W połowie lat 90. XX wieku napady na stacje benzynowe były plagą. Bandyci mieli bardzo łatwy dostęp do broni, tytułowego „kałasza" czy pistolet można było kupić praktycznie na każdym bazarze. Bandyci byli bezkarni, a policja przestraszona i bezradna. Stacje benzynowe były częstym obiektem napadów, ponieważ zawsze były tam pieniądze. Poza tym łatwo było uciec ze stacji samochodem czy motocyklem. W latach 90. paliwo kupowało się przede wszystkim za gotówkę, kart flotowych praktycznie nie było, a karty kredytowe były rzadkością.

Dziś opowieści o częstych napadach na stacje benzynowe wydają się niesamowite, działo się to przecież zaledwie dwadzieścia kilka lat temu. Ale takie to były czasy wczesnej transformacji ustrojowej, po upadku tzw. komuny w 1989 r.

Młodszym Czytelnikom trzeba jeszcze wyjaśnić co to był CPN. To skrót nazwy Centrala Produktów Naftowych (firma istniała od grudnia 1945 r.), tak też oznaczano stacje benzynowe. Starsi kierowcy do dziś mówią: jadę na CPN, mając na myśli dowolną stację paliw.

Foto: Auto Świat
Napady na stacje paliw

A oto nasz reportaż sprzed 24 lat.

Przed rokiem na stacje benzynowe dokonano 62 napadów z bronią w ręku. Z kas CPN złodzieje zrabowali ponad 1,4 mld zł. Postrzelono kilku pracowników, wielu z nich zostało mocno po- turbowanych. Najniebezpieczniej jest w Warszawie, Katowicach, Wrocławiu. Ale nie tylko. 

Kłodzko, województwo wałbrzyskie. Dochodzi północ. Do stacji benzynowej CPN podjeżdża biały Polonez. Wyskakuje z niego dwóch mężczyzn w kominiarkach, jeden z pistoletem w ręku. Broń wymierza w ajenta stacji. „Dawaj kasę” - krzyczy. Mężczyźni rabują niecałe trzysta zł i uciekają samochodem w kierunku pobliskiego lasu. Najwięcej napadów na stacje benzynowe notuje się w województwach: warszawskim, katowickim i wrocławskim, czyli najbardziej zurbanizowanych i zmotoryzowanych. Tu potencjalni złodzieje mają zapewnione wysokie obroty i utargi na stacjach. 

Pierwsze napady z bronią w ręku miały miejsce cztery lata temu. W roku 1991 stacje CPN okradzione były niemal 300 razy, odnotowano kilkanaście napadów z bronią w ręku. Wtedy generalna dyrekcja CPN podjęła zdecydowane działania, mające zapewnić bezpieczeństwo stacjom benzynowym i ich ajentom. 

Foto: Auto Świat
Napady na stacje paliw

Płk. Wiesław Szmuto, dyrektor Biura Spraw Obronnych CPN, – Na przełomie lat 1991 i '92 powstał specjalny protokół, gdzie zaproponowane były metody walki z napadami i kradzieżami na stacjach paliw. Przede wszystkim zaleciliśmy stacjom wbudowanie w ziemię sejfów, kas pancernych i szaf stalowych. Poza tym zaleciliśmy instalowanie specjalnych drzwi, rygli i okratowanych okien. Od trzech lat ściśle współpracujemy z policją. Oni pomogli nam m.in w zainstalowaniu pułapek fotograficznych na stacjach, niewidzialnym oznakowaniu przedmiotów w sklepach przy CPN-ach, a przede wszystkim co najmniej raz dziennie patrolują stacje całodobowe. Zorganizowali też specjalne szkolenia obronne dla ajentów stacji. Dzięki wspólnym wysiłkom przez ten czas znacznie spadła liczba napadów i kradzieży na naszych stacjach benzynowych. 

Foto: Auto Świat
Napady na stacje paliw

W tej chwili wszystkie stacje benzynowe wyposażone są w systemy alarmowe bezpośrednio podłączone do posterunków policji. Poza tym ajenci wyposażeni zostali w broń gazową. Najważniejsze jest jednak składowanie gotówki. Na dużych stacjach całodobowych kilka razy w ciągu dnia przyjeżdża samochodowe inkaso policyjne lub ochroniarskie i odbiera utargowane pieniądze. Samochody są konwojowane i specjalnie chronione, gdyż dzienny utarg na stacjach waha się od 50 mln do pół mld starych zł. W przypadku malutkich stacyjek ajent własnym samochodem powinien odwozić utarg do banku. Robi to co najmniej trzy razy dziennie. 

Ruda Śląska, województwo katowickie. Do stacji CPN podjeżdża samochód. Wysiada z niego mężczyzna w kominiarce na głowie. Drugi zeskakuje z niskiego zadaszenia, mierząc w ajenta z broni długiej z opiłowaną lufą. Kradną 17 tysięcy (nowych) złotych. Nie ma strzałów, sprawcy oddalają się. 

Kłomnice, województwo częstochowskie. Biały dzień. Do stacji benzynowej podjeżdża samochód osobowy. Dwóch zamaskowanych mężczyzn wysiada i wbiega do budynku stacji. Wyrywają przyśrubowaną do podłogi kasę pancerną. Kasę rozpruwają w lesie, znajdują w niej 5 tysięcy starych złotych. 

Andrzej Przemyski, rzecznik prasowy KG Policji: Najważniejsze w bezpieczeństwie każdej stacji jest maksymalne obniżenie jej atrakcyjności pod względem włamaniowym. Najlepiej, gdyby przed stacją wisiały tablice informujące, że gotówka odwożona jest kilka razy w ciągu dnia i jest doskonale strzeżona. Trzeba po prostu zniechęcić potencjalnego złodzieja. Wtedy dużo łatwiej jest nam zapobiegać przestępstwom na stacjach. 

Foto: Auto Świat
Napady na stacje paliw

Ostatnio firma niemiecka SP-Sicherheits Produkte opracowała nowy system bezpieczeństwa z przeznaczeniam dla stacji benzynowych. Idea twórców sytemu jest taka, aby potencjalny sprawca zrezygnował jeszcze przed dokonaniem napadu. Zawartość kasy jest przez cały czas zabezpieczona. Stosuje się tzw. kasy wrzutowe, do których klucza nie ma nikt na całej stacji. W momencie kiedy kasa jest okradana, po uruchomieniu alarmu, banknoty zabarwiają się na czerwono. Poza tym dookoła stacji wywieszone są wielkie plakaty informujące o stosowaniu tego właśnie systemu. Jak do tej pory, system doskonale sprawdza się na stacjach Shella. Ile czasu minie, zanim system SP dojdzie do nas, nie wiadomo. 

Foto: Auto Świat
Napady