Napęd wodorowy (ogniwa paliwowe) działają w ten sposób, że auto zasilane jest wodorem. Ale gaz ten nie jest kierowany do silnika, lecz w ogniwie wchodzi w reakcję chemiczną z tlenem. Przy tej reakcji powstaje energia elektryczna, a produktem ubocznym jest ciepło i para wodna.

I właśnie ta energia elektryczna jest wykorzystywana do napędu silnika (lub silników przy każdym kole pojazdu).

Auto z napędem wodorowym nie wydziela żadnych szkodliwych substancji, a z rury wydechowej wylatuje... para wodna, która jest elektem reakcji chemicznej.

Prace nad napędem wodorowym (ogniwami paliwowymi) trwają już ponad 20 lat. Rozwiązaanie jest znane, ale na przeszkodzie do masowego zastosowania stały problemy techniczne z magazynowaniem wodoru.

Mówiąc w pewnym uproszczeniu wodór ma najniższą liczbę atomową i jego cząsteczki łatwo przenikają przez ścianki zbiorników.

Jednak i ten problem udało się pomyślnie rozwiązać, podobnie jak wytwarzanie i przechowywanie wodoru w stacjach tankowania.

Pierwsza seryjnie produkowana Toyota z napędem wodorowym to limuzyna o nazwie FCV. W Japonii będzie kosztowała 7 mln. jenów (ok. 210 tys. zł).