Klasyki rodem z czasów PRL-u przeżywają dzisiaj drugą młodość. Co z tego, że pod względem technicznym ustępują samochodom zachodnim, które były produkowane w tym samym czasie. Wiele z nich wybieranych jest przez sentyment (bo taki miał tata, dziadek lub wujek), czy z racji łatwiej dostępności części lub niższej ceny zakupu w porównaniu z autami francuskimi, włoskimi, japońskimi czy z zachodnich Niemiec.

Są jednak i tacy fani socjalistycznej motoryzacji, dla których wiele z tych pojazdów ma wartość z racji atrakcyjnej stylistyki nadwozia. Dla nich nie ma nic piękniejszego niż wyoblona karoseria Syreny, GAZ-a 21 Wołgi czy Wartburga 311 lub Skody Octavii. Inni dostrzegają piękno w kanciastym nadwoziu Dużego Fiata czy Malucha, a jeszcze inni nietypowe rozwiązania, jak wloty powietrza w Zaporożcu.

W naszej galerii przedstawiamy niektóre samochody produkowane w krajach socjalistycznych, które mogą zasługiwać na miano tych pięknych.