Jeśli zimą w trakcie godzin szczytu pada śnieg, to tworzą się korki, w których niektórzy – utknęli na wiele godzin. Ponieważ było zimno, nawet w miejscach, gdzie przez kilkanaście minut nie dało się przejechać nawet metra, silniki aut pracowały bez przerwy. Czy mogło im to zaszkodzić?Silnik i jego olej

Jeśli wpadniemy w korek z rozgrzanym już wcześniej silnikiem, pół biedy. Działa ogrzewanie, silnik nie pracuje już na bogatej mieszance, a więc nie dochodzi do rozrzedzania oleju paliwem, którego niewielka ilość spływa po ściankach cylindra i dostaje się do dolnej części silnika. Najgorzej, jeśli tuż po uruchomieniu silnika wjedziemy zmrożonym autem w korek.

Zimny silnik przy niewielkim obciążeniu rozgrzewa się bardzo powoli. Im jest to starsza, bardziej nieekonomiczna jednostka, tym szybciej.

Niestety, oszczędne, małe silniki benzynowe, a w jeszcze większym stopniu silniki Diesla odprowadzają stosunkowo niewiele energii w formie ciepła.

Foto: Auto Świat
Jak zimą przetrwać w korku?

To powoduje, że nieobciążone rozgrzewają się bardzo, bardzo powoli – im niższa temperatura otoczenia, tym wolniej. Ma wtedy miejsce charakterystyczne zjawisko: ruszamy, rozpędzamy się, temperatura rośnie.

Stajemy w korku, silnik pracuje nadal, ale jego temperatura maleje poniżej normalnej temperatury roboczej. To dlatego że cały czas mamy włączone ogrzewanie, które działa jak dobra chłodnica. Ogrzewanie, odbierając silnikowi ciepło, nie pozwala mu się zagrzać.

Praktyczny problem związany z regularnym powtarzaniem się takiej sytuacji to (pomijając marznięcie w lodowatym aucie)konieczność częstej wymiany oleju silnikowego (ponieważ jest rozrzedzany niespalonym paliwem). Dochodzi kwestia zużycia paliwa: ile nasze auto spala naprawdę, dowiadujemy się dopiero na stacji benzynowej. Jeśli np. 15-kilometrową trasę pokonujemy 2-3 godziny, to spalanie na poziomie 15-20 l na 100 km nie powinno nikogo dziwić – nawet w dieslu!Akumulator

W sprawnym aucie nie musimy w ogóle martwić się stanem akumulatora, niezależnie od tego, ile czasu spędzamy w korku. Przynajmniej w teorii alternator produkuje na bieżąco tyle prądu, ile zużywają wszystkie włączone w aucie urządzenia.

Deficyt energii elektrycznej może się pojawić tylko w wyjątkowo niekorzystnych warunkach: auto pracuje na wolnych obrotach i alternator nie może uzyskać pełnej mocy, włączone mamy liczne odbiorniki (radio, światła, ogrzewanie tylnej szyby, lusterek oraz foteli, akcesoria itp.).

Foto: Auto Świat
Jak zimą przetrwać w korku?

Jednak nawet w takiej sytuacji silnik nie zgaśnie z braku energii elektrycznej. Najwyżej światła nie będą świecić pełną jasnością, ogrzewanie foteli działa wtedy słabiej itp.

Po zakończonej jeździe akumulator nie będzie w pełni naładowany, co może oznaczać (ale znów tylko wyjątkowo) problemy z rozruchem. Na co dzień niedoładowany akumulator jest podatny na szybsze zużycie i usterki. Rada: jeśli codziennie ustawiasz się w korku, doładuj co jakiś czas baterię prostownikiem. Jeśli taka sytuacja zdarza się od czasu do czasu, nie przejmuj się.Ogrzewanie

Jeśli wyjeżdżamy z ciepłego garażu lub przed utknięciem w korku mamy czas rozgrzać silnik albo temperatura na zewnątrz nie jest przesadnie mroźna, silnik auta rozgrzewa się szybko i ogrzewanie również szybko zaczyna działać wydajnie.

