Mint Classics twierdzi, że zapomniane M1 przebywało w bezruchu we włoskim garażu od 1982 roku. Wciąż ma na kołach oryginalne opony wyprodukowane w 1980 roku i na liczniku jedynie 7 392 km!

BMW M1

Jak pokazują zdjęcia właściciel czerwonego M1 chyba nie miał świadomości jaki skarb ma w swoim garażu lub nie przywiązywał do tego wagi. Samochód pokrywała nie tylko gruba warstwa kurzu. Niemniej jednak wciąż jest w świetnej kondycji.

BMW M1

Mint Classic twierdzi, że przywrócenie tego egzemplarza do stanu świetności nie będzie trudnym zadaniem. Chyba największy problem stanowi przywrócenie nieużywanego silnika i układu napędowego do sprawności jaką miały kiedy opuszczały fabrykę. Pomimo faktu, że produkcja M1 skończyła się 35 lat temu to wciąż jest najbardziej egzotyczny model jaki seryjnie produkowało BMW. Mieliśmy okazję prowadzić BMW M1 i trzeba przyznać, że to najbardziej bezkompromisowe BMW wszechczasów. Już po zajęciu miejsca za kierownicą widać, że w tym projekcie maczali palce Włosi, a dokładnie Lamborghini, z którą to marką współpracowało BMW przy tworzeniu M1. Pozycja za kierownicą nie grzeszy ergonomią, a nisko poprowadzony dach i mocno pochylona przednia szyba gwarantują egzotyczne doznania. Oczywiście nie jest tak ekstremalnie jak w Lamborghini Countach, ale M1 to projekt, który stał w sprzeczności z niemiecką pragmatycznością i zrywał z koncepcją poprzednika 3.0 CLS, który był wygodnym samochodem o sportowych genach.

BMW 3.0 CSL

W sumie powstało 453 sztuki M1 i każdy egzemplarz miał za plecami ten sam benzynowy silnik o pojemności 3,5 litra.

BMW M1

Po zakończeniu produkcji BMW wróciło do niemieckiego podejścia do budowy samochodów sportowych i kolejne modele ze znaczkiem M, były usportowionymi wersami praktycznych samochodów. Na ekstrawagancję w stylu M1 trzeba było czekać, aż do 2014 roku kiedy to na rynku pojawiła się ultranowoczesna hybryda o oznaczeniu i8.