Miejsce prezentacji nie zostało wybrane przypadkowo. Stolica Lombardii jest także stolicą mody, a C-HR ma być samochodem modnym, skierowanym do młodych, aktywnych klientów, którzy do tej pory nie spoglądali w kierunku Toyoty. Pierwsze trzy egzemplarze modelu (każdy w innej wersji wykończenia) wystawiono w klimatycznym lofcie 10 Watt, będącym jednocześnie galerią i miejscem różnego rodzaju spotkań.

W otoczeniu sztuki i stylowych mebli, w kameralnej atmosferze przyjrzałem się bliżej nowemu crossoverowi. Po raz pierwszy mogłem też poznać jego wnętrze, które do tej pory było skutecznie maskowane (podczas salonu w Genewie nie można było wsiąść do auta).

Toyota C-HR – nowe otwarcie

Crossover w większości wariantów nie ma napędu na cztery koła, ale z niego coraz częściej rezygnują nawet nabywcy SUV-ów. Zapewnia jednak wysoką pozycję za kierownicą, a do tego oferuje coś więcej – oryginalną sylwetkę w miejsce pudełkowatego nadwozia. Przedstawiciele Toyoty zgodnie twierdzą, że ich zamiarem nie było stworzenie dynamicznego SUV-a, a dynamicznie wyglądający samochód o proporcjach SUV-a. Wymiarami C-HR jest zbliżony do poprzedniej, trzeciej generacji Toyoty RAV4. Auto ma 4360 mm długości, 1795 mm szerokości i 1555 mm wysokości (rozstaw osi to 2640 mm).

Oznaczenie C-HR (może się mylić z Hondą CR-V lub HR-V) pochodzi od Coupe High-Rider. Wyżej zawieszone nadwozie z dalszej odległości rzeczywiście wygląda na trzydrzwiowe. Klamki tylnych drzwi wkomponowano w słupki C, a optycznym przedłużeniem linii dachu jest duży, strukturalny spojler. W przypadku tego modelu styliści mieli okazję się popisać i nikt z ich śmiałych pomysłów w ostatniej chwili nie zrezygnował. Produkcyjna wersja niewiele odbiega od ostatniego konceptu, zaprezentowanego we wrześniu 2015 roku we Frankfurcie. Ostre linie i przetłoczenia to nie wszystko. Przygotowano jeszcze szeroką ofertę możliwości personalizacji, obejmującą dwukolorowe nadwozie i wiele wzorów aluminiowych obręczy kół, w rozmiarze nawet 18 cali.

Toyota C-HR będzie modelem globalnym. Za jej stworzenie odpowiedzialne są centra projektowe zlokalizowane na trzech kontynentach: centrala w Tokio, nadzorowała cały projekt, kalifornijskie studio Calty Design, opracowało stylistykę zewnętrzną, oraz studio ED2 spod Nicei, które zajęło się wnętrzem (Europa uważana jest za najbardziej wymagający rynek małych i średnich samochodów).

Toyota C-HR – w środku ładnie i wygodnie

Kluczowa rola europejskiego centrum projektowego Toyoty poskutkowała zupełnie nowym wystrojem wnętrza, którego nie znajdziesz w innym modelu tej marki. Toporne projekty z Aurisa czy RAV4 nie pasowałyby do zewnętrznej linii stylistycznej. Nowy projekt kabiny tworzy z nią spójną całość.

Deskę rozdzielczą zorientowano na kierowcę. Ilość przycisków na kokpicie ograniczono do minimum. Rolę centrum pokładowego sterowania pełni ośmiocalowy ekran dotykowy z nowym interfejsem. Nie zabrakło modnego ostatnio wykończenia na wysoki połysk. Błyszcząca czerń znalazła się na centralnym panelu i tunelu środkowym. Do wyboru są trzy warianty kolorystyczne wykończenia: ciemnoszary, czarny w połączeniu z niebieski lub czarno-brązowy. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie.

Foto: Toyota / Auto Świat
Toyota C-HR

Toyota C-HR jest drugim po Priusie modelem Toyoty zbudowanym na platformie TNGA. Dzięki temu auto ma nisko położony środek ciężkości i bardzo sztywną, wzmocnioną konstrukcję. Poza tym kabina jest całkiem przestronna. Nawet z tyłu będzie wygodnie, o ile pasażerowie nie będą mieć dwóch metrów wzrostu.

Toyota C-HR - żadnych diesli!

Nie jest niespodzianką, że pod maską nowego crossovera nie znajdziemy jednostki wysokoprężnej. Zamiast niej Toyota proponuje napęd hybrydowy - dokładnie jego najnowszą generację z Priusa IV (benzynowy silnik 1.8 i elektryczny oddają do dyspozycji 122 KM). Według zapewnień producenta, C-HR w tej wersji ma zużywać średnio 3,7 l/100 km. W rzeczywistości spalanie pewnie będzie nieco wyższe, jednak po przetestowaniu nowego Priusa jestem przekonany, że przy spokojnej miejskiej jeździe na pokonanie 100 km wystarczy ok. 4,5 litra benzyny. To świetny wynik. Silnika Diesla w ogóle nie ma w planach, bo jaki byłby jego sens? Hybryda ma stanowić 70 proc. sprzedaży. Druga opcja to benzynowy silnik 1.2 Turbo, generujący 116 KM, który ze skrzynią CVT będzie dostępny z napędem 4x4.

Jestem ciekawy jak ten samochód jeździ. Niestety na pierwszy test było jeszcze za wcześnie. Przedstawiciele Toyoty obiecują, że C-HR nie będzie tylko autem stylowym. Ma również cechować się precyzyjnym prowadzeniem. Jeśli to się potwierdzi, zapowiada się bardzo interesujący, średniej wielkości crossover. Jego debiut rynkowy (tylko wirtualny) zaplanowano na wrzesień. Wtedy zostanie opublikowany cennik i rozpocznie się przyjmowanie zamówień. Auta fizycznie trafią do salonów sprzedaży marki pod koniec tego roku.

Toyota C-HR – naszym zdaniem

Moda na crossovery trwa. Samochody tego typu cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, a wszystkie prognozy wróżą temu segmentowi dalszy dynamiczny rozwój. Toyota również zamierza na tym skorzystać, jednocześnie odmieniając swój dotychczasowy wizerunek. C-HR stanowi ciekawą alternatywę dla standardowego, kompaktowego hatchbacka (Toyota pozycjonuje nowy model pomiędzy Aurisem a RAV4). Samochód wygląda świeżo i atrakcyjnie, ma też całkiem duże i ciekawie zaprojektowane wnętrze. Dużą zaletą w warunkach miejskich (duże aglomeracje stanowią środowisko naturalne dla crossoverów) z całą pewnością okaże się oszczędny napęd hybrydowy. Konkurencja w tej klasie jest silna, ale Toyota C-HR ma wiele argumentów, żeby wyrobić sobie silną pozycję na rynku.

Foto: Toyota / Auto Świat
Toyota C-HR