Kilkunastostopniowy lub większy mróz sprawia jednak, że z ogrzewaniem podczas powolnej jazdy lub postoju w korku jest krucho. Im mniejszy silnik – tym gorzej, przy czym diesle grzeją słabiej niż jednostki benzynowe.

Foto: Auto Świat
Jak zimą przetrwać w korku?

Nie każdy kierowca auta z silnikiem Diesla (jeśli to droższy, lepiej wyposażony model) wie, że w jego aucie zainstalowane jest elektryczne dogrzewanie wnętrza. Jeśli go nie ma, ogrzewania przy -20°C... właściwie też nie ma – przynajmniej w mieście. Z kolei auta z dużymi, benzynowymi silnikami grzeją wydajnie bez względu na to, czy jadą, czy pełzną – nie ma problemu.

W zależności od pojemności i rodzaju silnika, temperatury otoczenia i włączonych urządzeń spalanie na wolnych obrotach wynosi ok. 0,3-1,2 l na godz. pracy silnika. Najniższe spalanie występuje przy temperaturze otoczenia ok. 18°C, gdy klimatyzacja jest wyłączona, a silnik nie musi się chłodzić za pomocą wentylatora.

Zarówno wzrost temperatury na zewnątrz (i w konsekwencji włączenie nawiewu, klimatyzacji), jak i mróz (a w konsekwencji włączenie ogrzewania oraz licznych urządzeń elektrycznych) powoduje większe straty energii, co sprawia, że spalanie wzrasta. Zatem ile samochód może spalić? Tyle, ile wlejesz do baku! Wszystko zależy od tego, jak długo jedziesz czy teżstoisz w korku.

Foto: Auto Świat
Jak zimą przetrwać w korku?

Ekoukłady w korku

System start-stop powoduje, że w chwili zatrzymania auta (np. w korku) silnik wyłącza się, a gdy chcemy ruszyć i np. wciśniemy sprzęgło, to rozrusznik włącza się automatycznie. Podczas postoju, gdy silnik samoczynnie się wyłączy, działają światła, radio, ogrzewanie foteli, lusterek itp. To jest oczywiście możliwe tylko do czasu, gdy w baterii jest wystarczająco dużo prądu. Gdy napięcie maleje, silnik się włącza i pracuje dopóty, dopóki nie doładuje się akumulator. Ale w korku raczej to nie nastąpi...

Zatem system start-stop w zimowym korku działa tylko przez chwilę, o ile w ogóle. Ten system, którego obecność w aucie dla właściciela oznacza w perspektywie spore wydatki, działa najlepiej przy optymalnej temperaturze otoczenia (ok. 18°C) i w dobrych warunkach drogowych. Na mrozie właściwie nie działa, ale to mała strata.

Foto: Auto Świat
Jak zimą przetrwać w korku?

Poważniej wygląda sytuacja z filtrem cząstek stałych montowanym w dieslach. Filtr wyłapuje sadzę ze spalin. Gdy się zatka, sadza musi zostać wypalona – co dzieje się bez problemu, gdy w wydechu panuje wysoka temperatura (ok. 500-600°C).

Występuje ona podczas szybkiej jazdy, a w warunkach miejskich wytwarzana jest sztucznie poprzez dawkowanie zwiększonej ilości paliwa, które dopala się w wydechu.

W korku sadza pomału zatyka filtr i w wielu wypadkach dodatkowe paliwo nie pomoże. Skutek to konieczność wizyty w serwisie w celu oczyszczenia filtra oraz (co jest efektem ubocznym nieudanego, wielokrotnego dopalania) wymiany oleju rozrzedzonego paliwem. Koszt: od ok. 800 do nawet 1500 zł. To właściwie jedyne poważne zagrożenie powodowane przez jazdę w korkach. Dotyka ono właścicieli nowych diesli. Starsze auta oraz wyposażone w silniki benzynowe takich problemów nie mają.