wjedzie pod koniec tego roku do salonów, wszystkie będą nadal oferowane. Szacujemy, że cena nowej Pumy wyniesie ok. 75 000 zł. Auto będzie produkowane w Rumunii.

Foto: Ford / Ford
Puma 1. generacji była stylowym małym coupé produkowanym w latach 1997-2002. Stanowiła odpowiedź Forda na Opla Tigrę. Miała niecałe 4 m długości, ważyła niewiele ponad tonę i bazowała na technice Fiesty. Silniki 1.4, 1.6 i 1.7 o mocy 90-220 KM.

Podobnie jak ponad dwie dekady temu, Puma powstała na bazie Fiesty. Ma jednak aż o 9 cm dłuższy rozstaw osi i o 7 cm szerszy rozstaw kół od bestsellerowego małego hatchbacka Forda. Karoseria Pumy mierzy 4,19 m długości, czyli o 15 cm więcej od Fiesty, a EcoSporta przebija o 9 cm. Jednocześnie jednak wierzchołek linii dachu przebiega o 10 cm niżej niż w bardziej pudełkowatym EcoSporcie. Na rynku Puma zapoluje m.in. na: Hyundaia Konę, Mazdę CX-3, Nissana Juke’a, Opla Crosslanda X, Seata Aronę i VW T-Crossa.

Ford Puma – na pomysł nazwy wpadli... potencjalni klienci!

Centymetry i rywale dają wyobrażenie o pozycji Pumy w hierarchii Forda, jednak nie oddają ducha designu. Na to, żeby nazwać Pumę Pumą, wpadli sami potencjalni klienci, którym Ford pokazał prototypy podczas tzw. badań fokusowych, jeszcze we wczesnej fazie rozwoju auta. Pomysł się w firmie spodobał, ale Ford nawet nie próbuje nikomu wmawiać, że mamy tu do czynienia z jakimś SUV-coupé. Sportowy sznyt widać z każdej perspektywy, szczególnie jeśli mamy do czynienia z wersją wyposażeniową ST-Line (jak na zdjęciach), która dostała: czarne detale wykończenia, siateczkowy grill na agresywniej wyglądającym zderzaku, lakierowane w kolorze nadwozia progi i krawędzie błotników oraz nawet 19-calowe felgi. Styliści Forda zwracają uwagę na podobne ukształtowanie LED-ów w reflektorach jak w mocarnym i supersportowym Fordzie GT. Sprytne! Bo gdyby nie to, Pumę można by pomylić z daleka z... Jaguarem E-Pace’em.

Pod maską znajdziemy 3-cylindrowy silnik 1.0 EcoBoost (125 KM) z systemem odłączania jednego cylindra oraz 4-cylindrowego diesla EcoBlue 1.5 (120 KM, dostępny od maja 2020 r.). Benzynowa wersja będzie występować także jako „miękka hybryda” (125 lub 155 KM). Silnik spalinowy jest wówczas wspierany przez rozrusznik-generator o mocy 11,5 kW, działający w sieci 48-woltowej. Do ok. 2000 obr./min jednostka elektryczna dokłada od siebie 50 Nm momentu, „łatając turbodziurę”, następnie do ok. 3500 obr./min elektryczny „boost” wynosi 20 Nm. Z kolei po odpuszczeniu gazu generator ładuje akumulator umieszczony pod bagażnikiem (zabiera 20 litrów z pojemności schowka). Ford twierdzi, że układ „miękkiej hybrydy” pozwala zmniejszyć zużycie paliwa o ok. 9 proc. w cyklu WLTP.

Ford Puma – niezwykle funkcjonalny bagażnik

Równie ciekawie jest pod tylną klapą Pumy. Bagażnik ma pojemność aż 456 l, czym rozkłada na łopatki wszystkich rywali. 80 l tej przestrzeni przypada na schowek pod podłogą. Nie tylko ułatwia on transport wysokich przedmiotów, ale dzięki gumowej wkładce i odpływowi może służyć za strefę przewozu „brudów”. Podłogę kufra można ustawić w kilku pozycjach, w tym równolegle do oparcia kanapy. Z kolei subwoofer zestawu audio B&O Play zaprojektowano w taki sposób, żeby nie psuł regularnych kształtów bagażnika.

Na tym nie koniec pomysłowości Forda: umieszczone o 6 cm wyżej niż w Fieście siedzenia mogą mieć zdejmowaną tapicerkę. Wystarczy odpiąć suwak i do pralki! A na zmęczone plecy przygotowano masaż – tego luksusu nie oferuje nikt inny w tej klasie.

Ford Puma – naszym zdaniem

Fordowi bardzo brakowało atrakcyjnego małego crossovera. Puma robi świetne pierwsze wrażenie. Pojawia się późno, ale powstała na bazie wnikliwej analizy zalet rywali oraz potrzeb klientów. Dojrzałość koncepcji, świeży design i praktyczne walory są mocnymi atutami. Jeżeli Puma będzie jeździć tak dobrze, jak wygląda, to wróżymy jej duży sukces.